Artykuły
  • Register

Wołyńscy strzelcy aktywnie działali przez całą zimę. Organizowali akcje charytatywne, spotkania opłatkowe i bale karnawałowe, obchodzili kolejne rocznice powstania styczniowego, a także uczestniczyli w imprezach narciarskich.

Kontynuując swój artykuł o wołyńskich strzelcach Małgorzata Ziemska opowiada naszym Czytelnikom o tym, czym strzelcy zajmowali się w marcu.

7 marca przypadała rocznica śmierci pułkownika Leopolda Lisa-Kuli. Tego dnia w strzeleckich oddziałach organizowano pogadanki o nim, na które zapraszano też młodzież. Dzięki ciekawym prelekcjom zebrani poznawali historię jednego z najzagorzalszych i najzdolniejszych organizatorów przedwojennego «Strzelca».

Młody strzelec Lis-Kula gorliwością w wypełnianiu obowiązków, odpowiedzialnością, zapałem i talentem organizacyjnym już w 1913 r. zwrócił uwagę Józefa Piłsudskiego, który wysłał go na kurs oficerski w szkole strzeleckiej w Stróży pod Zakopanem. Zdolny chłopiec trudne szkolenie ukończył z wyróżnieniem, mając za kolegów osoby znacznie starsze wiekiem, często z wykształceniem uniwersyteckim. Jako siedemnastolatek pełnił w «Strzelcu» funkcję zastępcy komendanta okręgu, podlegało mu kilka tysięcy młodzieży i starszych strzelców, nie tylko uczniów i robotników, ale także profesorów czy adwokatów.

W 1914 r. ruszył do walki z grupą rzeszowiaków, których sam zmobilizował, uzbroił i wyćwiczył. Był dowódcą kompanii, batalionu, a w końcu pułku. Mówiono, że «nie miał sobie równego w całej Brygadzie». Jeden z najdzielniejszych oficerów 1 Brygady Legionów Polskich poległ w bitwie pod Torczynem, 7 marca 1919 r., mając zaledwie 22 lata (Jan Oberleitner, «Kogo obierzemy na patrona oddziału. Podpułkownik Leopold Lis-Kula», «Strzelec», 1932, nr 38, s. 10–11).

strzelcy 4

Leopold Lis-Kula

Ku czci Leopolda Lisa-Kuli w dwóch okręgach – przemyskim, gdzie się urodził, oraz wołyńskim, gdzie zginął – organizowano zawody marszowe jego imienia. Patronat nad Marszem im. płk. Lisa-Kuli objęła Marszałkowa Piłsudska («Strzelcy pamięci ppłk. Lisa-Kuli», «Strzelec», 1928, nr 7, s. 7).

W marcu 1929 r., w trakcie rocznicowych uroczystości w Łucku, wzruszający referat, pełen osobistych wspomnień o bohaterze, wygłosił prof. Jakub Hoffman, dawny podkomendny i towarzysz broni płk. Lisa-Kuli. W swojej pełnej emocji opowieści zawarł szereg bardzo ciekawych faktów – jak podkreślał reporter «Przeglądu Wołyńskiego» – «mało znanych i nigdzie nie notowanych» («Uroczystości Wołyńskie ku czci Lisa-Kuli», «Przegląd Wołyński» 1929, nr 11, s. 2).

strzelcy 2

Jakub Hoffman, Komendant Obwodu ZS Równe, podkomendny i towarzysz płk. Leopolda Lisa-Kuli, organizator wystawy pamiątek legionowych (Równe, 1928 r.)

Z kolei w maju 1929 r. w Torczynie uroczyście odsłonięto pomnik płk. Lisa-Kuli. Jego inicjatorem był płk. Kalabiński, prezes Komitetu Opieki nad Pobojowiskami i Grobami Legionistów na Wołyniu. Odsłonięcia monumentu dokonał wojewoda wołyński Henryk Józewski, a poświęcenia ks. prałat Władysław Sielawa. Prócz zaproszonych gości i prezesa Okręgu Wołyńskiego w trakcie uroczystości, która zgromadziła liczne grono strzelców oraz tłumy mieszkańców Torczyna i okolic, przemawiali także przedstawiciele społeczności ukraińskiej i żydowskiej («Odsłonięcie pomnika płk. Lisa-Kuli», «Strzelec», 1929, nr 22, s. 15).

strzelcy 1

Defilada strzelców przed wojewodą wołyńskim Henrykiem Józewskim z okazji rocznicy śmierci płk. Lisa-Kuli. Torczyn, lata 30. Zdjęcie z Jednodniówki Oddziału Związku Strzeleckiego im. Pułkownika Lisa-Kuli

