Artykuły
  • Register

Szymon Kobyliński był niewątpliwie człowiekiem renesansu. Wspaniałym grafikiem, karykaturzystą, ilustratorem, scenografem. Należał do prekursorów polskiego komiksu.

Ponieważ jego wielką pasją była historia Polski, a zwłaszcza interesowała go heraldyka, przeto znany był także jako eseista oraz autor programów radiowych i telewizyjnych poświęconych popularyzacji kultury i historii.

«Ile razy nie mogę znaleźć czegoś w swojej niewąskiej bibliotece (…) natychmiast dzwonię do Szymona i błyskawicznie otrzymuję odpowiedź. Dobrą lub złą, ale zawsze prawdziwą. Bo Szymon wie wszystko!» – napisał Eryk Lipiński w katalogu warszawskiej ekspozycji «Szymon Kobyliński» w 1976 r. – «Jest w nim pasja popularyzacji wiedzy historycznej, wiedzy o sztuce, hippice, starej broni, mitologii…».

Tego wyjątkowego człowieka, ważnego w moim dzieciństwie i wczesnych latach młodzieńczych, zapamiętałam głównie z ilustracji pojawiających się w najważniejszych dziełach literatury polskiej oraz z gawęd, jakie prowadził w jednej z najbardziej popularnych audycji telewizyjnych dla młodzieży: «Teleranku». Nieco później dowiedziałam się, że jego rysunki zdobiły także «Słownik idiomów angielskich», «Poradnik seksuologiczny», «Konwersacyjne otoczenie programowe języka Pascal», «Od liczb zespolonych do tensorów, spinorów, algebr Liego i kwadryk» i wiele innych książek o mniej lub bardziej dziwnie tudzież zagadkowo brzmiących tytułach. Przez całe życie zawodowe mistrza zebrało się ponad 300 książek w których można odnaleźć jego prace. Zatem pan Kobyliński potrafił zilustrować dosłownie wszystko.

Ponieważ jego wielką namiętnością była historia Polski a zwłaszcza jej malarskie otoczenie – mundury, zbroje, broń biała, dekoracje wnętrz – realizował się w projektowaniu scenografii do przedstawień teatralnych oraz seriali kostiumowych i historycznych. Pracował między innymi przy niezwykle popularnym w Polsce serialu «Janosik». W swoim życiorysie ma także epizod filmowy. W filmie «Ogniem i mieczem» Jerzego Hoffmana zagrał postać senatora Ostroroga.

Wszyscy fani i pasjonaci komiksu znają jedne z pierwszych publikacji tego gatunku literatury w Polsce, które wyszły spod ręki Szymona Kobylińskiego. Nikomu nie trzeba tłumaczyć ani szczególnie przypominać czym był «Stary zegar» lub «Przygody pancernych i psa Szarika».

Kobylinski 2

Fragment komiksu autorstwa Szymona Kobylinskiego «Tajemnicza skrzynka»

Dzięki uporowi i ogromnemu zaangażowaniu udało się Kobylińskiemu opublikować cykl artykułów poświęconych heraldyce i polskim herbom szlacheckim. Było to nie lada osiągnięcie, albowiem wydarzyło się na początku lat siedemdziesiątych, kiedy cenzura dopuszczała takie tematy tylko i wyłącznie w pracach naukowych. Zatem publikacja ta stanowiła swojego rodzaju przełom, dając tym samym początek modzie związanej z zachowaniem i utrwalaniem tradycji szlacheckich.

Talent artystyczny odziedziczył niewątpliwie po swoim dziadku, ojcu matki, Zdzisławie Jasińskim, którego znawcy porównują z największymi mistrzami XIX-wiecznego malarstwa. Mówiono o nim, że posiada niezwykłą wrażliwość na kolor, wyczucie przestrzeni i kompozycji. Cóż więc takiego się stało, że historia malarstwa raczej milczy na jego temat?

Otóż Jasiński, na swoje nieszczęście, przyjął od cara zamówienie na wykonanie dekoracji w jego rezydencjach: Carskim Siole oraz pałacyku myśliwskim w Białowieży. Ten ostatni spłonął w niewyjaśnionych okolicznościach, a jedyną rzeczą jaka po nim pozostała to poroże jelenia, które wisiało długo potem w maleńkiej pracowni Szymona Kobylińskiego. Czy Zdzisław Jasiński mógł przypuszczać, że wykonanie tego wyjątkowego zlecenia spowoduje przylgnięcie do niego raz na zawsze miana kolaboranta? Wnuk zwykł mówić, że słusznie zrobiono skazując dziadka na ostracyzm towarzyski, ale niewłaściwie wykluczając go z grona wielkich artystów.

Szymon Kobyliński mógł się pochwalić przeszło setką różnorodnych wystaw. Jego prace wisiały między innymi w galeriach Wiednia, Paryża, Londynu czy Sztokholmu. Otrzymał także wiele nagród i wyróżnień. Jednak tylko jedno z nich cenił sobie najbardziej i uważał za najważniejsze. Był to tytuł Kawalera Orderu Uśmiechu przyznany mu przez dzieci 21 marca 1969 r.

Zapamiętam go na zawsze jako zwalistego, wysokiego mężczyznę z charakterystyczną długą bródką i z nieodłącznym Orderem Uśmiechu w klapie marynarki. Odszedł 15 kwietnia 2002 r., by już zupełnie dla kogoś innego i w zupełnie innym świecie tworzyć swoje wspaniałe ilustracje.

Gabriela WOŹNIAK-KOWALIK,
nauczycielka skierowana do Łucka i Kowla przez ORPEG

CZYTAJ TAKŻE:

ABC KULTURY POLSKIEJ: PIÓRKIEM I WĘGLEM

ABC KULTURY POLSKIEJ: WOJCIECH WEISS – OBRAZ NA MALARSKIEJ PALECIE

ABC KULTURY POLSKIEJ: FRANCISZEK ŻMURKO – MALARZ SALONOWY

ABC KULTURY POLSKIEJ: WŁADYSŁAW ŚLEWIŃSKI – POLSKI GAUGUIN

ABC KULTURY POLSKIEJ: EDWARD OKUŃ – MALARZ NIE(CO) ZAPOMNIANY

ABC KULTURY POLSKIEJ: OLGA BOZNAŃSKA – «SZARA MALARKA»

ABC KULTURY POLSKIEJ: ANDRZEJ PĄGOWSKI – CHŁOPAK Z PLAKATEM

ABC KULTURY POLSKIEJ: SZTUKA JEST UCIECZKĄ

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

 

 Kursy walut

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

 

cz

 

 

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1