Artykuły
  • Register

unnamedOstatnio odnosi się wrażenie, że w mediach królują dwa tematy – rosyjska interwencja na Ukrainie i «Prawy Sektor». Dziś gościem «Monitora Wołyńskiego» jest przewodniczący «Prawego Sektora» na Wołyniu, deputowany Łuckiej Rady Miejskiej Pawło Danylczuk.

– Kim Pan jest w życiu?

– W ciągu ostatnich dziesięciu lat jestem ukraińskim nacjonalistą. Od pierwszych lat studiów jestem członkiem młodzieżowych organizacji nacjonalistycznych. Następnie był okres doroślejszej polityki, z której trafiłem na oba Majdany. Byłem aktywnym uczestnikiem Pomarańczowej Rewolucji oraz Majdanu 2013-2014. Przez całe swoje świadome życie zajmuję się nacjonalno-patriotycznym wychowaniem młodzieży, organizacją obozów młodzieżowych i różnych innych przedsięwzięć.

– Gdzie Pan się urodził?

– We wsi Targowica w rejonie młynowskim na Rówieńszczyźnie. Targowica to znane kiedyś miasteczko. Było takim do tej pory, póki sowieci nie zrujnowali go. Rodzice – nauczyciele z wykształcenia.

– Kiedy przychodzi moment identyfikacji siebie jako nacjonalisty?

– Czułem się nacjonalistą już od szkolnej ławy. Miałem dobrych nauczycieli, zwłaszcza z historii i języka ukraińskiego. Zawsze interesował mnie trudny los narodu ukraińskiego. Nie mogłem zrozumieć, dlaczego Ukraińcy w ciągu całej swojej historii nie potrafili wybudować Państwa Ukraińskiego, dlaczego zawsze mieliśmy tylu zdrajców. Wizja ukształtowała się podczas studiów, kiedy zostałem członkiem Młodzieżowego Kongresu Nacjonalistycznego. Zostałem wówczas wyszkolony i wyraźnie zrozumiałem, czym jest ideologia nacjonalizmu, co z nią robić, jaki jest jej cel. Celem nie jest faszyzm czy nazizm, lecz zdrowa, normalna działalność i ideologia każdego normalnego przedstawiciela tego czy innego narodu, który pragnie normalnego rozwoju swojego narodu we własnym państwie.

– Czy Pana rodzina ma nacjonalistyczne tradycje? Czy był Pan zaprogramowany na taką wizję?

– Nie, nie mogę powiedzieć, że byłem zaprogramowany. To był mój własny wybór.

– Czyli rodzina pozostawała bierna?

– Podobnie jak większość rodzin w trudnych latach 90-tych, kiedy nie było pieniędzy, kiedy pracownikom instytucji budżetowych nie wypłacano pensji. Panowało krytyczne podejście do państwa, które nie wykonywało tych funkcji, których od niego oczekiwali obywatele. Dla większości rodzin, na pierwszym miejscu, była kwestia przetrwania. Przyczyną tej działalności, którą się zająłem, były moje własne przekonania.

– Można zostać wychowanym w sensie nacjonalistycznym, ale nigdy nie zostać świadomym tego wyboru. Chwila samostanowienia jest bardzo ważna. Przychodzi ona do każdego pod wpływem jakiegoś mocnego czynnika. Co dla Pana było takim czynnikiem?

– Potrzeba zewnętrzna. Spotkałem ludzi o podobnych poglądach i zrozumiałem, że możemy coś zmienić.

– Jest Pan faktycznie rówieśnikiem ukraińskiej niezależności.

– Tak, rozpocząłem naukę w szkole tydzień po otrzymaniu przez Ukrainę niezależności.

– I w ciągu tego czasu zrozumiał Pan, że w kraju dzieje się coś nie tak.

– Oczywiście. Wówczas zrozumiałem, że trzeba mieć młodych ludzi o podobnych poglądach do moich,z którymi można walczyć o Ukrainę ukraińską. Rozumieliśmy, że ona nie jest ukraińska, że się nie rozwija i nie realizuje wszystkich swoich potrzeb jako państwo.

– Ale przecież nikt nie wie, jaka musi być Ukraina ukraińska...

