Artykuły
  • Register

Im więcej poznaję ludzi tym bardziej cenię psy

Sokrates

DSC01423

W dniach 24-25 lipca 2010 roku Łucki oddział Związku Kynologów Ukrainy zorganizował Zachodnio-Regionalną Rasową Wystawę Ukrainy Owczarków Niemieckich i Ogólnoukraińską Wystawę Psów Wszystkich Ras „Łuck – 2010 CAC UA”. Aby pokazać łuczanom swoich czworonożnych ulubieńców przyjechali właściciele psów z całej Ukrainy, a także Litwy, Łotwy, Białorusi i Estonii. Przedsięwzięcie odbywało się pod patronatem Łuckiej Rady Miejskiej. Partnerem wystawy była ponadto Wołyńska Organizacja Ukraińskiego Związku Weteranów Afganistanu.

W miejscach prehistorycznych osiedli ludzkich archeolodzy znaleźli kości i udowodnili, że pies został oswojony prawie 20 000 lat temu. Od tego czasu towarzyszy on człowiekowi w ciągu całej historii. W dawnym Peru ubóstwienie psów poprzedzało ubóstwienie Słońca, a starożytni Egipcjanie czcili psa, uważając go za symbolicznego ochroniarza królestwa martwych. Na egipskich i asyryjskich freskach przedstawione są psy łowieckie i bojowe, które służyły ludziom. Rysunki i reliefy naskalne, stworzone tysiąclecia przed naszą erą, świadczą o tym, jak odnosili się do psów nasi przodkowie. W mieście Korynt w IV wieku przed naszą erą został postawiony pomnik z napisem «Obrońcy i wybawcy miasta Korynt». Według opowiadań, pewien pies obudził garnizon i w taki sposób uprzedził inwazję przeciwnika, za co został odznaczony srebrnym naszyjnikiem. Inny srebrny naszyjnik został znaleziony przy wykopaliskach w Pompejach, na psie, który zginął podczas erupcji Wezuwiusza w 79 roku n.e. Pies leżał obok dziecka, broniąc je od gorącego popiołu. Istnieje legenda, że psy mają stale chłodne i mokre nosy od tego czasu, kiedy jeden z nich przeziębił go, zakrywając dziurę w arce Noego.

Być może czytelnik po takich historycznych faktach zmieni swoje zdanie o psach i swój stosunek do nich. Ta swoista wycieczka  w przeszłość naszych domowych pupili niech będzie przedmową do rozmowy z Iwanem Bezugłym – przewodniczącym łuckiego oddziału hodowli psów «Lubart» Związku Kynologów Ukrainy. Opowiadając o swojej pasji, nasz rozmówca zachwyca się psami, ich oddaniem i mądrością. Doszedł on do wniosku, że najpierw było dziecinne pragnienie posiadania  psa – przyjaciela, później to przekształciło się w hobby, a obecnie to jest już diagnoza.

Iwan Bezugłyj: Jestem głęboko przekonany w tym, że pies jest członkiem społeczeństwa i zasługuje na szacunek, miłość i ludzkie traktowanie.

A.J.: Co trzeba zrobić, żeby zmienić stosunek społeczeństwa do psów, pobudzać ludzi do bardziej ludzkiego stosunku do naszych braci mniejszych?

I.B.: To pytanie ma charakter globalny. Moja odpowiedź będzie metaforyczna – jakość dróg w państwie świadczy o ekonomicznej stabilności kraju, a obecność kilku rasowych psów w rodzinie świadczy o finansowym poziomie ludzi, a odpowiednio i państwa.

A.J.: Zdarza się, że nawet posiadanie finansów nie gwarantuje niestety ludzkiego stosunku do psów, czyli pies przekształca się na maszynę dla zarabiania pieniędzy. Czym to można wyjaśnić?

I.B.: Według danych statystycznych 75% ludzi celowo zarabia pieniądze na psach. Prawdziwi wielbiciele psów - hodowcy psów zajmują się hodowlą różnych ras psów, doskonaleniem rasy, czyli pracują, żeby osiągnąć jakiś wynik, a gdzie jest wynik, tam pojawia się kapitał.

A.J.: Wiadomo, że Związek Kynologów Ukrainy zajmuje się rasowymi psami, ale czy zajmuje się także bezdomnymi psami?

