Artykuły
  • Register

Jan Stanisławski to bardzo ciekawy artysta. Doskonale znany i ceniony przez specjalistów związanych z malarstwem, natomiast nieco zapomniany przez ogół odbiorców sztuki. 

Dwie rzeczy jednak są pewne: bez jego prac epoka Młodej Polski byłaby dalece niekompletna, pozostaje także aż do dziś niedościgłym mistrzem pejzażu.

«Na Ukrainie płaszczyzna, szalenie kolorowy kraj, skamieniałe morze. (…) Step, czar. Magnetyzuje przestrzeń nieskończona. Płaszczyzna w lecie, kiedy słońce drga. (…) W nocy wyjeżdżałem na step i do rana nie mogłem się nasycić. Nie mogłem zobojętnieć na piękno przyrody. (…) Nic dziwnego, że potem nie mogłem się przekonać do czego innego» – tak o swoich plenerach pisał jeden z największych polskich malarzy – Leon Wyczółkowski. Jednak wrażenia, i emocje jakie temu towarzyszą, fascynację pejzażami i atmosferą wschodnich terenów Rzeczpospolitej oraz stepami Ukrainy, znakomicie oddaje malarstwo Jana Stanisławskiego, o którym mówiono, że jego plener pochodził «ze wsi, Ukrainy, nie z Paryża».

Stanisławski 02

Gdzieś na Ukrainie, 1900 r., Public domain

Urodził się w 1860 r. w Olszanie, niedaleko Korsunia. Pochodził z rodziny o inteligenckich tradycjach. Jego ojciec Antoni był prawnikiem i wykładowcą na uniwersytecie w Charkowie. Intelektualna atmosfera rodzinnego domu niewątpliwie miała ogromny wpływ na kształtowanie się artystycznej osobowości Jana. Wprawdzie uzyskał tytuł kandydata nauk matematycznych na Uniwersytecie Warszawskim, ale potrzeba pozostania artystą była tak silna, że porzucił nauki ścisłe i został malarzem. Jak wieść niosła, na decyzję Stanisławskiego miała także wpływ nieszczęśliwa miłość do pianistki Antoniny Szumowskiej. Tak więc dramatyczne uczucie uczyniło z matematyka artystę.

Niezwykle często powracał w swoim życiu w okolice Żytomierza, Białej Cerkwi czy Kijowa, gdzie odwiedzał mieszkającą tam matkę. W poszukiwaniu swoich ukochanych pejzaży, malowniczych wiosek czy sadów, przemierzał liczne wsie i miasteczka.

Stanisławski 03

Ule w Ukrainie, 1895 r., Public domain

Nauki z zakresu malarstwa pobierał Stanisławski najpierw w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych, później wyjechał do Paryża, który nie zrobił na nim specjalnego wrażenia ani nie wywołał rewolucji w jego twórczości. Być może dlatego, że za mało tam było maków, trawy i malw. Następnie udał się do Berlina, gdzie wraz z Julianem Fałatem i Wojciechem Kossakiem pracował nad monumentalnym dziełem «Przejście przez Berezynę». Oczywiście był odpowiedzialny za pejzaż. Takie samo zadanie postawił przed nim Jan Styka, kiedy nieco później, we Lwowie, malował panoramę «Golgota».

Po kilku latach artysta wrócił do Krakowa, a jego monumentalna, charakterystyczna postać wpisała się na stałe w krajobraz tego młodopolskiego miasta. Mówiono o nim, że był człowiekiem wszechstronnie wykształconym, wrażliwym, posiadającym swoje namiętności i wady. Zajmującym i interesującym się dosłownie wszystkim. Przypominał nieco zawadiacko rubasznego szlachcica z XVIII wieku.

Przez dziesięć lat, aż do śmierci, Jan Stanisławski pracował w Akademii Sztuk Pięknych. Prowadzona przez niego katedra z biegiem czasu stała się jedną z najbardziej lubianych w Akademii, a przez studentów była nazywana «szkołą Stanisławskiego» lub «uniwersytetem pejzażu». Ogromną zasługą mistrza było wyprowadzenie uczniów poza mury uczelni. Plenery początkowo odbywały się w normalnych godzinach nauki, zazwyczaj na krakowskich Plantach albo w Ogrodzie Botanicznym. Jak wiadomo jednak, apetyt rośnie w miarę jedzenia. Po pewnym czasie, dzięki przyznanemu specjalnemu dofinansowaniu, warsztaty plenerowe mogły trwać nawet kilka tygodni poza Krakowem – w Tyńcu lub Zakopanem.

Jan Stanisławski kochał przyrodę i na swoich obrazach stawiał ją na pierwszym miejscu. Nobilitował do miana bohatera swych obrazów pospolite maki, malwy czy bodiaki:

«Jeden księżyc, dwa wiatraki
Wieczór, obłok, słońca blaski.
Burza, ranek, lecz bodiaki?
Gdzie bodiaki, Stanisławski?»
(Katalog I parodystycznej wystawy «Sztuki», 1905 r.)

Należy niewątpliwie do najwybitniejszych malarzy okresu Młodej Polski. Znakomity pejzażysta, autor ogromnej liczby krajobrazów. Krytyk sztuki, Adam Grzymała Siedlecki, tak pisał o Stanisławskim: «był poetą krajobrazu: natchnionym piewcą, któremu na widok cudów przyrody dusza się śmiała w upojeniu radosnym, to znowu rozpływała w smętnym zadumaniu i zachwycie».

Stanisławski 04

Jan Stanisławski na rysunku J. Mehoffera na pocztówce wyd. w 1908 r., Public domain

Tusza Stanisławskiego sprawiła, że cierpiał na wiele schorzeń. Między innymi na cukrzycę, niewydolność nerek i serce. Zamiast się leczyć i słuchać rad lekarzy żył intensywnie, podróżował i pracował. Organizm okazał się za słaby na taki wysiłek. Artysta zmarł 6 stycznia 1907 roku na zawał podczas przygotowań do swojej wystawy jubileuszowej. Jego wiejskie chaty, ule, sady, rozlewiska Wisły i Dniepru, porosłe zielskiem łąki i pola znane są każdemu znawcy oraz wielbicielowi polskiej szkoły pejzażu.

Stanisławski 01

Dniepr, 1904r., Public domain

Gabriela WOŹNIAK-KOWALIK,
nauczycielka skierowana do Łucka i Kowla przez ORPEG

CZYTAJ TAKŻE:

ABC KULTURY POLSKIEJ: NIKIFOR – TEKTURKOWY MALARZ

ABC KULTURY POLSKIEJ: PO PROSTU MITORAJ

ABC KULTURY POLSKIEJ: TAJEMNICZE ABAKANY

ABC KULTURY POLSKIEJ: SZTUKA W CYFRACH – ROMAN OPAŁKA

ABC KULTURY: SZYMON KOBYLIŃSKI – CZŁOWIEK INSTYTUCJA

ABC KULTURY POLSKIEJ: PIÓRKIEM I WĘGLEM

ABC KULTURY POLSKIEJ: WOJCIECH WEISS – OBRAZ NA MALARSKIEJ PALECIE

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

 

 Kursy walut

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

 

cz

 

 

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1