Artykuły
  • Register

1288374020kurilyukRozmowa z Oleksandrem Kurylukiem, zastępcą prezesa Wołyńskiej Obwodowej Administracji Państwowej.”

-  Panie Prezesie, minął już rok działalności nowych władz. Jaka jest Wasza perspektywa w zakresie współpracy polsko-ukraińskiej, na jakich płaszczyznach ma się ona odbywać?

- Od odzyskania niepodległości Ukraina systematycznie odbudowywała, poszerzała i pogłębiała stosunki z Polską. Przede wszystkim w sferze biznesu i ekonomii. Blisko 1/3 bezpośrednich inwestycji zagranicznych obwodu wołyńskiego to inwestycje z Polską. Stosunki z naszym zachodnim sąsiadem są dziś dla nas priorytetem również dlatego, że Wołyń graniczy z Unią Europejską. Poza tym, tradycyjnie, nasza współpraca dobrze układa się w dziedzinie kultury, sztuki, turystyki i nauki. Doświadczenie pokazuje, że szeroko pojęte relacje poszczególnych organizacji i regionów są zdecydowanie bardziej dynamiczne i efektywniejsze, niż międzynarodowe umowy o współpracy. Dlatego dalej będziemy praktykować taką formę współpracy, jak partnerstwo miast i regionów.

- Trójkąt – Polska-Ukraina-Białoruś – to idealne miejsce dla szerokiej współpracy międzynarodowej.

- Mamy dobre projekty w ramach programu współpracy transgranicznej „Euroregion Bug” i „Ukraina – Białoruś – Polska”, ale musimy podejść do nich bardziej konkretnie. W ostatnich miesiącach wiele razy spotykaliśmy się ze stroną polską. Nie tak dawno, Prezes Wołyńskiej Obwodowej Administracji jeździł do Polski na forum poświęcone współpracy transgranicznej. Mamy też dobre relacje z województwem łódzkim. Przykładem może być tu polska inwestycja w budowę Młodzieżowego Ukraińsko-Polskiego Centrum Integracji we wsi Kostiuchnówka, maniewickiego rejonu. Wieloletnia wspólna praca polskiej i ukraińskiej młodzieży na niwie odnowienia i zachowania pamięci narodowej naszych państw okazała się być pewnego rodzaju czynnikiem sprawczym ścisłej współpracy na poziomie województwa i obwodu.

- Możemy zatem śmiało stwierdzić, że pamięć jako duchowy składnik, jest istotna dla rozwoju ukraińsko-polskich stosunków.

- My jesteśmy zainteresowani rozwojem stosunków partnerskich z Polską, co oficjalnie potwierdzają Prezydenci. Relacje dobrosąsiedzkie leżą u podstaw polityki Ukrainy. Zarówno nasze państwa, jak i narody mają wiele wspólnego. Również historię. Moim zdaniem, właśnie te procesy zjednoczenia powinny być kamieniem węgielnym w stosunkach naszych państw. Jeżeli zaś chodzi o pewne sprzeczności we wspólnej historii, myślę, że leżą one w kompetencjach naukowców i badaczy.

-   Na ten rok zaplanowano wizyty Prezydentów Polski i Ukrainy, odsłonięcie miejsc pamięci w polskim Sahryniu i możliwe, w wołyńskich Ostriwkach, gdzie, dodajmy, nie ma nawet drogi.

- Dobrze Pan powiedział, „możliwe”, że będzie to miejscowość Ostriwky. Nie ma sensu szukać jakiejś polityki, czy ideologii, ponieważ ze wzniesieniem samego pomnika nie ma żadnych problemów. Są pewne problemy z rozbudową infrastruktury wokół kompleksu, mamy po prostu zbyt mało czasu, a jest to konieczne, ponieważ przewidujemy przyjazd bardzo wielu osób.

- Towarzystwo Kultury Polskiej im. Ewy Felińskiej już od wielu lat bezskutecznie stara się dojść do porozumienia z władzami różnych kadencji na szczeblu miejskim i obwodowym. Sprawa dotyczy postawienia krzyża, upamiętniającego polskich żołnierzy, poległych w okresie walk z bolszewikami w minionym stuleciu, a także wołyńskich katolików. Szczątki tych ludzi do dzisiaj spoczywają na zburzonym za czasów władzy radzieckiej cmentarzu rzymsko-katolickim, który nazywany jest Memoriałem Chwały. Czy w najbliższym czasie możemy spodziewać się pozytywnego rozwiązania tego „chronicznego” i bolesnego problemu.

