Artykuły
  • Register

dorogy2Jeszcze nie zdążył zniknąć śnieg z ukraińskich dróg, a już wszyscy przerazili się ich stanem. Jamy, dziury, a nawet prawdziwe rowy na jezdni obecnie są zwykłym zjawiskiem. Drogi to wyraźny przejaw tego, czy państwo jest bogate, a przedstawiciele władz – zdyscyplinowani i profesjonalni.

Cywilizowane społeczeństwa i kraje swoje drogi dobrze utrwaliły i wiedzą jak uczynić, aby były długowieczne i niezawodne. Na Ukrainie natomiast wszyscy się już przyzwyczaili do tego, że co wiosnę drogi przypominają raczej poligony wojskowe, a nie współczesne wynalazki myśli inżynierskiej. Zwykła rzecz, czyli budownictwo w krajach cywilizowanych i rozwiniętych jest rzeczą zwykłą i przezroczystą. W społeczeństwach przesiąkniętych korupcją jest to rzecz skomplikowana i zawoalowana.

Kto ponosi winę za to, że drogi na Ukrainie są w tak fatalnym stanie technicznym? Oczywiście ci, którzy te drogi budują, i ci, którzy odpowiadają za utrzymanie dróg, jak też przedstawiciele władz, czyli najwyżsi urzędnicy państwa, którzy mają obowiązek kontrolowania tych procesów. Można odnieść wrażenie, że odpowiedzialni za stan dróg urzędnicy i fachowcy chcą, aby sytuacja pozostawała stabilnie niezadowalająca.

Chce się dosłownie płakać, słysząc argumenty, jakie podaje Wiceminister Infrastruktury Ukrainy Kostiantyn Konduktorow. Zdaniem tego urzędnika główną przyczyną niszczenia ukraińskich dróg są... dżdżownice, które rujnują asfalt od środka. Można pomyśleć, że urzędnik żartuje. Niestety nie. Jeżeli wszystko wygląda rzeczywiście tak, jak to przedstawia wiceminister, to chyba robaki-dywersanci z całej Europy, postanowiły przeprowadzić się na Ukrainę, żeby zniszczyć wyłącznie nasze drogi, a tym samym uchronić drogi zachodnie. A może robaki zamieszkały w głowach urzędników, którzy potrafią liczyć wyłącznie własne zyski, a nie dbać o dobro narodu, którego są reprezentantami?

Więcej zaufania wywołują jednak niezbyt pocieszające wnioski ukraińskich analityków. Wśród przyczyn nędznego stanu dróg, wymieniają oni nieodpowiednią eksploatację, korupcję i łapówki, nieprzezroczystość przetargów, nieobecność skutecznej kontroli, w tym ze strony społeczeństwa. Eksperci podkreślają, że na Ukrainie systematycznie łamane są przepisy, dotyczące warunków budownictwa i remontu dróg.

Co roku wiosną tradycyjnie mówimy o tym, że kończy się cierpliwość ludzi wobec deputowanych i urzędników. Tradycyjnie, bo nadal jednak pozostajemy tylko bezczynnymi komentatorami. Oprócz narzekań nic nie robimy. Chyba trzeba wykonać ten pierwszy krok i zmusić w końcu władze lokalne oraz odpowiednich urzędników, aby rzetelnie zaczęły wykonywać swoje obowiązki. Kierowcy, którzy na znak protestu umieścili na swoich samochodach hasło „Nienawidzę Ukrautodor”, już uczynili pierwszy krok, wyrażając w taki sposób świadomość społeczną.

W kulturach wielu narodów droga zawsze była symbolem przyszłości. Drogowe problemy Ukrainy to część ogólnopolitycznej sytuacji w kraju. Jaka jest przyszłość Ukraińców? Czy technologia „łatania jam” w procesie eurointegracyjnym doprowadzi nas do sojuszu z państwem, w którym tradycyjnie istnieją dwie biedy – drogi i durnie?

MW