Artykuły
  • Register

dx1fsbbz


„Cicha noc, święta noc pokój niesie ludziom wszem…” Za oknem śnieg, za oknem mróz, pobielił domy i drzewa,

wysprzątał las, obudził w nas pragnienie Nadziei i Chleba.

Nadchodzi czas, spełnienia czas marzeń drzemiących pod powieką

z odległych pól, za siedmiu gór przybędą drogą daleką

by jeszcze raz, kolejny raz ulotne chwytać chwile…

Miniony czas, nie zgłuszy w nas cudów jak skrzydła motyle.

Wieczór gwiazdkowy tak ciepły, tak błogi, modlitwy Bogu złożone w darze…

świeca rozjaśnia skupione twarze nad Maluśkim, co dzisiaj zszedł z nieba

i wszedł w dom każdy - w tym kawałku chleba. Chleba bieluchnego –opłatkiem zwanego.

Chleba, którym z każdym przełamać się godzi - nad obrusem białym, nad zielonym sianem

i szeptać słowa życzeń sercem dyktowane.

Aniołek pierwszą Gwiazdę w niebie zapala, echa dzieciństwa dochodzą z dala,

wspomnienia krążą ponad stołami, potrawy mówią ludzkimi głosami:

Borowik nisko chyląc kapelusza, serdecznością i grzecznością wzrusza,

do bulionówki zaprosił: łazanki, przyprawy, wywar i łyk śmietanki.

Grzybowej zupy aromat się wznosi i wszystkich kornie do stołu prosi.

Tłuste karki, chude brzuchy, cały szpaler, wierne druhy,

w srebrno kosmiczne odziani,  medalami cebul obsypani,

równiuteńko maszerują, na półmiski już wskakują.

Śledź w oliwie, czy w śmietanie – wigilijne pyszne danie.

Burak kraśnieje i głośno się śmieje - bo uszek nieboże policzyć nie może,

wąs mu się jeży i nieco się dąsa -

„ Kto mnie z miejsca pierwszego śmiał strącił aż do trzeciego?

Wszak w wigilijnym tanie - barszcz z uszkami – pierwsze danie!”

Złoty pieróg z pełnym brzuchem, owinięty ciast fartuchem

aby farszu ani deczko nie uciekło zeń na wieczko.

Bo borowik z tego słynie, że się chowa w gęstwinie

a kapusta – O rety! – kipi i ucieka niestety.

Pierogi, jak miesiączek na niebie w pół drogi

ręka mamy haftowane, równiuteńko zawijane.

Karp wskazując na swój tors – mówi: „Ja tu jestem pierwszy gość,

mam jarmułkę i melonik i chasydzki pejs od skroni,

każdy wielce się raduje, po żydowsku mnie znajduje”.

Rzekł – podając rybie kieliszek wina - „moja rodaczko jedyna”.

Ryba w todze z pomidora, z haftem z marchwi, cebul, pora,

choć tradycją Greków sięga – woła: „Tu chcę być! Bo tu Kolęda!”

Tęga pani kapustowa przed kul gradem głowę chowa,

próżno chowa, próżno bieży, groch wciąż wpada do odzieży,

w liczne halki się wplątuje …Tak swa miłość okazuje.

Kulinarnie zaślubieni, w jedno danie połączeni,

groch z kapustą wciąż tańcuje, pod jemiołą ją całuje.

Mój piękny, po zęby zbrojny szczupaku, nie możesz tu przybyć w zbójeckim orszaku.

Boże Dzieciątko dziś się narodziło i wszemu światu pokój ogłosiło.

Chcesz się radować i kolędować? Musze, więc z ciebie roladę zgotować.

Przydamy ci nieco pietruszki i mleczka, i soli, i pieprzu, i bułki pół deczka.

Choć przepuszczony przez maszynki tryby, zachowasz przecież wspaniały smak ryby.

Zbroją ci będzie lniana ściereczka, na niej roztarta masła grudeczka.

Do godzinie gotowania, czas przystąpić do krajania. Transfuzje z buraka ożywią rumieńce,

pierś udekorują auszpiku wieńce. Zdobnyś nad to w pomidory, w jaj połówki, liście pora.

Rozbrojony szczupak rzecze: „Poproszę jeszcze sosu chanowego,

dla wzbogacenia smaku mojego”.

„Od miesiąca w garcu leżakuję, przeto na urodzie i smaku zyskuję.

Wykrawają ze mnie rozmaite stwory: koguty, gwiazdy i jakieś potwory.

Pieką wielkie jak bochny chlebowo, w środek kładą powidła śliwkowe.

