Artykuły
  • Register

 

wybory 1939

Metody, które po 17 września 1939 r. były stosowane przez wadze sowieckie na terenie Zachodniej Ukrainy, po raz pierwszy zademonstrowano, i to na szeroką skalę, podczas przygotowania i przeprowadzenia 22 października 1939 r. wyborów do Zgromadzenia Ludowego.

 

 

 

 

 

Przygotowania do tych wyborów odegrały istotną rolę w «ujawnieniu elementów wrogo nastawionych wobec władzy sowieckiej». Ocena tych wydarzeń jest jednoznaczna: był to spektakl dobrze wyreżyserowany i zagrany przez sowieckich funkcjonariuszy NKWD, milicji oraz Armii Czerwonej. W prasie lokalnej i republikańskiej pojawiło się wiele tekstów o swobodnym wyrażaniu woli ludzi pracy w trakcie zgłoszenia kandydatów oraz o ogromnej inicjatywie ludności «wyzwolonej spod jarzma». Polacy będący świadkami tych wydarzeń na Rówieńszczyźnie twierdzą: «Najbardziej nieprzyjemnym zjawiskiem były wiece, na które pod przymusem musieliśmy chodzić. Mówcy przesiąknięci byli nienawiścią do Polski, a Żydzi starali się podkreślić to zło, którego doznali od Polaków. Oczywiście patrzyliśmy na to wszystko ze smutkiem» (wszystkie cytowane tu przez nas wspomnienia znajdują się w polskich zbiorach Archiwum Instytutu Hoovera – przyp. autora). Nie obeszło się także bez sytuacji kuriozalnych. Szeregowi czerwonoarmiści, uczestniczący w przeprowadzeniu akcji propagandowych, byli przeważnie słabo wykształceni, więc często z nich żartowano. «Opowiadając o bogactwach ziemi radzieckiej trzymali się na dystans. Niektórzy śmiałkowie zadawali im podstępne pytania, np. czy produkują u nich w Rosji «kopenhagę», na co oni zawsze odpowiadali «tak» i że tego jest u nich dużo, bo produkują go całe fabryki» – opowiadał Stanisław Lasocki, nauczyciel gimnazjum w Równem.

 

«Ludność polska wystraszona i terroryzowana na każdym kroku, zmuszona była do biernego poddania się, ponieważ milicja wypędzała z domów na wiece. Byłem obecny na jednym z takich wieców. Na czele prezydium był jakiś naczelnik z NKWD, który zaczął spotkanie od chwalenia swobód obywatelskich, dobrobytu ZSRR, porównując z «biedą» w Polsce, uciskiem, z tym jak rolników zaprzężono do pługa, by orali, a rząd Rzeczypospolitej okradał i okłamywał obywateli. «Tańczył tango» przedstawiając kandydatów i chwaląc ich. Posługiwał się przy tym przemówieniem, którego nauczył się na pamięć. Skończyło się wszystko głosowaniem na kandydatów za pośrednictwem podniesionych rąk: pod ścianami stali funkcjonariusze NKWD ubrani jak cywile i gdyby ktoś nie odważył się na podniesienie ręki, miałby problemy. «Bezapelacyjnie». Na kandydatów głosowano jednogłośnie» – tak komentował przebieg kampanii przedwyborczej mieszkaniec Równego Feliks Hałas.

 

Zgodnie z dyrektywą Ludowego Komisarza Spraw Wewnętrznych Ławrientija Berii z 15 września 1939 r. funkcjonariusze NKWD mieli obowiązek aktywnego udziału w przygotowaniu i przeprowadzeniu wyborów do Zgromadzenia Ludowego. W trakcie głosowania ustanowiono kontrolę NKWD od momentu otrzymania karty do głosowania do wrzucenia jej do urny. «Głosowanie nie było tajne, odbywało się pod presją bagnetów» – wspominał o tzw. «swobodnym wyrażaniu woli» Maksymilian Jędrzejczyk, kamieniarz z Kostopola. Jego słowa potwierdzają wspomnienia Feliksa Hałasa: «Kto by się odważył coś skreślać (na kartach do głosowania – przyp. autora), kiedy była taka «miła» asysta z dwóch żołnierzy z bagnetami na karabinach».