– Nacjonaliści wyraźnie to pokazują, podobnie do nacjonalistów z innych krajów. Potrzebna jest realizacja dążeń narodowych w swoim państwie. My widzimy, że Ukraina pozostawała postradziecka, w kraju bardziej uwieczniana była sowiecka przeszłość, niż ideały narodu.

– Ale obecnie Doncow ze względu na swój kształt jest anachronizmem. Czy trzeba ślepo trzymać się idei Doncowa?

– Nie, tego nie trzeba robić. Niektóre sformułowane przez niego zasady są i zawsze będą aktualne, ale nacjonalizm jako ideologia także powinien dynamicznie się rozwijać zgodnie z wymaganiami współczesności. Bez tego on rzeczywiście stanie się anachronizmem i nie będzie ciekawy dla współczesnego społeczeństwa.

– Moim zdaniem moc Prawego Sektora (dalej w tekście PS, - red.) jest w jego wielonarodowości. Nie znam do końca struktury PS, może ją idealizuję, ale na Majdanie hasła «Śmierć wrogom!», «Sława Ukrainie!» i «Ukraina przede wszystkim!» wykrzykiwali wszyscy – od kijowskich Żydów do krymskich muzułmanów.

– Jest to osiągnięciem Majdanu, który zjednoczył kraj: nacjonalistyczne hasła stały się aktualne dla wielu narodowości, których przedstawiciele zrozumieli, że oni też mogą być ukraińskimi nacjonalistami. Wcześnie istniał stereotyp ukraińskiego nacjonalisty: haftowana koszula, wyłącznie język ukraiński i inne znane atrybuty. PS i rewolucja na Ukrainie obaliły go.

– Ludzie mojego pokolenia wychowani w duchu antykomunistycznym byli raczej kosmopolitami. Rozumieliśmy, że tylko wspólnie z całym światem obalimy Hydrę komunizmu. Ktoś z moich znajomych został członkiem UNA-UNSO, ktoś zupełnie się rozczarował i wyprowadził się z kraju. Ale wszyscy mówili jedno: nie mamy wizji Ukrainy jednolitej Ukrainy, nie mamy „instrukcji obsługi”. Kto obecnie może stać się źródłem takich idei?

– Myślę, że idee dla współczesnego ukraińskiego nacjonalizmu może generować PS. To nowa organizacja, która może stać się moderną nacjonalistyczną jednostką. Oczywiście w tej chwili jest nam bardzo trudno stać się taką organizacją w związku z tym, że na Ukrainie obecnie odbywa się szkalowanie PS.

– Prawy Sektor to...

– To nacjonalistyczny ruch społeczny, który ma swój początek na Majdanie, jest to spontaniczne zjednoczenie osób i organizacji społecznych. U podstaw PS – organizacje «Tryzub», UNA-UNSO, «Patriota Ukrainy». Ale większość to młodzi chłopcy, starsze osoby, mężczyźni i kobiety, bez podziału na narodowości i wyznania. Wiek od 18 do emerytalnego.

– Rewolucja tradycyjnie pożera swoje dzieci.

– Wdrożenie w życie tej reguły widzimy obecnie codziennie. Naszym zdaniem zakończył się dopiero pierwszy etap rewolucji, wygrana została niewielka bitwa, która zakończyła się dla nas ogromnymi ofiarami. Ale w rzeczywistości widzimy, że po tej niewielkiej bitwie organizacje rewolucyjne nie są nikomu potrzebne, przede wszystkim nowym władzom, które przyszły dzięki tym organizacjom rewolucyjnym. I to, co obecnie ma miejsce w kraju, to raczej wojna przeciwko tym organizacjom rewolucyjnym, niż przeciwko starym władzom. I ogarnia nas obrzydzenie i obraza. Nie rozumiemy, jak można zabijać aktywistów PS. Rozumiem, że można mieć do nich wiele pytań, że nie wszystko robią poprawnie. Ale w tym samym czasie nie są zatrzymywani separatyści, zabójcy naszych chłopaków na Majdanie.

– Ukrainie grozi rosyjska interwencja, w związku z czym każdy bardzo nieostrożny krok zniechęca i budzi podejrzenia o współpracy z okupantem. PS, Samoobrona i inne siły Majdanu nie mają możliwości zrealizowania do końca tych zadań, których realizacja była bardzo ważna w pierwszych dniach. Minister Spraw Wewnętrznych Awakow, niby człowiek z Majdanu...

