Artykuły
  • Register

Ostatnia bohaterka naszego cyklu «Ukraina. Polacy podczas kwarantanny» to Karolina Kochanowska, studentka Wydziału Medycznego na Tarnopolskim Narodowym Uniwersytecie Medycznym im. Iwana Horbaczewskiego.

O sobie

Jestem Karolina, mam 21 lat. Pochodzę z małego miasteczka Głogów na zachodzie Polski. W chwili obecnej (rozmowa odbywała się wiosną – red.) studiuję na pierwszym roku Wydziału Medycznego Tarnopolskiego Narodowego Uniwersytetu Medycznego im. Iwana Horbaczewskiego.

W mojej grupie jest czworo studentów z Polski. Dlaczego wybrałam studia na Ukrainie? Bo mogę sobie na to pozwolić ze względów finansowych. Zbierając opinie polskich medyków, dowiedziałam się, że kształcenie na Tarnopolskim Narodowym Uniwersytecie Medycznym jest na dość wysokim poziomie i wielu polskich lekarzy ma dyplomy właśnie tej uczelni.

Nauka odbywa się w języku angielskim, co dla mnie jest bardzo wygodne. Ukraińcy to mili, sympatyczni, szczerzy ludzie. Na początku jedynym dla mnie problemem był język ukraiński.

Marzę, by zostać kardiologiem. Po studiach, żeby potwierdzić swoją kwalifikację, muszę jeszcze zdać egzaminy w Polsce, a dalej będę się zastanawiać, ponieważ kardiologia to bardzo odpowiedzialny dział medycyny.

na karantyni 6 stud 3

Czego pozbawiła mnie kwarantanna?

Kwarantanna dość poważnie wpłynęła na moje życie. Codziennie spotykałam się na lekcjach z mnóstwem ludzi. Ale już od kilku miesięcy, ze względu na izolację, nie widuję się ze swoimi przyjaciółmi. Komunikujemy przez internet – ale to zupełnie co innego, niż żywa rozmowa.

Podczas studiów każdego dnia chodziłam pieszo ponad 6 kilometrów, bo budynki uniwersytetu są na różnych ulicach, a lekcje miałam we wszystkich. Więc ganiałam między nimi, żeby się nie spóźniać. I teraz brakuje mi ćwiczeń fizycznych.

Czego nauczyła mnie kwarantanna?

Życie jest nieprzewidywalne. Mieliśmy dość nieprzyjemną historię. W Tarnopolu mieszkam razem ze swoim chłopakiem i kotem Zbyszkiem. Bardzo chcieliśmy spędzić Wielkanoc w domu z rodziną, ale potrzebowaliśmy specjalnego pozwolenia, by przekroczyć granicę. Załatwienie formalności zajęło nam 2 tygodnie. Bardzo prosiłam pracowników konsulatu, by zaznaczyli w pozwoleniu, że Zbyszek też ma prawo przekroczyć granicę.

Następnie razem z innymi studentami wynajęliśmy auto i dojechaliśmy do granicy. Wyglądaliśmy dość zabawnie. Na kolanach miałam walizę, a na walizie leżał Zbyszek. Straż Graniczna długo szukała pana Zbyszka i było bardzo zabawnie, gdy okazał się nim kot. Na szczęście pozwolili nam wjechać na polską stronę. Tam już czekali na nas nasi rodzice, którzy spędzili 8 godzin w drodze, by nas zabrać dwoma samochodami. Dla bezpieczeństwa oddali nam jeden samochód, żebyśmy dojechali do domu.

Po kwarantannie

Marzę o podróży do Austrii. Mieliśmy zaplanowaną i opłaconą wycieczkę, ale niestety została odwołana. Chcę nareszcie spotkać się ze swoją rodziną i przyjaciółmi, pójść na koncert. Chce mi się żyć pełną parą.

Rozmawiała Olena SZULHA
Fot. Walentyn KUZAN

CZYTAJ TAKŻE:

POLACY W CZASIE KWARANTANNY: EWA MAŃKOWSKA Z RÓWNEGO

POLACY W CZASIE KWARANTANNY: KS. MARIAN POPIELARZ Z BIAŁOBOŻNICY

POLACY W CZASIE KWARANTANNY: HARCERZ IGOR MANTYCKI ZE ZDOŁBUNOWA

POLACY W CZASIE KWARANTANNY: BOŻENA PAJĄK Z KRZEMIEŃCA

POLACY W CZASIE KWARANTANNY: LEKARZ WALENTYN LEWCZUK Z ŁUCKA

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

 

 Kursy walut

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

 

cz

 

 

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1