Artykuły
  • Register

Antoni Chorążyczewski (1907 – 17 lipca 1943) z Huty Stepańskej, idąc za namową żony Antoniny i najnowszą, przedwojenną modą, rozpoczął remont.

Wynajął Żyda Lewiego z Osowy, aby wytynkował im wnętrze drewnianego domu. Nic nie zapowiadało ciekawych przeżyć.

Żyd Lewi był znanym w okolicy majstrem budowlanym, tanim i sumiennym. Człowiekiem wielkiej wiary i w żaden sposób nie uciążliwym. Przynosił swoje naczynia, gotował koszerne jedzenie, a spał tam, gdzie pracował. O świcie wstawał, zakładał tefiliny, czytał krótką modlitwę z Tory i wznosił oczy do Haszem (nazwa Boga). Trwało to wszystko krótko, śpieszył się do pracy. Domownicy ciekawi, jak się modli, nie śmieli jednak przeszkadzać. Znali się wiele lat. Bywało, że dzieci Lewiego przychodziły prosić o produkty spożywcze, które potem musiał odpracowywać. Kiedy gospodarze pomagali Lewiemu w pracy, pytali o tajemnicze obrzędy żydowskie, a on, pewny siebie obiecywał, że jak skończy to opowie o Prawie Tory. Widząc koniec roboty był radosny, śpiewał, a nawet chwilami jego praca przechodziła w taniec.

I nastał ostatni dzień, sądny dzień. Haszem kazał mu spełnić obietnicę. Przygotowując tefiliny przed modlitwą, nieopatrznie strącił jeden z nich na ziemię. Natychmiast popadł w rozpacz, której nie było końca. Rozpoczął nakazany w takim przypadku 25-godzinny post bez jedzenia i wody. Sam był chudy, a Chorążyczewscy widząc jego cierpienie współczuli mu bardzo, próbowali odwieść od postu. Wtedy powiedział, że gdyby tefilin spadł w pudełku, to by jako pokutę oddał całą zapłatę za pracę, prawo nakazuje jednak post. Przed południem przyszły po niego radosne dzieci, bo miał wrócić z zapłatą do domu, na którą wyczekiwała żona. Lewi odprawił je kilkoma słowami, a one nie pytając o nic rozpoczęły lament i pobiegły z powrotem do domu w Osowej.

Cała rodzina Chorążyczewskich zasiadła koło Lewiego dopytując, o co tyle problemu z tymi czarnymi kwadratami wiązanymi na przedramieniu i głowie. Wtedy rozpoczęła się długa opowieść o tefilinie i jego znaczeniu. Dzieci Chorążyczewskich wysłuchały historii i w pamięci przechowały ją przez wszystkie te lata. Lewi mówił: «Dla Żydów jest to najważniejsza z micw halachy (prawa i obowiązki dla Żydów). Żyd, nawet jak nie przestrzega szabasu i koszernego jedzenia, to zawsze zakłada go i choćby chwilkę, ale się modli. Wystarczy jedno zdanie z modlitewnika, ale z tefilinem». W jego biednej rodzinie był on najcenniejszą rzeczą, również materialną, wartą 20 rubli w złocie. Zaciekawieni słuchacze nie ustawali w pytaniach. «A żona twoja ma?» – zapytał ktoś z nich. Odpowiedział: «Nie ma, bo jesteśmy biedni, ale gdyby miała, to używałaby go tylko w sekrecie domowego zacisza. Teraz chcemy kupić je dla synów, jakieś tanie, bo droższe to i 100 rubli kosztują» (przed wojną, ciągle w obiegu handlowym były złote ruble).

Chorążyczewscy nigdy nie widzieli, jak Lewi zakładał tefiliny, więc pytali, a on odpowiadał: «To wielki rytuał, najpierw ten na przedramieniu się wiąże, potem na głowie, nie pytajcie o szczegóły, bo tylko Żyd je zrozumie». Mówił dalej, żeby przybliżyć swoją wiarę: «Przytwierdzamy je rzemieniami skórzanymi wiązanymi w ściśle określone węzły, okręcamy siedem razy. Potem owijamy je na palcach w nam znane i nakazane symbole. Ten z przedramienia zawsze zwrócony jest w kierunku serca. Nazw wam nie powiem, bo nie zapamiętacie. Ten na głowie z literą ma wielkie znaczenie dla Kabały, wiąże się go nad włosami, a jego rzemienie do gartela, to pasek do modlitwy». «A co jest w tym pudełku?» – dopytywali. «W tefilinie na przedramieniu są cztery rozdzielone fragmenty Tory, związane krowim włosiem, a w tym na głowie jeden, który zawiera wszystkie cztery fragmenty Tory i jest zwinięty. Pismo na nich jest misternie piękne i dokładne, to niezwykłe dzieło pisane ręcznie piórem i atramentem. A teraz nie pytajcie mnie już więcej, pozwólcie oddać się modlitwie» – zakończył. Na drugi dzień z Osowy przyszła jego żona z dziećmi, w koszyku przyniosła jedzenie i picie, bo jadł tylko koszerne, czekali na upłynięcie postu. Chorążyczewski zaproponował, że odwiezie ich do Osowy, a pracę Lewi dokończy w innym terminie i tak się stało.

