Artykuły
  • Register

 Tuż przed wybuchem II wojny światowej coraz częściej w tok zajęć roku szkoleniowego wpisywały się ćwiczenia z obrony przeciwlotniczej i przeciwgazowej oraz kursy sanitarne, usuwając w cień inne działania. Strzelcy uczyli się, jak skutecznie zaciemniać okna, jak zakładać maski przeciwgazowe, jak udzielać pierwszej pomocy (cześć 1 można przeczytać tu).

W sierpniu 1939 r. w całym kraju rozplakatowano obwieszczenie prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, dotyczące wzmocnienia pogotowia zbrojnego. Z dniem 31 sierpnia do czynnej służby wojskowej powołano tych rezerwistów, którzy otrzymali już karty mobilizacyjne ze wskazaniem, kiedy, gdzie i do jakiej formacji wojskowej powinni się zgłosić. Powołaniu nie podlegali ci, którzy nie otrzymali jeszcze kart mobilizacyjnych. Zarząd Główny Związku Strzeleckiego w specjalnej odezwie przypominał członkom, że strzelcy, którzy nie zostali zmobilizowani, powinni służyć pomocą wojsku i władzom administracyjnym, czuwać nad stanem dróg i mostów, nad całością linii telefonicznych, nad nienaruszalnością mienia wojskowego, państwowego i samorządowego oraz otaczać troskliwą opieką rodziny osób powołanych do wojska.

1. Na podwórku rodzinnego domu

Na podwórku rodzinnego domu przy ulicy Zamkowej z flagą strzelecką syn Komendanta Oddziału Związku Strzeleckiego Łuck–Zamek, Tadeusz Marcinkowski. Łuck, lata 30

Niewielki zespół działaczy Związku Strzeleckiego na czas wojny otrzymał specjalne dyrektywy. Już na początku lat 30. przystąpiono do tworzenia tajnych struktur organizacyjnych na wypadek zajęcia przez nieprzyjaciela przygranicznych terenów Państwa Polskiego. Głównym zadaniem kierujących nimi inspektorów było organizowanie tajnych ogniw «pogotowia obywatelskiego» (Sekcje Pogotowia Obywatelskiego). Z kolei spośród najbardziej zaufanych członków tworzono jeszcze bardziej zakonspirowane terenowe zespoły do zadań specjalnych. Miały one prowadzić działalność dywersyjną i wywiadowczą na terenach czasowo zajętych przez nieprzyjaciela. W grudniu 1938 r. Sekcja Pogotowia Obywatelskiego «Wołyń» liczyła 110 członków i współpracowników. W mocno zróżnicowanym pod względem narodowościowym i religijnym oraz targanym różnymi konfliktami środowisku Kresów Wschodnich, mimo zachowania wielkiej ostrożności, mimo przestrzegania zasad konspiracji, po wkroczeniu sowietów los takich grup specjalnych był właściwie przesądzony.

2. Jan Marcinkowski prowadzi swój Oddział

Jan Marcinkowski prowadzi swój Oddział

Po 17 września 1939 r. rozpoczął się trudny dla Wołyniaków okres okupacji sowieckiej. Związek Strzelecki jako organizacja o charakterze paramilitarnym został uznany przez NKWD za «organizację kontrrewolucyjno-faszystowską». Niemal natychmiast strzelców objęły aresztowania. Nie wydawały się przypadkowe. Sowieci posiadali dobre rozeznanie w strukturach Związku Strzeleckiego, wszak w ich rękach znalazły się nie tylko wykazy policjantów, ale także członków Związku Strzeleckiego. Uwięziono Prezesa Okręgu Wołyńskiego Związku Strzeleckiego, senatora Antoniego Staniewicza. W połowie października 1939 r. grupa operacyjno-czekistowska nr 3, dowodzona przez starszego lejtnanta bezpieczeństwa państwowego P. Krutowa, aresztowała w Łucku mecenasa Józefa Kurmanowicza, komendanta łuckiego Związku Strzeleckiego, oraz Władysława Leję, zastępcę komendanta tej organizacji. Zatrzymano również wiele innych osób, związanych z wołyńskim «Strzelcem» (Sławomir Kalbarczyk, «Ukraińska lista katyńska», Biuletyn IPN, 2010, nr 4).