I.B.: Związek Kynologów Ukrainy i nasz oddział funkcjonuje jako organizacja niekomercyjna, jednak problem bezpańskich psów oczywiście również nas niepokoi. Jest to problem globalny, którego jeden człowiek – nawet tak oddany jak łucczanka, obrońca bezdomnych zwierząt Dana Hart, nie rozwiąże. Ten problem istnieje już od 15 lat i rozwiązać go dzisiaj jest bardzo trudno. Jednak rozmnażanie domowych psów i hodowla to różne rzeczy. W niektórych krajach europejskich nawet rasowe psy, które nie interesują hodowców, są sterylizowane i finansowane to jest przez państwo. W naszym kraju uważa się, że hodowla psów to biznes i każdy, kto kupił sobie rasowego psa, uważa się za najlepszego hodowcę, nie posiadając nawet podstawowej wiedzy o utrzymaniu, hodowli i tresowaniu psów.

A.J.: Może najpierw warto wpływać na kształtowanie wyższej kultury społeczeństwa, której ważnym składnikiem jest stosunek do zwierząt?

I.B.: Oczywiście, podwyższenie intelektualnego poziomu społeczeństwa będzie sprzyjało bardziej ludzkiemu stosunkowi do psów.

A.J.: Jaki stosunek Związek Kynologów ma do ludzi, którzy trzymają w domu psy bojowe, zwykle agresywne? Może są to przejawy kompleksu niedowartościowania człowieka, który próbuje polepszyć swój wizerunek we własnych oczach i oczach innych ludzi?

I.B.: Nie mają adekwatnej samooceny i rozsądku. Na przykład, u nas przez 13 lat żył Amerykański staffordshire terrier – czuły, troskliwy, delikatny pies, dobry ochroniarz. Z historii rasy wiadomo, że ten pies początkowo służył jako niańka dla dzieci w USA w latach 30-tych XX wieku. Jednak w tym samym czasie w Ameryce było dużo ugrupowań gangsterskich, które wykorzystywały te psy do szykanowania ludzi, do  zemsty, co doprowadziło do zmiany charakteru tych psów. To stąd staffordshire teriery zyskały taką złą «sławę». Więc, wszystko zależy od tresowania, od tego, na co ukierunkuje się psa w życiu. Zanim kupi się psa, warto dowiedzieć się absolutnie wszystkiego o jego rasie.

A.J.: Jaki jest cel wystawy i Pana wrażenia o psach, przedstawionych na wystawie?

I.B.: Głównym zadaniem było informowanie mieszkańców Łucka i całej Ukrainy o rasach psów, doskonalenie kultury hodowli i tresury psów. Wystawa do końca była zagrożona i tylko dzięki staraniom Anatolija Parchomjuka odbyła się, ponieważ pomógł on nam znaleźć nowe miejsce dla jej przeprowadzenia.  Już po wystawie w ciągu tygodnia na forum Związku Kynologów Ukrainy i łuckiego oddziału «Lubart» zapoznawaliśmy się z opinią uczestników wystawy, którzy dzielili się wrażeniami i emocjami, i żadnej negatywnej opinii nie było. Były tylko pozytywne emocje, ekspresja uczuć i wrażeń z uczestnictwa w wystawie.

A.J.: I na koniec rozmowy – jaką rasę psów lubi Pan najbardziej?

I.B.: Lubię psy wszystkich ras, jednak jestem przekonany, że wybór dla konkretnego człowieka zależy od wielu przyczyn, to jest jak pierwsza miłość – raz i na zawsze. Natomiast dla mnie pies to owczarek niemiecki – to królewska rasa wśród psów, dzieło sztuki, to pies, który wśród ludzi ma status maksymalnie zaufanego zwierzęcia. Pies jest wiernym przyjacielem człowieka, on nigdy nie rzuci swojego gospodarza i mamy sporo przyczyn by być wdzięcznymi tym zwierzętom i nie eksploatować ich ponad miarę. Na pewno, wszyscy, którzy odwiedzili te wystawy, wynieśli dużo dobrego nastroju i chociaż na jakiś czas oderwali się od codziennych spraw. Jestem pewien, że gracja, piękno i wierność naszych braci mniejszych  sprawiły widzom prawdziwą satysfakcję.

 

Rozmawiała Ałła JAREMKO