Zawsze skrzętna gospodyni z pomad, z lukrów fryzury nam czyni.

Jako barwne całuski choinki zdobimy, małym kolędnikom za dukat służymy.

Od czasów Piasta, aż do współczesności piernikiem w Święta częstuje się gości.

Ma miodna słodycz i zapach korzeni przeciwników wnet w przyjaciół zmieni.”

Aforyzm z brodą gorliwie zapewnia - najlepsze w Polszcze bywały onegdaj:

Gorzałka gdańska, warszawskie trzewiki, krakowska panna, toruńskie pierniki.

Z przystrzyżonym równo wąsem kłos pszeniczny rusza pląsem,

Sypie złotych grad cekinów nim „wrocławską ” wróci z młynów,

kutii przedni smak zwiastuje, garść bakalii potrzebuje:

owoc leszczyny dojrzały i rodzynki, i migdały.

„ Z miodu wonnego koronę na skroń włożę, przysmak Kresów - kutię stworzę”.

Choć, na co dzień ze słoika, każdy chętnie kompot łyka

ale przecie całkiem inny, jest ten z suszu wigilijny!

Suszone jabłka, gruszki i śliweczki… Ozdobą są każdej kompotu szklaneczki.

Bursztynowy kompot winny– nektar bogów - taki inny!

Mówi klusek do łamańca -„Proszę zaproś mnie do tańca,

wspólne pląsy, wspólne harce, choć raz w roku - my łamańce -

w wigilijny tan idziemy, do ust prosto wskakujemy.

Z maku startego na jedwab błękitna sukienka, przy niej jak brosza miodu kropelka,

rodzynkowe kolczyki, śmietankowe buciki. Perfumy doskonałe – wanilia i gorzkie migdały.

To słodki nasz portret –symbol płodności wspaniały.

Barwny korowód dań zamykamy.  Kolędy gramy no i śpiewamy…

Pod świerkiem strojonym jak królewna śnieżka,

Święty Mikołaj rozłożył prezenty.

Sam odjechał Mleczną Drogą, renifery hen go wiodą..

Każdy prezent –spełnione marzenie, przepasane gwiazdy promieniem,

co tak cicho nad choinką wiruje, radość i szczęście zwiastuje

- na ten Nowy Rok!

Wieczerza chyżo jak szczęście mija … Za rok znów będzie Wigilija…

Anna Ewa Szarkowska

Za oknem śnieg, za oknem mróz, pobielił domy i drzewa,

wysprzątał las, obudził w nas pragnienie Nadziei i Chleba.

Nadchodzi czas, spełnienia czas marzeń drzemiących pod powieką

z odległych pól, za siedmiu gór przybędą drogą daleką

by jeszcze raz, kolejny raz ulotne chwytać chwile…

Miniony czas, nie zgłuszy w nas cudów jak skrzydła motyle.

Wieczór gwiazdkowy tak ciepły, tak błogi, modlitwy Bogu złożone w darze…

świeca rozjaśnia skupione twarze nad Maluśkim, co dzisiaj zszedł z nieba i wszedł w dom każdy - w tym kawałku chleba. Chleba bieluchnego –opłatkiem zwanego.

Chleba, którym z każdym przełamać się godzi - nad obrusem białym, nad zielonym sianem i szeptać słowa życzeń sercem dyktowane.

Aniołek pierwszą Gwiazdę w niebie zapala, echa dzieciństwa dochodzą z dala, wspomnienia krążą ponad stołami, potrawy mówią ludzkimi głosami:

Borowik nisko chyląc kapelusza, serdecznością i grzecznością wzrusza, do bulionówki zaprosił: łazanki, przyprawy, wywar i łyk śmietanki.

Grzybowej zupy aromat się wznosi i wszystkich kornie do stołu prosi.

Tłuste karki, chude brzuchy, cały szpaler, wierne druhy, w srebrno kosmiczne odziani, medalami cebul obsypani,

równiuteńko maszerują, na półmiski już wskakują.

Śledź w oliwie, czy w śmietanie – wigilijne pyszne danie.

Burak kraśnieje i głośno się śmieje - bo uszek nieboże policzyć nie może, wąs mu się jeży i nieco się dąsa -

„ Kto mnie z miejsca pierwszego śmiał strącił aż do trzeciego?

Wszak w wigilijnym tanie - barszcz z uszkami – pierwsze danie!”

Złoty pieróg z pełnym brzuchem, owinięty ciast fartuchem

aby farszu ani deczko nie uciekło zeń na wieczko.

Bo borowik z tego słynie, że się chowa w gęstwinie

a kapusta – O rety! – kipi i ucieka niestety.