Z kolei 19 marca uroczyście świętowano Dzień Imienin Marszałka Piłsudskiego. We Włodzimierzu Wołyńskim w 1922 r. uroczystość z okazji imienin Naczelnika Państwa oraz rocznicy Konstytucji 17 marca rozpoczął pochód, na czele którego za przedstawicielami miejscowych władz i duchowieństwa kroczyła szkolna dziatwa, za nią karnie wystukiwało rytm wojsko, a dalej «dziarsko i zuchowato maszerowali uzbrojeni w karabiny strzelcy». Na pamiątkę święta u zbiegu ulic Farnej i Uściługskiej zasadzono «Dąb Wolności», pod którego korzeniami przy wtórze hymnu «Boże, coś Polskę», granego przez orkiestry 23 Pułku Piechoty i kolejarzy, ukryto dokument upamiętniający tę doniosłą chwilę. Na mocy uchwały Rady Miasta we Włodzimierzu Wołyńskim zmieniono też nawy ulic z Uściługskiej na Konstytucji 17 marca i z Kowelskiej na Józefa Piłsudskiego. Uroczystości zakończył koncert połączony z odczytem o życiu i działalności Józefa Piłsudskiego. Dochód z imprezy przeznaczono na pomnik pułkownika Lisa-Kuli.

strzelcy 6

Ulica Farna we Włodzimierzu Wołyńskim. U zbiegu ulic Farnej i Uściługskiej z okazji imienin Naczelnika Piłsudskiego w 1922 r. posadzono Dąb Wolności. Karta pocztowa

W marcu 1923 r. w Łucku zorganizowano uroczysty wieczór ku czci Józefa Piłsudskiego. Panie pięknie przystroiły kwiatami, kilimami i dywanami obszerną salę oddanego do użytku w 1923 r. Domu Ludowego. Strzelecką uroczystość zaszczycił obecnością wojewoda wołyński Stanisław Srokowski oraz licznie zaproszeni goście.

Wieczór rozpoczęło wystąpienie Antoniego Staniewicza, Prezesa Zarządu Okręgu Wołyń Związku Strzeleckiego. Następnie odczyt wygłosił Jan Ursyn-Zamarajew, redaktor «Dziennika Wołyńskiego» – pierwszej polskiej gazety codziennej na Wołyniu, ale także uczestnik walk o niepodległość, który «w oryginalnem ujęciu, na podłożu własnych wspomnień, dał interesującą ocenę tej pracy podziemnej i tej idei świetlanej, jaka przyświecała Piłsudskiemu od 1907 r. i powiodła go do zwycięstwa – do wywalczenia Wolności i Niepodległości» («Uroczysty wieczór ku czci Józefa Piłsudskiego w Łucku», «Strzelec», 1923, nr 6, s. 4). Po zakończeniu odczytu, przy akompaniamencie orkiestry 24 Pułku Piechoty, odśpiewano polski hymn narodowy.

Drugą część wieczoru poświęcono popisom muzycznym i deklamacjom. Uroczystość w miłej atmosferze przeciągnęła się niemal do północy, kiedy to pluton strzelców z orkiestrą na czele przemaszerował przez miasto do siedziby organizacji, gdzie zdeponowano sztandar.

strzelcy 7

Strzelecka orkiestra z Janowej Doliny. Zdjęcie podarowane przez Irenę Główkę z domu Rodek

Później do obchodów marcowego święta dodawano nowe imprezy. W przeddzień organizowano na przykład capstrzyki, zapowiadające to ważne wydarzenie. Oddziały strzeleckie, prowadzone przez własne orkiestry, maszerowały z pieśnią strzelecką na ustach przez wołyńskie miasteczka i wsie. Nazajutrz rano w kościołach odbywały się uroczyste nabożeństwa, również z udziałem młodzieży szkolnej. Później defilady strzeleckich oddziałów wraz z oddziałami wojska, policji, straży pożarnej czy harcerzy, a na koniec uroczyste akademie.

W 1928 r. w Łucku z okazji imienin Marszałka Piłsudskiego zorganizowano zawody strzeleckie. Warto o nich wspomnieć choćby ze względu na skład zespołu strzelców z Przebraża, który zajął III miejsce: Henryk Cybulski, Józef Cybulski, Stanisław Cybulski i Albert Wasilewski («Imieninowe zawody strzeleckie w Łucku», «Strzelec», 1928, nr 14, s. 10), wszak te nazwiska pojawią się na kartach książki «Czerwone noce».

