Wiadomości
  • Register

Nazwisko Wandy Zaremby-Medyckiej znajduje się na tzw. Ukraińskiej Liście Katyńskiej. Krewni do dziś szukają informacji o jej aresztowaniu w Łucku i ostatnich chwilach życia.

W marcu 1926 r. Wanda Medycka odwiedziła swoją kuzynkę Stanisławę Schwarzównę, która wówczas pracowała jako nauczycielka w Turowie – małej wsi niedaleko Radzynia Podlaskiego w województwie lubelskim. Wanda przyjechała tam wprost ze Lwowa spragniona towarzystwa swojej kuzynki i jednocześnie najbliższej przyjaciółki z lat dziecinnych, które spędziły razem. Ojciec Wandy – Szymon i matka Stanisławy – Katarzyna byli rodzeństwem. Wanda spędziła w Turowie kilka dni odkrywając dla siebie nowy świat chłopskiej biedy i zacofania, jakże różny od lwowskiej rzeczywistości.

Na pamiątkę swojego pobytu wpisała do pamiętnika Stanisławy pesymistycznie brzmiący wiersz J. Buczkówny zaczynający się od słów:

«Świat otchłań fałszu, waśni, obłudy

Radość nadziei w nas rwie

Przebyć go trzeba przez ból i trudy

Przez łzy i goryczy dnie…»

Jeśli Wanda odnosiła tę wizję świata i życia do siebie, to zupełnie bez powodu. Żadne «trudy» i «goryczy dnie» nie były wówczas jej dane, co najwyżej drobne smuteczki i takież rozczarowania. Miała 22 lata, była ładna, wykształcona, lubiła się bawić, miała wokół siebie wielu przyjaciół i wielbicieli. Mogła sobie pozwolić na eleganckie stroje, drogie rozrywki, dalekie podróże. Jej rodzice byli zamożni i chętnie spełniali zachcianki swojej najmłodszej córki. Jej ojciec był wprawdzie tylko szewcem, ale bynajmniej nie z tych klepiących biedę. Jego zakład mieścił się w dobrym miejscu i w dodatku był modny.

Nic dziwnego, że Szymon wkrótce stał się właścicielem kamienicy, a potem drugiej zapisanej na żonę, która też miała własne dochody. Obie kamienice przynosiły spory zysk z wynajmu mieszkań.

Wanda skończyła szkołę handlową, ale nigdy nie pracowała jako tak zwana panna sklepowa, jak większość jej absolwentek. Jeżeli w ogóle pracowała to jako urzędniczka w magistracie lub sądzie. Jej ojciec miał kontakty ze środowiskiem sądowniczym i policyjnym, ponieważ w latach dwudziestych pełnił funkcję zastępcy ławnika. Dzięki ojcu Wanda bywała na przyjęciach i balach organizowanych przez te sfery urzędnicze. Być może właśnie wtedy poznała Sergiusza Zarembę. Sergiusz był wówczas asystentem w Wydziale Śledczym Policji Państwowej w Łucku. Sergiusz był od wielu lat żonaty i miał kilkunastoletnią córkę. Jego małżeństwo było już wtedy czystą formalnością – od wielu lat starał się o jego rozwiązanie, co wreszcie mu się udało w 1931 r. Otworzyła się więc możliwość zawarcia kolejnego związku – tym razem z Wandą Medycką.

Wszyscy znajomi i przyjaciele odradzali Wandzie to małżeństwo, ale Wanda jako osoba bardzo niezależna uparła się i tak doszło do ślubu. Wcześniej jej ojciec i Sergiusz dogadali się w sprawach finansowych. Szymon z żoną postanowili sprzedać kamienicę przy Boczkowskiego 11 we Lwowie, a pieniądze zainwestować w firmę transportową.

Aktu ślubu nie udało mi się odnaleźć ani we Lwowie, ani w Łucku. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby odbył się on w dalekiej Warszawie, a może nawet w Paryżu. Sergiusz wszystkie swoje żony i liczne partnerki obsypywał prezentami i woził do europejskich stolic i modnych kurortów. Wanda nie była tu wyjątkiem, więc spędziła miesiąc miodowy podróżując po Europie. A potem już był Łuck i praca w rodzinnej firmie transportowej.

Małżeństwo Wandy z Sergiuszem nie trwało długo. Rozpadło się gdzieś około 1935 r. lub nieco później. Sergiusz poślubił kolejną partnerkę – Romualdę Lesiowską, z którą zamieszkał w Łucku.

Wanda po rozstaniu z nim dalej przebywała w Łucku, chyba wciąż w ich niegdyś wspólnym mieszkaniu przy ulicy Mącznej 14. Gdy zaczęła się wojna, Wanda wróciła do rodziców do Lwowa. Być może razem ze swoją siostrą Stefanią i jej rodziną. Stefania uciekając z Tarnopola skierowała się najpierw do Łucka i dopiero stamtąd do Lwowa.

