Artykuły
  • Register

Obrona racji bytu każdego języka jest jak najbardziej zrozumiała i warta naśladowania. Wartość, ważność i rola języka ukraińskiego w rzeczywistości współczesnej Ukrainy nie podlega kwestii.

Istnieje niezaprzeczalna potrzeba wprowadzania tego języka do szkół, a nie usuwania go na rzecz języka rosyjskiego, jak ma to obecnie miejsce w niektórych placówkach szkolnych. Pragnęłabym jednak zwrócić uwagę na dość, według mnie, niebezpieczną tendencję niektórych środowisk opiniotwórczych lub opcji politycznych, kierujących zmagania o język ukraiński na niebezpiecznie ideowo tory.

Bywa, że językowi rosyjskiemu zarzuca się zawładnięcie ogromnych obszarów i wręcz niekiedy zdominowanie na polu wydawnictw naukowych. Ale to chyba nie sam język rosyjski jest temu winien, a ludzie, którzy nie starają się wprowadzać języka ukraińskiego w te gałęzie kultury i sztuki na Ukrainie, gdzie wciąż widać przewagę rosyjskiego.

Z moich obserwacji półtorarocznego pobytu na Ukrainie jako obcokrajowiec mogę powiedzieć, że zauważyłam też wśród wielu Ukraińców pragnienie natychmiastowego wręcz zaprowadzenia na Ukrainie szeregu zmian i gwałtownego odcięcia się od wszystkiego, co rosyjskie. Taki bunt przeciwko wprowadzanemu niesprawiedliwemu porządkowi i taki zapał do przeprowadzania natychmiastowych reform bardzo szanuję i podziwiam, bo świadczy to o wielkiej wrażliwości obywatelskiej i głębokiej świadomości tożsamości narodowej. Jednakże, ceniąc taką postawę, pragnę znów zwrócić uwagę na pewne niebezpieczeństwo.

Współczesne państwo – Ukraina – jako samodzielny w pełnym tego słowa znaczeniu organizm państwowy, stanowiący sam o sobie, nazywający się Ukraina i administracyjnie kojarzony na politycznej mapie Europy jako odrębny twór, istnieje dwadzieścia lat. Historia Ukrainy jest ściśle powiązana zarówno z Rosją, jak z Polską, wywodząc swe korzenie z Rusi, ale nie zapominajmy, że do tych korzeni pretendują też inne narody – Białorusini i Rosjanie. Nie mam zamiaru teraz analizować tych stosunków, ale chciałabym zwrócić uwagę na jedno. Faktu tej wielowiekowej, jakkolwiek by nie ocenianej, ale jednak wspólnej historii, nic nie zmieni. Wpływ języka i kultury czy to rosyjskiej, czy to polskiej był ogromny na dzisiejszą Ukrainę i po części w jakimś stopniu ją tworzył. I nie wolno teraz tego negować i przekreślać, broniąc ukraińskości Ukrainy, co, niestety, zdarza się.

Jestem Polką i wiem, że mój naród również wiele wycierpiał, będąc rusyfikowany i germanizowany, szczególnie pod zaborami w XIX wieku. Ale to, co wniosła kultura, na przykład austriacka, w rozwój polskich miast i polskiej sztuki, jest nie do przecenienia. I Polacy takie dobre wzorce czerpali, równocześnie nie zgadzając się na prowadzoną politykę i walcząc o odzyskanie niepodległości państwa i o godne miejsce naszej rodzimej kultury w Europie. Jesteśmy dumni ze swej historii, ale nie negujemy też wpływu obcych kultur na naszą ojczystą. Polacy nie mają kompleksu, mówiąc o tym. Historia państwa polskiego jako samodzielnego tworu jest ponad tysiącletnia. Polacy kształtowali swoją tożsamość narodową, określali się narodowo i państwowo. Ten proces trwał stulecia, w których jednakże już byliśmy zasadzeni na pewnym kośćcu, określonym administracyjnie i mającym widoczne miejsce na mapie politycznej Europy od 966 roku. I dlatego mimo zmieniających się granic, wojen, najazdów, wreszcie okresu niewoli narodowej XIX wieku, czego skutkiem była rusyfikacja i germanizacja, dzisiaj w Polsce nikt nie mówi po rosyjsku czy niemiecku. Ukraina, moim zdaniem, jeszcze do końca tego procesu wykluwania się silnie zaznaczonej państwowości nie przeszła. Tożsamość narodowa - taka pełna, przejrzysta, a równocześnie stonowana, określona i nie popadająca w skrajności, jeszcze się w Ukraińcach kształtuje. Ukraińcy, wplątywani w rozgrywki polityczne między Polską a Rosją, opowiadający się raz po jednej, raz po drugiej stronie, albo szukający sojuszu u wrogów tychże i dokonujący wówczas wyborów brzemiennych w skutkach tak naprawdę dla wszystkich, dzisiaj wydają mi się być trochę zagubieni w tym swoim kodzie kulturowym i w swojej państwowości.

Gdyby od średniowiecza istniało samodzielne państwo Ukraina, to dziś nie toczyłyby się zapewne walki o to, jaki język tam wprowadzić. Aby całkowicie zaś wprowadzić ukraiński, trzeba by było połowę Ukrainy na siłę teraz... zukrainizować. A wprowadzanie czegoś pod batogiem do dobrego nie zaprowadzi. Dzień triumfu języka ukraińskiego być może kiedyś nadejdzie, ale nie doprowadzi do tego nawoływanie o to, a raczej świadome odwoływanie się do wspólnych korzeni i historii wyłącznie własnego państwa. A to państwo właśnie się formuje, odblokowuje, ale też wewnętrznie buntuje, próbuje chwytać się wielu niebezpiecznych sterów, w tym skrajnego nacjonalizmu i negowaniu narodowego dziedzictwa innych narodów, które w toku historii swój dorobek zostawiły na ziemiach, należących dziś do Ukrainy. Sądy me opieram na prawie dwuletniej obserwacji środowisk opiniotwórczych oraz na podstawie obserwacji zachowań osób, z którymi się stykam na co dzień. Być może to niewystarczające i subiektywne, ale na pewno daje jakiś w miarę wyraźny zarys sytuacji.

Polacy mają już ustalony swój kod kulturowy, mają już od wieków ustaloną swoją państwowość, nie mają problemów ze swoją tożsamością narodową, z opowiedzeniem się po jakiejś stronie. My nie musimy stawać po stronie jednego czy drugiego państwa, nieważne czy w granicach naszych czy nie, my stajemy po prostu po stronie Wspólnego Dziedzictwa Kultury, zabiegając między innymi o restaurację cennych pamiątek poza naszymi obecnymi granicami.

W proces budowania ukraińskiej tożsamości narodowej i kodu kulturowego wprzęgnięta jest także świadomość języka narodowego. Ta świadomość też kształtuje się długo i jeżeli została przerwana, jak w przypadku wschodnich rubieży Ukrainy, to trzeba ją mozolnie, ale stale odbudowywać. Ale nie skupiając się na negacji przyczyn zdeukrainizowania, a raczej szukając spajaczy historycznych i kulturowych wschodu i zachodu państwa i bazując bez żadnych niepotrzebnych kompleksów na doświadczeniach wielowiekowego i wcale niełatwego programowania państwowości narodów chociażby zachodniej czy południowej Europy.

Justyna JANCZ

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1