Jednak szczególnie ciekawe obchody w 1928 r. odbyły się w Równem, a ich forma bez wątpienia była efektem pasji i zainteresowań niezwykłej osoby, która stanęła na czele Obwodu Równe, a mianowicie Jakuba Hoffmana. Imieniny Marszałka uczczono tu wystawą pamiątek legionowych należących do Wołyniaków, widokówek, fotografii, prasy nielegalnej z lat 1915–1918. Zapewne zgromadzone materiały dały asumpt do późniejszych artykułów na łamach «Rocznika Wołyńskiego». Być może zorganizowana przez Jakuba Hoffmana w Równem ekspozycja stała się inspiracją dla Wystawy Strzeleckiej, przygotowanej kilka miesięcy później w Krakowie.

Jedną z ważniejszych imprez sportowych, organizowanych w okresie dwudziestolecia międzywojennego w Polsce, był Marsz Sulejówek–Belweder. Po raz pierwszy dla uczczenia imienin Imienin Józefa Piłsudskiego przeprowadzono go w marcu 1926 r. Zawody marszowe były wielką manifestacją strzelców na cześć Komendanta. W marszu brały udział nie tylko drużyny Związku Strzeleckiego, ale także wojska, Policji Państwowej, Korpusu Ochrony Pogranicza, Straży Granicznej, Związku Rezerwistów oraz organizacji i stowarzyszeń przysposobienia wojskowego i wychowania fizycznego.

Marsz składał się z dwóch etapów z przerwą na strzelanie na poligonie w Rembertowie («Regulamin Marszu Sulejówek–Belweder im. Marszałka Józefa Piłsudskiego», Warszawa, 1935). Wołyńscy strzelcy po raz pierwszy wzięli udział w tych ważnych zawodach w 1927 r. (Bolesław Sarankiewicz, «Związek Strzelecki na Wołyniu», «Przegląd Wołyński», 1929, nr 25, s. 34). Ich drużyna znalazła się w pierwszej dziesiątce.

strzelcy 3

Janowa Dolina. Przy pracy w kamieniołomach. Karta pocztowa

strzelcy 5

Strzelcy z Janowej Doliny, w latach 30. wielokrotni zwycięzcy marcowego Marszu Sulejówek-Belweder

Już rok później, w 1928 r., pierwsze miejsce w Marszu Sulejówek–Belweder w kategorii kobiecej zajęła sekcja wołyńskich strzelczyń. Uczestnicy marszu wyruszyli spod dworku Marszałka w Sulejówku. Meta znajdowała się przed głównym wejściem do Belwederu. Trzynastoosobowe drużyny strzelczyń dzielnie wędrowały szosą w kierunku Warszawy. Wołynianki były niesamowite! Wyprzedziły wiele drużyn męskich. To właśnie one odebrały na mecie nagrodę z rąk gen. Edwarda Rydza–Śmigłego (Ida Szydłowska «Strzelczynie na marszu Sulejówek–Warszawa», «Strzelec», 1928, nr 11, s. 11).

Na kolejny spektakularny sukces trzeba było trochę poczekać. Zmieniła się też nieco formuła marszu. Od 1931 r. wprowadzono podział patroli na trzy kategorie drużyn: wojskowe, Związku Strzeleckiego oraz inne przysposobienia wojskowego. W 1933 r. w Marszu Sulejówek–Belweder wzięła udział trzynastoosobowa drużyna z Janowej Doliny, która zajęła III miejsce. W tym roku była jedyną reprezentacją z Kresów Wschodnich («Wołyń», 1933, nr 15, s. 5).

W 1934 r. znów zmieniono kategorie i zespoły podzielono na: wojskowe, przysposobienia wojskowego młodsze 18–21 lat i starsze, czyli powyżej 21 lat. Właśnie w tym roku jako pierwsi na mecie pod Belwederem zameldowali się strzelcy z wołyńskiej Janowej Doliny i to oni triumfowali w grupie drużyn starszych (Witold Wroński «Strzelcy z Janowej Doliny», «Strzelec», 1934, nr 44, s. 4). Dobrze zaprezentował się też zespół strzelców z Ołyki («Strzelec», 1934, nr 16, s. 20).

W kolejnych latach strzelcy z Janowej Doliny powtórzyli ten sukces, wielokrotnie zajmując pierwsze miejsca zarówno drużynowo jak i indywidualnie (m.in. strzelcy Mikołaj Gedjan i Bronisław Czuchaj) w kategorii starszej od 22 do 32 lat.

