Artykuły
  • Register

Jednym z priorytetów na ten rok dla pracowników zarządu MSN w obwodzie wołyńskim jest wzmocnienie brzegów rzeki Bug Zachodni, która przepływa na Wołyniu wzdłuż granicy ukraińsko-polskiej. Każdego bowiem roku koryto rzeki przesuwa się o 10 metrów i „kradnie” sporo miejsca po stronie ukraińskiej.

To zadanie zostało ogłoszone na wspólnym posiedzeniu, które odbyło się 8 lutego w miasteczku Ratne (obwód wołyński) pod przewodnictwem Ministra ds Sytuacji Nadzwyczajnych Ukrainy Wiktora Bałogi i szefa Wołyńskiej Obwodowej Administracji Państwowej Borysa Klimczuka.

Rozmowy o wzmocnieniu brzegów Bugu Zachodniego toczą się jeszcze od 2000 roku. Najbardziej dotkliwym ten problem stał się w 2005 roku, kiedy na Wołyniu wzrosła liczba opadów i powodzi.

- Granica obwodu wołyńskiego z Rzeczpospolitą Polską na długości 200 km przebiega przez rzekę Bug Zachodni, którą cechują kręte zakola i mokre plaże. Po stronie ukraińskiej nalicza się 118 partii ogólnej długości 29,5 km, gdzie corocznie brzeg się przesuwa o 10 metrów. Powodem tego jest zanieczyszczenie koryta rzeki przez zatopione drzewa. Musimy pilnie wykonywać prace dla wzmocnienia brzegów i pogłębiania koryta rzeki – oznajmił na posiedzeniu przewodniczący Wołyńskiego Zarządu Obwodowego Gospodarki Wodnej Jurij Bachmaczuk.

Minister ds Sytuacji Nadzwyczajnych Ukrainy Wiktor Bałoga potwierdził tę sytuację i obiecał wspierać zrealizowanie tego zadania w najbliższym terminie. Jednak, zdaniem urzędników, budżet państwowy nie posiada odpowiednich środków, dlatego należałoby załączyć fundusze Unii Europejskiej i inwestorów.

Nawiasem mówiąc, pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku zmiana kanału Bugu Zachodniego spowodowała odmycie półtora ha terenu polskiego i powstanie wyspy koło wsi Mownyki i Kreczów rejonu Iwonicze. Polacy jednak od razu znaleźli środki i przy pomocy Związku Radzieckiego przywrócili koryto rzeki do jego poprzedniej lokalizacji.

Następnym „sąsiedzkim” problemem omówionym na wspólnym posiedzeniu była nadzwyczajna sytuacja powodziowa i zalanie zaludnionych miejscowości. Przyczyną powodzi i zalania jest przekroczony stan Wyżowskiego Odpływu, który należy do białoruskiego przedsiębiorstwa i jest przez niego obsługiwany

- Budynek został zbudowany jeszcze w XIX wieku i jest ruiną. Strona białoruska nie naprawia go z powodu braku decyzji w sprawie własności tego budynku, który znajduje się na Ukrainie –wyjaśnił sytuację Jurij Bachmaczuk. – Dlatego dla rozwiązania problemu w tym roku należy poruszyć kwestię przekazania budynku we własność Ukrainy. Nawiasem mówiąc, koledzy z Białorusi już przygotowali pakiet dokumentów o rezygnacji z posiadania tego budynku.

W ramach posiedzenia omówiono również pilne pytania związane z  zalaniem miejscowości rejonu Ratne, Kamień Koszyrski i Lubieszów. W okresie nadejścia powodzi, które występują na przełomie lutego i marca przez wody rzeczne jest zalewane rozległe terytorium, w tym też łąki, pastwiska, działki, budynki gospodarcze i nawet mieszkania.

-  Dzisiaj z panem Ministrem mieliśmy okazję z helikoptera obejrzeć rejony Lubieszowa i Ratnego i uświadomiliśmy sobie, ile jeszcze mamy do roboty – zauważył szef Wołyńskiej Obwodowej Administracji Państwowej Borys Klimczuk. – Natychmiast po posiedzeniu zabierzemy się do sporządzania dokumentów i umów o dofinansowanie. Zrobimy wszystko co możemy w roku bieżącym, żeby w następnym okresie jesienno-zimowym ludzie czuli się pewniej.

Minister ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Ukrainy Wiktor Bałoga, zgodził się w tej kwestii z szefem Wołyńskiej Obwodowej Administracji Państwowej i zauważył, że wszystko należy czynić w granicach rozsądku, aby nie odwrócić sytuacji.

- Musimy jasno rozumieć, że jesteśmy na krawędzi. Można zrobić wiele, ale wówczas ludzie będą cierpieli nie z powodu powodzi, a od suszy. Trzeba zadziałać w ten sposób, by również w zimie było bezpiecznie, a latem nie zabrakło urodzaju – dodał Wiktor Bałoga.

Należy zauważyć, że od 2005 roku na Wołyniu wzrasta tendencja do zwiększenia zanieczyszczeń rzek o 20-35 %. Wydłuża się okres wegetacji stojącej wody na terenach zalewowych – sięga on nawet do 327 dni, co ostatnio jest spowodowane wzrastaniem liczby opadów o 20-30 %. Dlatego poziom rzek stopniowo wzrasta i rzeki oraz wody podziemne zalewają osiedla.

Zdaniem przewodniczącego Wołyńskiego Zarządu Obwodowego Gospodarki Wodnej Jurija Bachmaczuka, powodem tego są również takie czynniki, jak działalność gospodarcza, rozwój procesów naturalnych, na przykład, naturalny wzrost trzciny i krzaków w rozlewiskach rzecznych, a także masywne budownictwo, kłusownictwo ryby i tp. Dlatego dzisiaj przede wszystkim musimy budować tamy, stacje pompowania wody i sieci kanalizacyjne.

W wyniku wspólnego posiedzenia Minister ds Sytuacji Nadzwyczajnych Ukrainy Wiktor Bałoga i szef Wołyńskiej Obwodowej Administracji Państwowej Borys Klimczuk ustalili program do dalszej współpracy na następne pięć lat. Jako priorytet urzędnicy uznali zminimalizowanie negatywnego wpływu wody na wołyńskie tereny i Wołyniaków w szczególności.

- Ile pieniędzy potrzeba na Wołyń – jak najwięcej i tyle zostanie przeznaczone – zapewnił pod koniec Wiktor Bałoga. – Jednak nie należy zapominać, że jesteśmy zależni od przyrody. Więc nie mogę obiecać, że zalań czy powodzi na Wołyniu nie będzie. Od tego nie jesteśmy ubezpieczeni. Wołyń jest niestabilną strefą nawilżania, gdzie opady przewyższają odparowanie. Dlatego też te przedsięwzięcia, które ustaliliśmy w programie, zapewnią ochronę i spokój wszystkich mieszkańców tego regionu przez pewien okres.

Ania TET
FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

 

 Kursy walut

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

 

cz

 

 

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1