Artykuły
  • Register

Kurjer Lubelski redakcjaW kwietniu dzięki programowi «Szkoła współczesnego dziennikarstwa» przedstawiciele mediów Wołynia zwiedzili województwo lubelskie. Postanowiłam podzielić się z czytelnikami «Monitora Wołyńskiego» wrażeniami o tym, jak władze Lublina współpracują z gazetą «Kurier Lubelski» i innymi polskimi mediami.

Prasa Lublina nie jest zaangażowana politycznie, ponieważ politycy nie mają wpływu na media. Ważne jest to, że większość mediów w Lublinie jest prywatna i nie należy do ludzi mających do czynienia z władzą. Jest to duża zaleta, bo prasa nie manipuluje opinią czytelników. Dziennikarze nie przekręcają informacji, nie narzucają swoich poglądów. Otwartość, operatywność i uczciwość – to już stała norma współpracy między urzędnikami i mediami Lublina.

Na Ukrainie jest wiele mediów opiniotwórczych, pozarządowych i niezależnych. Dziennikarze, którzy w nich pracują, nazywani są «czwartą władzą», ponieważ poszukują sprawiedliwości, prowadzą śledztwa, publikują artykuły analityczne, piszą prawdę, odsłaniając działalność nieuczciwych polityków.

Jednak istnieją wydania, które piszą materiały na zlecenie. Na Ukrainie najczęściej właścicielami mediów są politycy. Od nich zależy, jaka informacja zostanie doniesiona do czytelników na łamach czasopism. Najwięcej zleceń w takiej prasie jest zazwyczaj przed wyborami. Na łamach tych mediów taki materiał często nie jest oznakowany jako reklama.

Podróż do Polski była dla mnie możliwością porównania, jak przedstawiciele władz współpracują z dziennikarzami w Lublinie i Łucku.

Dziennikarze z Wołynia spotkali się z wiceprezydentem Lublina Katarzyną Mieczkowską-Czerniak w lubelskim Ratuszu, która podkreśliła, że uczciwość w środowisku dziennikarskim jest jedną z głównych zasad działalności. Przedstawiciele mediów nie potrzebują akredytacji, aby trafić do Ratusza, a wejść tam może każdy, nie tylko dziennikarze i politycy.

Katarzyna Mieczkowska-Czerniak dodała, że w każdym tygodniu Prezydent Lublina Krzysztof Żuk organizuje spotkania z dziennikarzami i odpowiada na wszystkie pytania.

Według polskiego prawa, odpowiedź na wniosek o udostępnienie informacji jest udzielana dziennikarzowi w ciągu siedmiu dni. Jednak w Ratuszu Lubelskim starają się robić to wcześniej, zwykle w ciągu doby.

Wojewoda lubelski Wojciech Wilk powiedział, że trzeba być otwartym. On nie obraża się na dziennikarzy, którzy stawiają trudne pytania. Redaktorzy polskich mediów mają numer jego komórki i w każdej chwili mogą się do niego zwrócić z zapytaniem lub przesłać je pocztą elektroniczną.

Redaktor naczelny «Kuriera Lubelskiego» Dariusz Kotlarz opowiedział, że wszystkie gazety w Polsce są z reguły prywatne. Media to przede wszystkim biznes. Dlatego dziennikarze «Kuriera Lubelskiego» piszą o tym, co najbardziej interesuje czytelników.

– Jeśli gazeta nie będzie pisała o ważnych kwestiach, nikt jej po prostu nie będzie kupował – zauważył Dariusz Kotlarz.

Polskie media nie piszą materiałów na zlecenie i nie rozpowszechniają nieprawdziwych informacji o politykach. Polscy politycy nie pozywają dziennikarzy do sądu, bo nie mają do tego powodu. Na łamach popularnych gazet lubelskich nie znajdziemy też materiałów na zlecenie. Politycy nie są właścicielami mediów, dlatego polskie władze nie mają na nie wpływu. Na łamach prasy publikowana jest informacja o politykach, ale towarzyszy jej oznakowanie «Reklama».

– Współpracujemy z politykami na zwykłych zasadach. Jeśli władze chcą coś zareklamować, a zdarza się to często, to płacą za reklamę na takich samych zasadach jak inni – opowiada Dariusz Kotlarz. Dodał również, że politycy odbierają krytykę na spokojnie.

«Kurier Lubelski», pierwszy numer którego ukazał się w 1830 roku, należy obecnie Grupy Polskapresse. Jest to jedna z największych grup wydawniczych w Polsce. Siedziba redakcji znajduje się na Krakowskim Przedmieściu. «Kurier Lubelski» jest wydawany w wersji elektronicznej i drukowanej. Nie wszystkie teksty z wersji drukowanej ukazują się na stronie internetowej. Aby zapoznać się z artykułami analitycznymi, opublikowanymi na stronie, odbiorcy mogą zaprenumerować gazetę w systemie «Piano». Papierowe wydanie «Kuriera Lubelskiego» kosztuje 2,10 złotych (około 9 hrywien).

Podczas naszej wizyty w Lublinie, Dariusz Kotlarz opowiedział, że opracowując teksty dziennikarze korzystają nie z programu Word, lecz z programu «Millenium Editor». Dziennikarze w swojej pracy prawie nie korzystają z dyktafonów, ponieważ najważniejsze jest operatywne informowanie o wydarzeniu, a spisywanie nagrań trwa około godziny, a czasem nawet dłużej. Tekst pisany jest natychmiast, na miejscu wydarzenia. Gazeta jest wydawana sześć razy w tygodniu (oprócz niedzieli), a na facebooku ma już ponad 43 tysięcy polubień.

Interesującym jest też fakt, że komentarze ze strony nie są usuwane, a komentatorzy «Kuriera Lubelskiego» są odpowiedzialni za swoje słowa. Jeśli redaktor zobaczy na stronie, że ktoś obraża innych lub podaje nieprawdziwą informacje o osobie, ma prawo do przekazania adresu IP komentatora do policji. Wtedy policja może łatwo odnaleźć taką osobę. Grozi jej co najmniej grzywna.

Maja GOŁUB

P.S.: Program «Szkoła współczesnego dziennikarstwa» został zorganizowany przez organizację pozarządową «Forum Ukraińskich Dziennikarzy» za wsparciem Wołyńskiej Obwodowej Administracji Państwowej.

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

 

 Kursy walut

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

 

cz

 

 

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1