Pierogi, jak miesiączek na niebie w pół drogi

ręka mamy haftowane, równiuteńko zawijane.

Karp wskazując na swój tors – mówi: „Ja tu jestem pierwszy gość,

mam jarmułkę i melonik i chasydzki pejs od skroni,

każdy wielce się raduje, po żydowsku mnie znajduje”.

Rzekł – podając rybie kieliszek wina - „moja rodaczko jedyna”.

Ryba w todze z pomidora, z haftem z marchwi, cebul, pora,

choć tradycją Greków sięga – woła: „Tu chcę być! Bo tu Kolęda!”

Tęga pani kapustowa przed kul gradem głowę chowa,

próżno chowa, próżno bieży, groch wciąż wpada do odzieży,

w liczne halki się wplątuje …Tak swa miłość okazuje.

Kulinarnie zaślubieni, w jedno danie połączeni,

groch z kapustą wciąż tańcuje, pod jemiołą ją całuje.

Mój piękny, po zęby zbrojny szczupaku, nie możesz tu przybyć w zbójeckim orszaku.

Boże Dzieciątko dziś się narodziło i wszemu światu pokój ogłosiło.

Chcesz się radować i kolędować? Musze, więc z ciebie roladę zgotować.

Przydamy ci nieco pietruszki i mleczka, i soli, i pieprzu, i bułki pół deczka.

Choć przepuszczony przez maszynki tryby, zachowasz przecież wspaniały smak ryby.

Zbroją ci będzie lniana ściereczka, na niej roztarta masła grudeczka.

Do godzinie gotowania, czas przystąpić do krajania. Transfuzje z buraka ożywią rumieńce,

pierś udekorują auszpiku wieńce. Zdobnyś nad to w pomidory, w jaj połówki, liście pora.

Rozbrojony szczupak rzecze: „Poproszę jeszcze sosu chanowego,

dla wzbogacenia smaku mojego”.

„Od miesiąca w garcu leżakuję, przeto na urodzie i smaku zyskuję.

Wykrawają ze mnie rozmaite stwory: koguty, gwiazdy i jakieś potwory.

Pieką wielkie jak bochny chlebowo, w środek kładą powidła śliwkowe.

Zawsze skrzętna gospodyni z pomad, z lukrów fryzury nam czyni. Jako barwne całuski choinki zdobimy, małym kolędnikom za dukat służymy.

Od czasów Piasta, aż do współczesności piernikiem w Święta częstuje się gości.

Ma miodna słodycz i zapach korzeni przeciwników wnet w przyjaciół zmieni.”

Aforyzm z brodą gorliwie zapewnia - najlepsze w Polszcze bywały onegdaj:

Gorzałka gdańska, warszawskie trzewiki, krakowska panna, toruńskie pierniki.

Z przystrzyżonym równo wąsem kłos pszeniczny rusza pląsem,

Sypie złotych grad cekinów nim „wrocławską ” wróci z młynów,

kutii przedni smak zwiastuje, garść bakalii potrzebuje:

owoc leszczyny dojrzały i rodzynki, i migdały.

„ Z miodu wonnego koronę na skroń włożę, przysmak Kresów - kutię stworzę”.

Choć, na co dzień ze słoika, każdy chętnie kompot łyka

ale przecie całkiem inny, jest ten z suszu wigilijny!

Suszone jabłka, gruszki i śliweczki… Ozdobą są każdej kompotu szklaneczki.

Bursztynowy kompot winny– nektar bogów - taki inny!

Mówi klusek do łamańca -„Proszę zaproś mnie do tańca,

wspólne pląsy, wspólne harce, choć raz w roku - my łamańce -

w wigilijny tan idziemy, do ust prosto wskakujemy.

Z maku startego na jedwab błękitna sukienka, przy niej jak brosza miodu kropelka,

rodzynkowe kolczyki, śmietankowe buciki. Perfumy doskonałe – wanilia i gorzkie migdały.

To słodki nasz portret –symbol płodności wspaniały.

Barwny korowód dań zamykamy. Kolędy gramy no i śpiewamy…

Pod świerkiem strojonym jak królewna śnieżka,

Święty Mikołaj rozłożył prezenty. Sam odjechał Mleczną Drogą, renifery hen go wiodą..

Każdy prezent –spełnione marzenie, przepasane gwiazdy promieniem,

co tak cicho nad choinką wiruje, radość i szczęście zwiastuje

- na ten Nowy Rok!

Wieczerza chyżo jak szczęście mija … Za rok znów będzie Wigilija…

Anna Ewa Szarkowska
FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

 

 Kursy walut

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

 

cz

 

 

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1