Czy te zwycięstwa przekładały się na wyniki osiągane poza zawodami organizowanymi przez Związek Strzelecki? Otóż tak! W 1935 r. w przedolimpijskim marszu eliminacyjnym w chodzie na 50 km, który miał wyłonić zawodników na Igrzyska Olimpijskie w Berlinie, w pierwszej dziesiątce znaleźli się dwaj strzelcy (Prokopowicz i Mikołaj Gedjan) z Janowej Doliny.

Zawodnicy z Janowej Doliny byli świetni nie tylko w marszu, ale i w strzelaniu. W 1936 r. to właśnie dzięki zwycięstwu na strzelnicy w Rembertowie zajęli I miejsce w Marszu Sulejówek–Belweder (Marian Kurleto «XI Marsz Sulejówek–Belweder», «Strzelec», 1936, nr 21, s. 9). Pokonali najlepsze zespoły wojskowe. By docenić ten sukces, trzeba mieć świadomość, że zwycięzcy z Janowej Doliny na co dzień ciężko pracowali przy wydobyciu czy obróbce bazaltu i dopiero po pracy mogli ćwiczyć strzelanie na strzelnicy, położonej w lesie kilometr za kamieniołomami («W Janowej Dolinie», «Strzelec», 1935, nr 17, s. 12–13).

W 1937 r. w ulewnym deszczu (komisja zawodów skryła się pod brezentem) zawodnicy z Janowej Doliny oddali zwycięstwo drużynie z Zagnańska i zajęli II miejsce («XII Marsz Sulejówek–Belweder», «Strzelec», 1937, nr 20, s. 21–22), za to już w 1938 r. triumfowali w ogromnym upale, który wyeliminował wiele walczących drużyn.

«Kto doszedł do mety w ten wyjątkowo skwarny dzień, zrobił wielki wyczyn» – podkreślał redaktor «Strzelca» (Marian Kurleto «Marsz Sulejówek–Belweder», «Strzelec», 1938, nr 21, s. 6). Tymczasem zahartowani pracą chłopcy z Janowej Doliny nie tylko nie odpadli z marszu, ale zwyciężyli w kategorii strzelców młodszych, a w kategorii strzelców starszych zajęli trzecie miejsce.

Podobny sukces odnieśli w 1939 r. Znów byli pierwsi w kategorii przedpoborowych, natomiast w kategorii patroli powyżej 21 lat zajęli drugie miejsce, na trzecim miejscu z kolei uplasowała się Straż Pożarna z Janowej Doliny. Pod koniec lat 30. reprezentanci Wołynia w stosunku do innych regionów Polski okazali się w tych zawodach bezkonkurencyjni! («Cyfry i zwycięzcy 12 Marszów Sulejówek–Belweder», «Strzelec», 1938, nr 19–20, s. 20).

***

Kiedy spogląda się na działalność strzelecką w okresie zimowym, trudno nie docenić hartu ducha, ofiarności, pomysłowości i fantazji Wołyniaków. Po I wojnie światowej jeden z najbiedniejszych okręgów organizacyjnych Związku Strzeleckiego szybko nadrabiał zaległości w stosunku do reszty kraju. W skali ogólnopolskiej Wołyniacy mieli przecież powody do dumy. Nie tylko za sprawą tak spektakularnych zwycięstw, jak w marszu Sulejówek–Belweder czy w Narodowym Biegu na Przełaj.

Wołyńscy strzelcy pielęgnowali polskie tradycje, kultywowali pamięć o wybitnych Polakach i kolejnych ważnych rocznicach. Przy tym budzili sympatię szczególną otwartością i serdecznością, chęcią spieszenia z pomocą, pogodą ducha i uczynnością. Gdziekolwiek się nie pojawili, tam było miło, serdecznie, tam panowała pełna ujmującej szczerości gościnność, przyjaźń i dobra zabawa, o której z wielką swadą potrafili opowiadać ci, którzy najpiękniejsze chwile zabrali – a doprawdy niewiele można było zabrać – w pielgrzymim bagażu na Ziemie Odzyskane.

Małgorzata ZIEMSKA
Zdjęcia ze zbiorów Tadeusza Marcinkowskiego

CZYTAJ TAKŻE:

ZIMA W STRZELECKICH SZEREGACH. CZĘŚĆ 1

O ZWIĄZKU STRZELECKIM NA WOŁYNIU W 80. ROCZNICĘ ZBRODNI KATYŃSKIEJ