Artykuły
  • Register

W ramach projektu «Wschód-Zachód: wymiana redakcji» realizowanego przez organizację pozarządową «Internews-Ukraina» Wołyń odwiedziło 15 dziennikarzy ze wschodu i południa Ukrainy. Pod koniec lipca, zapoznali się oni z pracą redakcji wołyńskich mediów internetowych, telewizji oraz prasy i spotkali się z reprezentantami rady miasta oraz Wołyńskiej Obwodowej Administracji Państwowej.

Dziennikarze ze wschodu i południa Ukrainy przebywali w Łucku przez trzy dni. Odwiedzili także redakcję gazety «Monitor Wołyński», gdzie mieli okazję porozmawiać z jej redaktorem naczelnym Walentym Wakolukiem. Omówili także sytuację na wschodzie Ukrainy, gdzie obecnie trwa operacja antyterrorystyczna. Dziennikarze, którzy przyjechali do Łucka, musieli pozostawić swoje domy i miejsca pracy w związku z zagrożeniem życia. Terroryści zabijają cywilów, porywają dziennikarzy, ostrzeliwują domy, propagują założenie «republik ludowych». Pracownicy mediów z innych wschodnich obwodów obawiają się, że terroryści mogą prześlizgnąć się także na ich teren.

Dziennikarze, którzy przyjechali na Wołyń uważają, że brak dialogu między wschodem a zachodem rodzi stereotypy. Sądzą, że częstsza komunikacja między sobą, doprowadzi do zmiany sytuacji. Lepiej jest zobaczyć na własne oczy jak żyją wołynianie, niż usłyszeć o tym od kogoś innego. Niektórzy wspominali, że posiadali małą wiedzę o tym, jak się tutaj żyje, w Łucku, czuli brak informacji o danym regionie. Goście podzielili się z nami własnymi wrażeniami.

Oleksij Zacharczenko z miasta Sumy powiedział, że jego zdaniem na Wołyniu w ogóle nie ma problemów w mediach.

– W redakcjach gazet gościom żalili się na «martwą» listę reklamową, jednak o nakładach, jakie mają wołyńskie gazety, nikt ze wschodnich dziennikarzy nawet nie marzy – podkreślił. – Odniosłem wrażenie, że wasz region w ogóle jest bezproblemowy.

Iryna Domaszenko z Chersonu zaznaczyła, że jej miasto powinno skorzystać z doświadczenia zakupu używanych trolejbusów. Mile ją zaskoczyło doświadczenie Łucka w organizacji przewozu pasażerów polskimi trolejbusami zakupionymi w Lublinie. Zdaniem Iryny, lepiej kupić pojazdy za dostępną cenę, niż jeździć starymi, które od dawna należałoby wymienić. Według niej, Cherson nie ma środków na nowe trolejbusy, dlatego nie śpieszy się z wymianą trolejbusów.

Przedstawiciele mediów ze wschodu mieli okazję skorzystać z przejazdu takim trolejbusem. Zaznaczyli, że w Łucku problem podniesienia cen na przejazd autobusem miejskim został rozwiązany w miarę szybko, natomiast na wschodzie jest on dosyć bolesny. Na przykład jeden z przewoźników w Chersonie podniósł cenę z dwóch do czterech hrywien. W Łucku natomiast władze i przewoźnicy wspólnie ustalili, że wartość przejazdu będzie wynosiła 2,50.

Dziennikarze z Doniecka podkreślili jednak, że władze Wołynia powinny położyć nacisk na szerszy kontakt ze społeczeństwem poprzez media. Na przykład, mimo tego, że w obwodzie Donieckim istnieje strefa operacji antyterrorystycznej, reprezentanci władzy organizują spotkania z dziennikarzami,składają sprawozdania ze swojej działalności. Natomiast w Łucku nie praktykuje się organizacji takich cotygodniowych spotkań. Jednak dziennikarze zaznaczyli, że w Doniecku na szacunek do prasy należy zasłużyć. Natomiast w Łucku zauważa się pozytywne nastawienie do dziennikarzy.

Korespondenta agencji informacyjnej UNIAN w obwodzie sumskim Witalija Kochana najbardziej zaskoczyło to, że władze miasta opowiadają się przeciwko upaństwowieniu mediów. Dziennikarz z Ługańska Maksym Danylczenko zwrócił uwagę na to, że na Wołyniu, jak i na całej Ukrainie, najważniejszym zagrożeniem dla mediów jest zmniejszenie się rynku usług reklamowych.

– Zobaczyliśmy, że większość problemów spotykanych na wschodzie istnieje też na zachodzie Ukrainy - powiedział on.

Iryna Jakowenko z miasta Pierwomajsk zaznaczyła, że pracownicy mediów regionalnych mają dosyć ograniczone możliwości w zakresie zapewnienia prawa na wykonywanie działalności zawodowej.

– Jeśli miasto jest nieduże, powiązania między ludźmi lub grupami społecznymi są tak ciasne, że tak czy inaczej, praca dziennikarza może zaszkodzić czyimś interesom. Łuccy dziennikarze zaskoczyli mnie przede wszystkim tym, że mają wykrystalizowaną pozycję co do działalności władzy, organizacji pozarządowych i tak dalej. Jednak mimo tego, że zajmują niezbyt wygodną dla kogoś pozycję, wciąż mają dostęp do informacji - podzieliła się wrażeniami Iryna.

Iryna Jakowenko podkreśliła, że jest pozytywnie zaskoczona samym miastem, ponieważ zachowanie tradycji narodowych w Łucku, jej zdaniem, świetnie łączy się z widokiem współczesnego miasta. I to przy tym, że Wołyń, jak mawiają urzędnicy, nie jest zdolny finansowo. Powiedziała także, że pozostaną jej miłe wspomnienia z projektu NGO «Internews-Ukraina».

– Takie wymiany skłaniają do zmian, przede wszystkim w postawach dziennikarzy. A oni, pamiętajmy, w jakiś sposób kształtują świadomość społeczną – zaznaczyła Iryna.

Przed wyjazdem nasi goście odwiedzili Zamek Lubarta, zajrzeli do Katedry Świętych Piotra i Pawła i przeszli się ulicami, którymi chadzała znana ukraińska poetka Łesia Ukrainka.

Kolejna wizyta studyjna dziennikarzy ze wschodu w Łuckuodbędzie się w dniach 19-21 sierpnia.

Maja GOŁUB

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

 

 Kursy walut

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

 

cz

 

 

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1