- W Łucku znajduje się 15 narodowo-kulturalnych stowarzyszeń. Nie tylko etniczni Polacy starają się o znak pamięci na Memoriale Chwały. Takie zapytanie wpłynęło do nas ostatnio od stowarzyszenia romskiego. Podobne prośby skierowali do nas również żołnierze ostatniego poboru, małoletni więźniowie i inne organizacje społeczne. Problem nie tkwi w tym, że wg. prawa ukraińskiego, Memoriał ma status pamiątki o znaczeniu narodowym i za każdym razem potrzebna będzie zgoda na umiejscowienie dodatkowych znaków upamiętniających. Problemem jest to, że zabraknie na nim miejsca, którego praktycznie już w tym momencie nie ma. Dlatego też, usatysfakcjonowanie jednej społeczności, a odmowa innej, to sprowokowanie konfliktu. Ale jakieś wyjście zawsze można znaleźć i wspólnie będziemy go szukać. Możliwe, że będzie to ujednolicony pamiątkowy postument.

- Brzmi to dość optymistycznie. Chociaż, w ciągu ostatnich lat utrwaliła się nieoficjalna koncepcja „proporcjonalności” przy odbudowywaniu i wznoszeniu nowych obiektów pamięci na terytorium Ukrainy i Polski. Wygląda to groteskowo i nieszczerze. Co ma zrobić jedna ze stron, jeżeli zabraknie miejsc pamięci? Tworzyć nowe? Takie matematyczne podejście nie jest chyba najlepszym rozwiązaniem przy tak delikatnej materii, jaką jest pamięć.

-  Tak, rzeczywiście nie jest to sytuacja, w której można zastosować matematyczne „proporcjonalne” podejście. Pamięcią nie można się targować, jest ona bardzo ważną częścią naszych stosunków. Chociaż my też mamy pytania do naszych polskich przyjaciół. Nie wiem dlaczego, ale w Polsce bardzo trudno zrealizować ukraińskie projekty związane z upamiętnieniem niektórych wydarzeń. Nie zajmuję się osobiście sprawą Sahrynia, ale wiem, że nie jest prosta.

Nie mniej istotnym jest również to, że w Polsce już dawno upamiętnienie miejsc wydarzeń historycznych wyniesiono do rangi polityki państwowej. W Ukrainie ten proces dopiero się rozpoczął i myślę, że wołynianie nie byli gotowi na taką skalę polskich inicjatyw. Przykład Kostiuchnówki pokazuje, że na niczym nie tracimy. Zadeklarowane partnerskie i przyjacielskie stosunki mają potwierdzenie w konkretnych przykładach.

- Znów powrócimy do Memoriału Chwały. Towarzystwo „Chołmszczyna” inicjuje wzniesienie jeszcze jednego obiektu. Z tego co rozumiem, miałaby to być ściana z wygrawerowanymi nazwami ukraińskich wiosek, które zostały zniszczone przez polską władzę. Automatycznie powstaje inicjatywa wołyńskich Polaków, aby upamiętnić polskie osiedla spalone przez ukraińskie bojówki. W ten sposób pojawia się pokusa „wojny o pomniki”, co nie sprzyja zjednoczeniu. Może warto obalić polityczne stereotypy i wznieść wspólny pomnik dla wszystkich przesiedlonych. Mógłby to być pomnik wygnańca z odpowiednimi napisami w językach wielu narodowości Polski i Ukrainy.

- To ciekawa idea, którą warto przemyśleć. W tych ciężkich i tragicznych czasach nie było jednego, oddzielnego nieszczęścia. Była wspólna tragedia dwóch narodów i wielu nacji. Tak naprawdę już dawno powinniśmy pomyśleć, jak przenieść nasze wzajemne relacje na inny, wyższy poziom.

Rozmawiał Walenty WAKOLUK

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

 

 Kursy walut

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

 

cz

 

 

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1