– Niby...

– On niby powinien myśleć w taki sposób: jest zewnętrzna interwencja i dalsze jej zagrożenie, więc nie należy prowokować niebezpiecznej sytuacji, jest sygnał do osoby ekstremalnej, jaką był Saszko Biłyj, o niedopuszczalnej działalności, którą on prowadził. Prowadzono jakieś negocjacje, człowiek zaprzestał tej aktywności i nagle likwidują go. Chcieli sprowokować PS na strzelaninę, na rebelię? Wielu oczekiwało od PS właśnie takiej reakcji. Dlaczego Pana zdaniem Awakow tworzy taką sytuację?

– Rzeczywiście, nie wszystko wygląda idealnie i w działalności naszej organizacji, i w kraju. Nie popełnia błędów ten, kto nic nie robi. Sytuacja jest trudna, bo wszyscy razem, i organizacje rewolucyjne, i nowe władze, muszą wykonać olbrzymią pracę, żeby dokonać to, o co walczył Majdan – zmienić system. Z innej strony mamy zagrożenie interwencją wojskową i widzimy, że władze nie są gotowe, aby bronić kraju. Oddają Krym, nie prowadzą normalnej kampanii informacyjnej, a tylko czekają na pomoc z Zachodu, nie mobilizując sił wewnętrznych. Zawieszono wiele procesów lustracyjnych, które zaczęliśmy. Jesteśmy zakładnikami sytuacji, która się złożyła...

– Może Awakow w tych realiach też ma związane ręce?

– Kontaktuję się z kolegami z PS na południu i wschodzie. Oni wyraźnie mówią, że organy wewnętrzne są tam absolutnie prorosyjskie i w wielu przypadkach one po prostu czekają na interwencję wojsk rosyjskich, żeby przejść na stronę Rosji. Mówią wprost: «Chcemy być z Rosją, dlatego że w Rosji glinom pozwolono na wszystko». MSW pełni dziś raczej destruktywną rolę. W momencie, gdy Saszko Biłyj był gotów do dialogu, zabito go...

– Pana zdaniem, czy w interesach SBU leży śledztwo w tych sprawach?

– Mam taką nadzieję. Przynajmniej mamy lepszy dialog właśnie ze Służbą Bezpieczeństwa Ukrainy. Musimy ją bardzo szybko zreformować, żeby przyszli tam ludzie, którzy potrafią bronić racji stanu. Niestety SBU reaguje niezbyt skutecznie na przejawy separatyzmu i zewnętrzne zagrożenie dla Ukrainy. Ale przynajmniej rozumieją, że sytuację należy zmieniać. Trudno mi powiedzieć, w jakim tempie to będzie się rozwijać.

– Dowodzi Pan rzeszą młodych i gniewnych, którzy zadają młodzieńcze pytania i „bawią” się militariami...

– Nie zgadzam się z Panem. Jak można bawić się w to, gdy większość z nich była na Majdanie? Jeżeli chłopcy, którzy wynosili zastrzelonych na ulicy Instytuckiej pobratymców...

– Ale są osoby, które mówią, że PS w dniu strzelaniny na Majdanie nie było. Jak Pan to skomentuje?

– Wszyscy mają w tym interes, żeby pokazać, że PS to agenci i prowokatorzy. Wszyscy, którzy byli na Majdanie, wiedzą, że PS przyjął uderzenie na siebie na ulicy Hruszewskiego, prowadził boje od strony Budynku Związków Zawodowych. Są członkowie naszej organizacji, którzy zginęli, którzy zostali ranni. Wówczas nikt nie dzielił protestujących na PS czy Samoobronę. Sam zaczynałem w Samoobronie, tworzyłem Sotnię Samoobrony Wołyńska Sicz. Dla nas to wszystko było wspólne, dlatego że PS także od samego początku też był sotnią Samoobrony.

– Czy PS ma organ, który dbałby o wewnętrzną samokontrolę moralną. Bardzo prosto jest was obarczyć winą za popularne wśród ludu grzechy: zabrali samochody, biją tych, którzy już nie są przedstawicielami władz, przesada w militariach, egzaltowana młodzież, niepotrzebna demonstracja nielegalnej i legalnej broni, nie potrafią zrobić porządku ze swoimi oddziałami albo pseudooddziałami, które pod marką PS działają w obwodzie.