W nocy z 9 na 10 grudnia 1939 r. aresztowano mojego dziadka Jana Marcinkowskiego, Komendanta Oddziału ZS Łuck-Zamek, który przez Równe powrócił do Łucka z Warszawy. Jego syn Tadeusz Marcinkowski tak opisuje moment aresztowania:

«Do mieszkania weszli enkawudziści w obecności świadków, którymi byli sąsiedzi. Kazali ojcu wstać i ubrać się. Rozpoczęli rewizję, przeszukując wszystkie szafy, komody, łóżka, kanapę, zaglądali pod piec, a w pokojach, gdzie nie palono, do pieców. Tu znaleziono odznaczenia i legitymacje ojca oraz jakieś dokumenty schowane przez ojca lub mamę. Zabrano również dwa albumy naszych zdjęć i liczne zdjęcia luzem. W trakcie rewizji leżałem cały czas w łóżeczku. Nie otwierałem z przerażenia oczu. Udawałem, że śpię. Po sporządzeniu przez enkawudzistę protokołu rewizji (do dzisiaj przechowała się kopia protokołu, zostawiona przez enkawudzistów mamie) kazano ojcu ubrać płaszcz. Gdy go zabierano, poprosił, by pozwolono mu pożegnać się ze mną. Podszedł do mego łóżeczka, pochylił się nade mną i pocałował mnie w czoło. Byłem tak przeraźliwie przestraszony, że i wtedy nie odważyłem się otworzyć oczu, by pożegnać się z ojcem. Dalej udawałem, że śpię i dopiero gdy go wyprowadzali z kuchni, odważyłem się otworzyć oczy i popatrzeć na niego. Widziałem go wtedy po raz ostatni» (Tadeusz Marcinkowski, «Skarby pamięci», Zielona Góra, 2013, s. 219).

Wielka akcja, przeprowadzona przez NKWD z 9 na 10 grudnia 1939 r., była skierowana przede wszystkim przeciw «kadrze oficerskiej byłej armii polskiej». W okręgu łuckim uwięziono wówczas 151 osób, w tym 35 oficerów rezerwy. Wśród aresztowanych było: 26 kapitanów, 2 majorów, 32 poruczników, 91 podporuczników («Śladem zbrodni katyńskiej», Warszawa, 1998, s. 23).

Uwięzionych strzelców przetrzymywano i przesłuchiwano przede wszystkim w Łucku i w Równem. O warunkach w łuckim więzieniu oraz o metodach przesłuchań przez NKWD w książce «Syberyjskie wizje. Pieśń rogu obfitości» przejmująco opowiada Ryszard Łysakowski, wówczas, w marcu 1940 r., szesnastoletni konspirator, aresztowany pod pretekstem wyniesienia czcionek z łuckiej drukarni Kurii Biskupiej. Zapamiętał naprawdę wiele! Grube mury dawnego klasztoru Brygidek i łoskot zamykania więziennej bramy, oddzielającej aresztowanego od całego świata. «Byłem prowadzony jak największy w świecie zbrodniarz» – opowiada.