Życie w okupowanym przez Rosjan Lwowie było ciężkie. Zimno, głód, zdobywanie jedzenia po paskarskich cenach, strach przed aresztowaniem. Z dawnej zamożności rodziny niewiele już zostało. Wanda oświadczyła więc rodzinie, że musi jechać do Łucka, bo tam ma ukryte jakieś cenne rzeczy, o których wie tylko ona i jej służąca. Trzeba by je po prostu sprzedać, a pieniądze przeznaczyć na utrzymanie. Rodzice i siostra błagali ją, by nie wyjeżdżała, bo to może być dla niej niebezpieczne. Była w końcu żoną byłego asystenta w policji, który miał w swoim czasie duże zasługi dla likwidacji organizacji komunistycznych na Wołyniu. Wanda się jednak uparła. «Ja nigdy nikomu nic złego nie zrobiłam. Nic mi nie grozi» – oświadczyła wyjeżdżając. Po kilku dniach w domu na Boczkowskiego zjawiła się służąca Wandy z tragiczną wiadomością: Wandę aresztowali Rosjanie i wywieźli w nieznanym kierunku. Rodzice natychmiast zdecydowali się pojechać do Łucka, żeby dowiedzieć się czegoś o córce. Na miejscu, pod drzwiami jej mieszkania, zastali strażnika pod bronią, który nie pozwolił im wejść do środka. Nie można było uzyskać też żadnej informacji. Sąsiedzi albo naprawdę niewiele wiedzieli, albo bali się mówić. Nie było na co czekać. Zrozpaczeni wrócili do Lwowa.

Kolejnego wyjazdu do Łucka już nie było, bo w jakiś czas potem sami zostali aresztowani i wyruszyli w daleką drogę do Kazachstanu. Tam zmarli.

Po aresztowaniu Wanda trafiła najprawdopodobniej do miejscowego więzienia i być może stamtąd została przewieziona gdzieś dalej. Być może do Bykowni pod Kijowem, gdzie została rozstrzelana. Przez NKWD była postrzegana jako osoba, która wiele wiedziała o Sergiuszu Zarembie i mogła naprowadzić na jego ślad. To on był bowiem najbardziej poszukiwany z racji swojej policyjnej działalności w oddziale śledczym w Łucku. O swoim byłym mężu Wanda wiedziała tylko tyle, że zaraz na początku wojny zniknął z Łucka*. Mimo rozstania z Sergiuszem nie udało się Wandzie od niego uwolnić i to jakby za niego zapłaciła życiem.

Po wielu latach nazwisko Wandy pojawiło się na tzw. Ukraińskiej Liście Katyńskiej. W pierwszej wersji dokumentu zapisano ją jako Wanda Zarembo-Medicka. W kolejnej wersji, dostosowanej do zasad pisowni polskiej, poprawiono nazwisko na Wanda Zarembo-Medycka. W dalszym ciągu nazwisko po mężu jest z błędem – nie Zarembo, a Zaremba. Obydwa błędy zostały powtórzone na tabliczce umieszczonej w Katedrze Polowej Wojska Polskiego w Warszawie. Jest to jedyny ślad po istnieniu Wandy i jej tragicznej śmierci. Żadne inne informacje o jej życiu nie są dostępne w opracowaniach źródłowych na temat ofiar zbrodni katyńskiej. Być może wynika to stąd, że prowadzą do niej mylne tropy, które chyba sama po sobie zostawiła. Jest nawet kłopot dotyczący jej imienia. W spisie uprawnionych do głosowania do Sejmu z okręgu nr 56 w Łucku jej nazwisko podano w brzmieniu Wanda Bronisława Zaremba. Wanda czasami podpisywała się jako Bronia lub Bronisława, ale rodzina i znajomi używali wyłącznie imienia Wanda, w zdrobnieniu – Duśka. Wpis do księgi metrykalnej chrztów z parafii św. Anny ze Lwowa niewiele wyjaśnia. Sporządzony dopiero w 1909 r., wspólny dla niej i jej dwóch braci podaje imiona Bronisława Maria.

Być może w archiwach lwowskich lub łuckich znajdują się jakieś inne dokumenty, które pozwolą na ustalenie właściwego brzmienia jej imion, a co ważniejsze odkryją prawdę o jej aresztowaniu w Łucku i ostatnich chwilach jej życia.

Janusz KUCHARCZYK,

krewny Wandy

1. Portret Wand...
2. Zdjęcie Wand...
3. Ogłoszenie z...

* Sergiusz Zaremba wyjechał z Łucka i przedostał się z żoną do Rumunii. W Bukareszcie urodziła się ich córka Hanna. Stamtąd rodzina przedostała się do Włoch, a w r. 1948 wypłynęła z portu w Genui do Argentyny. W Argentynie rodzina osiadła w Buenos Aires. Tam Sergiusz zmarł w latach siedemdziesiątych lub osiemdziesiątych. Do dziś mieszkają w Buenos Aires jego potomkowie.

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

VolynMedia

 

cz

 

tittle

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1