– Naszą wewnętrzną samokontrolą jest przede wszystkim ideologia nacjonalizmu, która jest bodźcem do poprawnych działań. Są także ludzie dbający o wewnętrzną dyscyplinę. Co dotyczy zarzutów, to obecnie każdy chętny nazywa siebie Prawym Sektorem. Staramy się reagować na takie przypadki i lokalizować je. Tych, którzy mieli do czynienia z grupami, które nazywają siebie PS, prosimy o zawiadomienie pod telefonem gorącej linii: 068 79 01 132.

– W jaki sposób można zapanować nad żywiołem młodych ludzi, którzy pragną radykalizmu i wymagają zdecydowanych działań? Co może zrobić PS, żeby podeprzeć w ludziach wiarę w następnych działaniach?

– Trudno walczyć przeciwko państwowej machinie informacyjnej. Wszystko zależy od tego, jak będziemy pracować dalej i jak będziemy się porozumiewać. Jedna część społeczeństwa wymaga od nas radykalnych działań, druga mówi, że jesteśmy bandytami i prowokatorami. Znajdujemy się między dwoma stanowiskami. Osobiście, staram się znaleźć jak najbardziej konstruktywne podejście. Na przykład: konflikt wokół głównego milicjanta w obwodzie wołyńskim. Niektórzy chcieli pokazać, że istnieje konflikt między PS i pretendentem na to stanowisko Wiktorem Szwydkym. Pokazaliśmy, że to nieprawda. PS to część tego społeczeństwa, która po prostu znajduje się na linii ognia. Dlatego pokazaliśmy, że po raz drugi nie będziemy przeprowadzać szturmu budynku Zarządu MSW w obwodzie wołyńskim. Chcemy konstruktywnego podejścia.

– Pretensje do generała Szwydkogo to pretensje moralne, czy są oparte na relacjach świadków i dowodach? Jak kształtuje się wizerunek osoby, która nie może objąć jakiegoś stanowiska?

– Do przewodniczącego milicji mieliśmy najwięcej pytań, ponieważ osoba obejmująca to stanowisko przy starej władzy była wykonawcą represji. Kiedy zaczęliśmy omawiać osobę na to stanowiska, mieliśmy szczególne uwagi. Mówiliśmy o tym, że nowego przewodniczącego trzeba znaleźć szybko, ale dokonać tego trzeba w trakcie społecznej dyskusji o pretendentach. I w czasie trwania rozmów nagle pojawiło się rozporządzenie o mianowaniu generałaSzwydkogo. Nie była brana pod uwagę opinia społeczności, a był to jeden z głównych wymogów Majdanu – usłyszeć opinię na miejscu. Zaczęliśmy się nim interesować. Ale na naszą uwagę o tym, że mamy do niego pretensje, on od razu powiedział: «Dobrze, będziemy walczyć». Zaproponowaliśmy zorganizowanie społecznej debaty. Gdy zaczęliśmy rozmawiać ze społecznością, z pracownikami MSW, z weteranami organów wewnętrznych, z obrońcami praw, okazało się, że ktoś miał dowody korupcyjnej działalności, ktoś mówił, że ten człowiek nie zrobi porządku, ktoś przypominał o tym, że we władzy muszą znaleźć się nowi ludzie. I nie jest to pozycja wyłącznie PS czy Samoobrony. Pod apelem podpisało się wiele osób i organizacji pozarządowych.

– Skąd wziąć profesjonalistów? Czy nowy przewodniczący Zarządu MSW w obwodzie wołyńskim Petro Szpyga zadowala społeczność?

– Z jego powodu, o jego kandydaturze odbyła się przynajmniej debata społeczna. Moim zdaniem wszyscy, którzy pracowali w milicji, nie są idealni. Każdy z nich był częścią systemu korupcyjnego. On nie jest idealny, ale zadeklarował, że jest gotów do dialogu. Co dotyczy profesjonalistów, to już nie jeden raz mówiłem, że jeżeli chcemy zmieniać system, to musimy go zmieniać nie bojąc się tego, że nie wystarcza profesjonalistów. Lepiej pięć lat błędów, niż dwadzieścia pięć lat sabotażu, jak mówił Vaclav Havel.

