Artykuły
  • Register

anna-bagrianaAnna Bagriana ma na swoim koncie kilka książek poetyckich, powieści, dramaty i tłumaczenia. Pisarka jest dobrze znana nie tylko na Ukrainie, lecz również w Polsce, Bułgarii, Serbii, Macedonii, gdzie wydawano jej niektóre książki. Dzisiaj laureatka kilku nagród i wyróżnień jest gościem «Monitora Wołyńskiego».

«Nie lubię się powtarzać...»

– Mimo bardzo młodego wieku, nie jest Pani w literaturze nowicjuszką. Czy trudno jest zaskakiwać swoich stałych i nowych czytelników każdą nową książką? Przecież Pani stara się nie powtarzać...

– Tak, nie lubię się powtarzać, właśnie z tego powodu pracuję we wszystkich możliwych gatunkach literackich: poezji, prozie, dramaturgii, literaturze dla dzieci, mam do czynienia z tekstami piosenek i tłumaczeniami. Również stale eksperymentuję w ramach każdego odrębnego gatunku. Coś mi udaje się lepiej, coś gorzej, jednak twórcze poszukiwania zawsze mnie cieszą, otwierają nowe możliwości, zezwalają na lepsze poznanie samej siebie, tak więc poszerza się krąg moich czytelników.

– Droga literacka zaprowadziła Panią poza granice Ukrainy. Czym Pani obecnie się zajmuje i nad czym pracuje?

– Ostatnio skończyłam pracę nad przekładem i ułożeniem antologii współczesnej poezji Republiki Macedonia. Przez trzy lata spędzone w tym kraju zdążyłam zapoznać się z tutejszą literaturą, jak mówią, od środka. Przetłumaczyłam również dwa zbiory poetyckie z języka bułgarskiego i sztukę z polskiego. Nadal piszę utwory własne. Wkrótce na Ukrainie pojawi się moja nowa powieść i książka dla dzieci. Często uczestniczę w różnych międzynarodowych festiwalach poetyckich, przede wszystkim w krajach bałtyckich. Czasem opisuję swoje wędrówki w wydaniach ukraińskich, z którymi współpracuję.

– Pani Anno, zdążyła Pani zaprezentować siebie we wszystkich gatunkach literackich. Który z gatunków jest Pani ulubionym?

– Najważniejsze jest to, aby kreatywny pomysł urwał mi głowę, wyprowadził ze zwykłego rytmu życiowego, dodał wewnętrznego niepokoju, niesamowitości. Kwestia wyboru gatunku w takich przypadkach zwykle sama się rozwiązuje. Jednak największą przyjemność sprawia pisanie utworów dla dzieci – wtedy wracam do świata dziecięcej wyobraźni. Zaczęłam nawet pisać spektakle dla dzieci.

– Mówiono o Pani wcześniej jako o poetce, która odniosła sukces, natomiast obecnie, po wydaniu powieści «Etymologia krwi», «Dziwna taka miłość», które zyskały dużo nagród, można powiedzieć, że z powodzeniem przeszła Pani do klasy bardziej ciężkiej «artylerii», powtarzając klasyczną drogę ustalonego w tradycji pisarza?

– Pisząc prozę, nie pozostawiam poezji. W ubiegłym roku w łuckim wydawnictwie "Twerdynia" został wydany mój nowy zbiór poetycki "Czary miłości". Tom zawiera teksty pisane w latach 2008-2010 – o różnym stylu i tematyce. Mam nadzieję, że nie jest to mój ostatni zbiór poetycki. Ponadto, niedawno wróciłam do współpracy z kompozytorami, więc równocześnie piszę teksty piosenek.

«Wyobrażenia o Ukrainie w wielu krajach świata dotychczas są zniekształcone przez stereotypy radzieckie»

– Pani dzieła były tłumaczone na język polski, rosyjski, angielski, francuski, bułgarski, macedoński, azerbejdżański, serbski, ormiański, albański i inne. W niektórych krajach wydano całe książki. Jak jest tam oceniana Pani twórczość i ogólnie współczesny ukraiński proces literacki?