2. Gmach więzienia w Łucku

Gmach więzienia w Łucku, w którym do wiosny 1940 r. wraz z innymi łuckimi strzelcami był przetrzymywany Jan Marcinkowski, Komendant Oddziału Z.S. Łuck–Zamek. Widok więzienia centralnego od strony rzeki. Karta pocztowa D. Grober, Warszawa. Pocztówka ze zbiorów Tadeusza Marcinkowskiego

Wędrówka zimnymi, wilgotnymi korytarzami. Zdawanie rzeczy osobistych, które miały nigdy nie wrócić do właściciela. Obcinanie włosów do gołej skóry, a właściwie do krwi, z rowkami i bruzdami, po którym inteligent zyskiwał wizerunek obszarpańca. Popychanie twarzą do ściany, gdy przechodzą inni więźniowie. Nie wolno spojrzeć w inną stronę. Mała, mroczna cela, a w niej około 20 aresztowanych. «Cała podłoga była zajęta śpiącymi, wynędzniałymi i wystraszonymi – cóż może jeszcze się wydarzyć? – młodymi mężczyznami…» – pisze autor.

Noclegi na wilgotnej, zimnej podłodze, po których boli dosłownie wszystko. Strach. Głód. Pierwsze przesłuchanie po dwóch tygodniach «zmiękczania» aresztowanego. Krzyki i groźby. Mnóstwo pytań o rodzinę, kolegów, Kościół, organizację. Bezładne odpowiedzi, byle nie zdradzić nikogo! A później całonocne przesłuchania, w czasie których śledczy zmieniają się co cztery godziny. Niekiedy przesłuchania trwające dwie doby – z przerwą na odbijanie ciała od kości za pomocą tzw. deski. Ból nie do zniesienia. Poddani tej metodzie «po powrocie z przesłuchania z nikim nie rozmawiali, leżeli osamotnieni całymi godzinami, w depresyjnym nastroju, na ogół nieświadomi zupełnie tego, co działo się dookoła nich».

Później karcer po wręby wypełniony ludzkim łajnem, tak że nie można w nim usiąść ani się położyć, aż w końcu z bólu i wyczerpania zaczyna być wszystko jedno. Wszystko jedno, czy leżysz w czyichś odchodach, czy gryzą cię szczury, czy chodzą po tobie robaki.

Konfrontacja ze świadkiem i ten przejmujący strach przed jego – nie swoim bólem. Ponad czterdziestogodzinne połączone z biciem przesłuchanie z udziałem kilku zespołów, składających się z dwóch, trzech śledczych. Siedzenie w trakcie przesłuchań na wąskiej nóżce odwróconego stolika, która pod ciężarem bezwładnego ciała działa niczym pal. Znów bicie i kopanie. Polewanie zimną wodą. Znów karcer. Głód. Pusty pokój. Stanie 20–30 godzin bez jedzenia i picia w jaskrawym świetle żarówki w otoczeniu śledczych, wciąż zadających pytania i żądających błyskawicznych odpowiedzi. Znajomy głos zza uchylonych drzwi – wystarczy się tylko przyznać, by wrócić do kochanych, bliskich osób i dawnego życia. Pusty pokój. Ściana z plamami krwi i śladami kul. Dźwięk odbezpieczanego rewolweru i znów ponaglanie, by przyznać się do winy… (Ryszard Łysakowski, «Syberyjskie wizje. Pieśń rogu obfitości», Chicago, 1987, s. 35–83).

Pod koniec kwietnia 1940 r. przetrzymywanych w więzieniach Zachodniej Ukrainy strzelców pośpiesznie załadowano do wagonów i wywieziono w niewiadomym kierunku. Słuch po nich zaginął…

Wszelkie starania o uzyskanie informacji dotyczącej losu uwięzionych, podejmowane przez rodziny w czasie wojny i po niej nie przynosiły żadnych rezultatów. To «zagadkowe milczenie», ta trudna do pojęcia tajemnica stała się udziałem wielu strzeleckich rodzin – aż do 1994 r., czyli do przekazania przez władze Ukrainy prokuratorowi Stefanowi Śnieżce tzw. wykazów Cwietuchina. Na ukraińskiej liście katyńskiej widniały nazwiska wielu wołyńskich strzelców, między innymi Józefa Kurmanowicza (lista 57/1 poz. 63), Władysława Lei (lista 57/1 poz. 92), Edwarda Herbe (lista 43/3 poz. 9), Stanisława Łukomskiego (lista 66/1 poz. 48), Waleriana Wyszyńskiego, Komendanta Powiatu Zdołbunów (lista 66/1 poz. 27), Feliksa Urbanowicza, inżyniera mechanika z Państwowych Kamieniołomów Bazaltu w Janowej Dolinie, komendanta miejscowego oddziału strzeleckiego i twórcy sportowej potęgi Janowej Doliny (lista 41/3 poz. 234) oraz mojego dziadka Jana Marcinkowskiego, Komendanta Oddziału ZS Łuck-Zamek i członka Zarządu Powiatu Łuck (lista 43/3 poz. 4) («Śladem zbrodni katyńskiej», Warszawa 1998).

