Artykuły
  • Register

52

Po przeczytaniu tytułu tego artykułu większość pomyśli, że wreszcie zostaliśmy włączeni do Unii Europejskiej i więcej nie będziemy  rozrywać się między Wschodem a Zachodem.

Niestety, jeszcze nie zasłużyliśmy na to z powodu szeregu przyczyn, zaczynając od absurdalności reform i kończąc na niezwykle niskim poziomie życia. Jednak, mimo mizernych zarobków i ubogich emerytur większości Ukraińców, nasz kraj został zaliczony do liderów wraz z takimi krajami, jak Francja, Niemcy, Portugalia, Wielka Brytania, Kanada i nawet USA. Ukraińskie czasopismo „Korespondent” przeprowadziło analizę cen na podstawowe towary w tych państwach. Okazało się, że wartość większości produktów żywnościowych w tych krajach równa się naszej wartości, a niektóre z towarów są nawet tańsze w porównaniu z naszym niegdyś rolniczym krajem. Co ciekawe, ziemniaki i ogórki, które przez wiele lat są uważane za nasze najbardziej rozpowszechnione produkty, w Ukrainie są droższe niż w Londynie.

Pamiętam niedawne spotkanie z moim wielkim przyjacielem z Lublina – Andrzejem. On z radością odwiedza swoich krewnych w Łucku, a przed przyjazdem do domu zwykle udaje się do pierwszego lepszego sklepu, aby kupić przysmaki dla swoich bliskich w Polsce. Podczas ostatniego przyjazdu prawie niczego nie kupił. Przeliczając ceny na złotówki, był zdziwiony, że wszystko zdrożało. Jeszcze parę miesięcy temu ceny były znacznie niższe. Zażartował nawet, że teraz ja muszę częściej wybierać się do Polski na zakupy. Od razu zauważył nową politykę cenową w Ukrainie, a ja, podobnie do większości moich rodaków, przyzwyczaiłem się do przymykania oczu na to wszystko.

Codziennie przeglądając wiadomości w gazecie lub w sieci, przestajemy oburzać się z powodu kolejnej informacji o podniesieniu taryf użytkowych, kosztów paliwa, zniknięciu z półek następnego rodzaju zbóż. Mówią, że mąki nie będzie. Czy swój zeszłoroczny urodzaj już zjedliśmy? Czy może rozwięźli przedsiębiorcy już zdążyli ją wysprzedać, a teraz kupią o wiele drożej w Chinach czy Pakistanie? Wspaniały biznes na Ukraińcach nadal trwa.

Jeszcze niedawno wydawało się, że wsie wymierają. Dzisiaj, wśród zubożałych trypolskich potomków toczy się coraz więcej rozmów o tym, że aby przetrwać, należy powoli wracać na wieś, hodować krowę, konia, wykuć pług i dziadkową metodą zadbać o chleb nasz powszedni. Nie będzie trzeba iść na rynek, płacić miejskich podatków, przeżywać stresów w obawie przed utratą pracy. Jest to interesujący wariant przezwyciężenia kryzysu. Jednak czy ucieczka do nory będzie przydatna dla całego społeczeństwa ukraińskiego? Bardzo w to wątpię, jeśli chcemy pozostawać w cywilizowanym świecie, gdzie powinny funkcjonować logiczne prawa rozwoju gospodarki.

Wiktor JARUCZYK

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

 

 Kursy walut

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

 

cz

 

 

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1