– W Polsce, Azerbejdżanie, Bułgarii, Macedonii i Serbii moje książki zostały wydane dzięki inicjatywie tłumaczy i wydawców. Czasem sama dowiadywałam się o tym później, co oczywiście, było dla mnie miłą niespodzianką. Gdy występuję gdzieś na międzynarodowych festiwalach literackich, zawsze czuję zainteresowanie słuchaczy, ale odnoszę wrażenie, że jest to ogólne zainteresowanie Ukrainą, ukraińskim językiem, literaturą, kulturą, ponieważ w rzeczywistości wiedza o nas w świecie jest bardzo mała. Niestety, wyobrażenia o Ukrainie w wielu krajach świata, dotychczas są zniekształcone przez stereotypy radzieckie. Myślę, że sami Ukraińcy muszą dołożyć wiele starań, aby te stereotypy w końcu przełamać.

– Jest Pani ściśle związana z literaturą polską i współpracuje z lokalnymi pisarzami. Czy literaturę polską i ukraińską da się porównać?

– Mamy wiele wspólnego, ale wiele rzeczy również różni naszą literaturę. To jest normalne. Literatura ukraińska i polska, doświadczały różnych wpływów, przetrwały swoje kryzysy i odrodzenia. Ponadto, należy uwzględniać aspekty językowe, szczególnie jeśli chodzi o poezję. Na przykład, reguła ustalonego akcentu w języku polskim stwarza pewne ograniczenia dla napisania wierszy rymowanych. Jak wiemy, w Polsce obecnie już prawie nikt nie rymuje. Natomiast na Ukrainie ta tradycja jest nadal kontynuowana, rozwija się i można powiedzieć, nie przestaje być modna. Co dotyczy prozy, to bardzo lubię współczesną prozę polską. Moim zdaniem, są to teksty nie tylko europejskiej, lecz również światowej rangi. Należy zauważyć, że na Ukrainie dzisiaj są mniej dogodne warunki dla rozwoju literatury i wydania książek w porównaniu z Polską. Mam na uwadze i politykę rządową, i poziom narodowej identyfikacji czytelników, i wiele innych czynników. Jednak uważam, że mamy się zajmować nie porównywaniem, a lepszym wzajemnym poznawaniem.

– Dużo Ukraińców marzy pozostawić «nierokującą nadziei Ukrainę». Czy Pani też odnosi wrażenie, że u nas wszystko jest tak źle?

– Mieszkając parę lat za granicą, jeszcze bardziej stałam się Ukrainką, niż byłam dotychczas. Uważam, że Ukraina ma o wiele więcej możliwości, niż niektóre państwa europejskie. Posiadamy duże terytorium, bogate w zasoby naturalne, piękny język, starożytną i bogatą kulturę, z której możemy być dumni przed całym światem, mądrych i pracowitych ludzi. Brak nam tylko szacunku do siebie i miłości do wszystkiego co ojczyste. A niedogodna sytuacja polityczna to jest tylko skutek naszych niewykorzenionych kompleksów niższości. Zamiast mówić o "nierokującej nadziei Ukrainie" należy zapytać samego siebie: co ja zrobiłem w tym kierunku, aby mój kraj stał się inny?

– Czy w Europie państwa bardziej dbają o swoją kulturę narodową i bronią języka państwowego?

– Trudno mi mówić o całej Europie, ale przynajmniej tam, gdzie miałam okazję być, ludzie szanują i bronią swego języka, historii, kultury. Nie wiem, czy jeszcze jest na świecie taki sam kraj, jak nasz, gdzie naród wyrzeka się swego ojczystego. Dlatego jeśli już wyjeżdżać z Ukrainy, to tylko po to, aby nauczyć się od innych narodów nie bać się być sobą.

Rozmowę prowadził Wiktor JARUCZYK,

zdjęcie Jeleny GEROSKIEJ