 

Publikacje, poświęcone «ukraińskiej liście katyńskiej», uzupełniły kolejną lukę, dotyczącą losów łuckich strzelców. Transport skierowano do Kijowa. Opis kijowskich kazamatów KGB zachował się we wspomnieniach lwowskiej poetki Beaty Obertyńskiej. «To kolos, ta kijowska tiurma. Podwórza, dziedzińce, korytarze, mury, bramy, sklepione sienie i znowu dziedzińce, korytarze, podwórza» – pisała w wydanej w Rzymie w 1946 r. książce «W domu niewoli».

Po przyjeździe polski transport cały dzień trzymano pod więziennym murem. W nocy, wywołanych z nazwiska, zmęczonych, zziębniętych ludzi pędzono przez długie, ciemne korytarze. Nie sposób było się zorientować, gdzie kto jest. Po dwudziestu wpychano więźniów do wilgotnych, ciemnych cel, których betonową posadzkę pokrywały ludzkie odchody. Tłok był tak wielki, że trzeba było stać na jednej nodze. Głód. (Beata Obertyńska, «W domu niewoli», Warszawa, 2005).

Ci, wyciągani pojedynczo z cel, już nie wracali. Tak wyglądały ostatnie chwile życia wołyńskich strzelców. Mordowano ich strzałem w tył głowy. Zwłoki przewożono do podkijowskiej Bykowni, by pogrzebać je w bezimiennych dołach śmierci.

5. Tablica epitafijna Jana Marcinkowskiego

Tablica epitafijna Jana Marcinkowskiego na grobie rodziny Marcinkowskich na Cmentarzu Komunalnym w Zielonej Górze

* * *

We wrześniu 2012 r. uroczyście otwarto czwarty cmentarz katyński – Polski Cmentarz Wojenny w Kijowie-Bykowni. Spoczywają tu ci, którzy oddali życie dla Ojczyzny – także wołyńscy strzelcy. Cześć ich pamięci!

3. Tadeusz Marcinkowski

Tadeusz Marcinkowski, syn Komendanta Oddziału Związku Strzeleckiego Łuck–Zamek przy tablicy epitafijnej, poświęconej jego ojcu Janowi Marcinkowskiemu. Polski Cmentarz Wojenny w Kijowie–Bykowni, 21 września 2012 r.

4. Tablica epitafijna Jana Marcinkowskiego

Tablica epitafijna Jana Marcinkowskiego aresztowanego w Łucku przez NKWD w grudniu 1939 r. Polski Cmentarz Wojenny w Kijowie–Bykowni, 21 września 2012 r.

Małgorzata ZIEMSKA
Zdjęcie z rodzinnego archiwum autorki

CZYTAJ TAKŻE:

O ZWIĄZKU STRZELECKIM NA WOŁYNIU. CZĘŚĆ 1

O ZWIĄZKU STRZELECKIM NA WOŁYNIU W 80. ROCZNICĘ ZBRODNI KATYŃSKIEJ. CZĘŚĆ 2

O ZWIĄZKU STRZELECKIM NA WOŁYNIU W 80. ROCZNICĘ ZBRODNI KATYŃSKIEJ. CZĘŚĆ 3

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

 

 Kursy walut

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

 

cz

 

 

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1