– Czy nadaje się dla nas gruziński scenariusz?

– Gruzja jest niewielkim krajem, dlatego tam było łatwiej przeprowadzić reformy, łatwiej zwolnić wszystkich w ciągu jednego dnia. My musimy to robić krok po kroku, ale nie trzeba się tego bać. Obecnie w warunkach zagrożenia interwencji, trudno o radykalne zmiany, ale trzeba spróbować znaleźć złoty środek. Po prezydenckich wyborach musimy wyraźnie się zdeklarować: albo reformy, albo znowu nie dokonamy ważnych zmian.

– Jak Pana zdaniem można zreformować PS? Jakie zadania trzeba przed nim postawić? Czy ma sens przyłączenie go do którejś z struktur siłowych?

– Kierownictwo PS na poziomie ogólnoeuropejskim podjęło decyzję o kształtowaniu politycznego skrzydła, czyli PS jako partii. Na tym poziomie, my jako ruch społeczno-polityczny, o ile chcemy coś zmieniać, musimy wziąć udział w wyborach oraz pokazać na wyborach swój potencjał. Oprócz tego istnieje bojowe, paramilitarne skrzydło PS. To są ludzie, którzy byli na Majdanie. Obecnie chcemy to skrzydło zalegalizować. Takie organizacje istnieją także w Europie. Powinniśmy pokazać, że ta organizacja nie jest wroga, trzeba tylko określić jej status jako społecznej dobrowolnej formacji. Ale nowe władze takich zmian nie chcą. My na przykład jesteśmy krytyczni wobec sposobów kształtowania Narodowej Gwardii i jej statusu, dlatego że faktycznie są to wojska wewnętrzne, których nazwę po prostu zmieniono. Są one nadal podporządkowane MSW. Na dzień dzisiejszy, nie widzimy zmian i reform organów spraw wewnętrznych.

– A może trzeba wstąpić do takich formacji, aby pełnić rolę komisarza, kontrolować je w taki sposób?

– PS będzie to robił jako ruch społeczny. Musimy wyraźnie przeanalizować, jak to wdrażać w życie. Dla nas jest istotne, żeby nie stać się organizacją marginalną. A wielu nas chciałoby w takiej roli widzieć.

– Czy macie możliwość przeprowadzenia debaty społecznej na ten temat, na różnych poziomach i w różnych regionach?

– Oczywiście organizacja powstała niedawno i komunikacja dopiero się rozbudowuje, ale we wszystkich regionach dołączyło do tego procesu wielu ludzi.

– Czy Pana zdaniem musimy wstąpić do NATO?

– Obecnie nie ma dylematu – wstąpić czy nie. Istnieje kwestia nawiązania z Sojuszem normalnej współpracy. W społeczeństwie, które chcą rozdzielić i właśnie to czynią, nieakceptacja przyłączenia się do jakiejś organizacji może jeszcze bardziej ten podział pogłębić. Musimy także samodzielnie zrobić porządek z ukraińską armią.

– Co powinien uczynić PS, żeby pobudzić ukraińskie społeczeństwo do dalszych zmian?

– PS powinien być konsekwentny. Dla nas rewolucja jeszcze się nie zakończyła. Po pierwsze postawiliśmy przed sobą zadanie zmiany systemu, który panował na Ukrainie i musimy w dalszym ciągu nad tym pracować. Jeśli ktoś chce nam w tym pomóc, niech do nas przyjdzie. Po drugie, powinniśmy pełnić funkcje nacjonalistycznej organizacji.

Obecnie istnieje dużo mitów o PS, prowadzona jest kampania szkalowania ruchu. Ludzie byli na Majdanie, a nowe władze i wielu przedstawicieli społeczeństwa czynią z nich nie bohaterów, lecz bandytów i członków nielegalnych formacji militarnych. Chciałbym poprosić ludzi, aby myśleli samodzielnie, a nie w oparciu o stereotypy. PS chce zmienić kraj, sprzyjać kształtowaniu państwowocentrycznych poglądów. W naszym interesie leży, żeby Ukraina była silna.

Rozmawiał Walenty WAKOLUK

Zdjęcie Pawła BEREZIUKA

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

 

 Kursy walut

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

 

cz

 

 

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1