 

W przededniu wyborów wielu żołnierzy akurat wróciło z frontu. Wyczerpani moralnie i fizycznie usiłowali uniknąć wyborów, ale mało komu to się udało. Jak opowiadał porucznik Czesław Bogdanowicz, po południu na jego podwórko przybył uzbrojony funkcjonariusz NKWD wraz z milicjantem. Kazali jemu i jego żonie pójść z nimi do lokalu wyborczego, żeby oddać głos. Kilka dni później Czesław Bogdanowicz został wezwany do Powiatowego Wydziału NKWD w Dubnie na przesłuchanie z powodu niechęci do udziału w głosowaniu.

 

O przygotowaniu i przebiegu glosowania wspomina także Edmund Złobnicki, mieszkaniec osady wojskowej Młynów w powiecie dubieńskim: «Przed wyborami, które odbyły się w dniu 23 października 1939 r. (wybory odbyły się 22 października, autor mógł pomylić daty – przyp. autora) do miejscowości omawianej zjechał oddział lotników sowieckich z kilkunastu osób, który objął kierownictwo nad wyborami. Agitacja polegała na rozdaniu miejscowej ludności ulotek z konstytucją sowiecką, urządzaniu w poszczególnych wsiach zebrań na które chcąc lub nie zmuszana była ludność do uczęszczania (…). Nadmieniam, że w okresie omawianym, władza miejscowa zmuszała i zmusiła mieszkańców, aby jedna osoba z domu trzeciego po porządku zajmowała się agitacją przedwyborczą, odczytywała konstytucję i tłumaczyła dobre strony władzy sowieckiej. Zebrania odbywały się dość często, bowiem ludność nastraszona szła na zebranie, aczkolwiek niechętnie. Na zebraniu zwykle znalazł się co najmniej jeden lotnik, który po wygłoszonej mowie antypolskiej – zmusił ludność do przyjęcia rezolucji w duchu sowieckim».

 

Edmund Złobnicki podaje, że z w każdej takiej rezolucji znalazł się punkt, który mówił, jakoby ludność miejscowa jest zadowolona z władzy sowieckiej i domaga się przyłączenia Ziem Wschodnich do Związku Sowieckiego. «Oczywiście było to jawnem oszustwem, bowiem ludność nawet i rusińska myślała inaczej doświadczona kilkamiesięcznym pobytem władzy sowieckiej» – wspomina on.

 

Około dwóch tygodni przed wyborami odbyły się spisy wyborców. Pod kontrolą lotnika prezes komitetu miejscowego i członkowie tego komitetu chodzili od domu do domu i zapisywali poszczególnych domowników w wieku od lat 18-stu do 70 i więcej.

 

«W dniu głosowania zeszła się ludność do punktu wyznaczonego, opornych zaś zmuszano pogróżkami, wobec czego, chcąc nie chcąc, ludzie nawet bardzo podeszli wiekiem zmuszeni byli udać się na te głosowanie, było to z moją rodziną, kiedy matkę staruszkę lat 68 i ojca lat 78 już niedołężnych zmusili też do udania się do punktu głosowania oświadczając, że jeżeli nie dojdą, to ich dowiozą. Gdy ludność w dostatecznej ilości była na miejscu rozdano im kartki z kopertami, na której to kartce były wymienione 3 nazwiska. Wyborca jedno z nazwisk podkreślał ołówkiem i wrzucał kartkę do urny wyborczej. Przed wrzuceniem kartki do urny kontrolujący lotnik sowiecki upominał wyborcę, by nie zrobił zawodu i by głosował na tę osobę, na którą już zgodził się na zebraniu przedwyborczym. W tym samym duchu agitowała milicja wyborcza» – pisze w swoich wspomnieniach Edmund Złobnicki.

 

Oczywistym jest, że na wyborach do Zgromadzenia Ludowego nawet polski proletariusz, zaszczuty przez radziecką propagandę, miał najmniejsze szanse na to, żeby wejść do radzieckich organów władzy ustawodawczej. Przeprowadzenie tych wyborów było początkiem przebudowy aparatu państwowego według wzorców sowieckich oraz zalegalizowało nowy system polityczny.

 

Tetiana SAMSONIUK

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

 

 Kursy walut

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

 

cz

 

 

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1