Wkrótce wybuchła wojna. Sowieci wprowadzili nowe prawa, nikt nikogo do pracy już nie wynajmował. Obawiano się nie bez powodów posądzenia o kułactwo i wyzysk. Niektórzy Żydzi huciańscy skwapliwie wysługiwali się nowej władzy, byli milicjantami i donosicielami. Nie zachowywali przykazań szabasu, ani koszerności. Lewi nie mógł być w takiej sytuacji zatrudniony. Przychodził, ale pracy nie miał. Brał od znajomych Polaków jakieś produkty, obiecując odrobek w przyszłości.

Za Niemców już nie przychodził. Nie wiadomo, co się z Nim działo. Inni Żydzi przychodzili, przynosili do sprzedaży ostatnie rzeczy. Chodziło o zakup jedzenia, ale i złota na wykup. Szucmani pilnujący Osowy wymuszali haracz w złotych rublach, których Żydzi nie mieli skąd brać. Przynosili za bezcen do Huty i okolicznych wsi polskich maszyny do szycia, ubrania, przyprawy, materiały. Przyprowadzali też krowy i konie, ostatnie jakie pozostały po ich gospodarstwach. Szucmani kłamali i oszukiwali Ich, mówili, że jak będą dawać złoto, to się wykupią i nie pójdą do getta. Nie mieli już nic do sprzedania, a szucmani ciągle chcieli złota.

Kiedy prowadzono kolumnę Żydów z Osowy przez Wilcze, chutor Borszczowe w kierunku Koźla, do stacji w Janowej Dolinie, ktoś widział postać wyglądającą jak Lewi, ale nie był pewny, bo to szedł jakiś szkielet do niego podobny. Wszystkich prowadzonych zabito w Kostopolu. Antoni Chorążyczewski niedługo przeżył Lewiego, zginął 17 lipca 1943 r. broniąc Huty Stepańskiej.

W latach 70. przy budowie sklepu w jednej ze wsi położonych niedaleko Huty Stepańskiej robotnicy wykopali ukryte złoto. Na tym miejscu stał dom szucmana, zabitego jesienią 1943 r. przez partyzantów Dimitrija Miedwiediewa.

Osowa 1

Centrum Osowy

Osowa 2

Jeden z domów w Osowie

Osowa 3

Wjazd do Osowy od strony Majdanu i cerkiew w Osowie usytuowana w jednym z domów. Przed wojną były tu trzy Domy Modlitwy (Bet Midrasz)

Osowa 4

Osowa z oddali. Nie pozostał żaden dom pamiętający Żydów

Osowa 5

Na wzgórku w Osowej znajduje się tzw. Dom Grobów, czyli kirkut

Osowa 6

Ogrodzenie kirkutu ozdobione Gwiazdą Dawida

Osowa 7

Macewa. Motywy umieszczone na płycie mają znaczenie dekoracyjne, a jednocześnie symbolizują cechy zmarłego i przynależność do grupy społecznej

Osowa 81

Pozostałości po żydowskich grobach

Osowa 91

Bazaltowy pomnik na kirkucie. Zamontowano go bardzo niedbale. Na pomniku widnieje napis: «Poległym współmieszkańcom żydowskiej narodowości wsi Osowa»

Osowa 10

Pieczęć Salomona

Tekst i zdjęcia: Janusz HOROSZKIEWICZ

CZYTAJ TAKŻE:

HUCIAŃSKIE OPOWIEŚCI: PRZEKLĘTA GORZELNIA W HORODŹCU

HUCIAŃSKIE OPOWIEŚCI: OBÓRKI TRUSIEWICZOWSKIE W GMINIE KOŁKI

HUCIAŃSKIE OPOWIEŚCI: PIOSENKA O PIĘKNEJ HELENIE

HUCIAŃSKIE OPOWIEŚCI: GAJOWY I KOCHANKA

HUCIAŃSKIE OPOWIEŚCI: CYGANIE I WIELKA UCZTA W HUCIE STEPAŃSKIEJ

HUCIAŃSKIE OPOWIEŚCI: HRABIA WORCELL – WŁAŚCICIEL STEPANIA

HUCIAŃSKIE OPOWIEŚCI: ŻYDZI – NASI ODWIECZNI SĄSIEDZI

HUCIAŃSKIE OPOWIEŚCI: WOJNA Z BOLSZEWIKAMI

HUCIAŃSKIE OPOWIEŚCI: KOŚCIÓŁ W KAZIMIERCE

HUCIAŃSKIE OPOWIEŚCI: WYJAZDY ZA WIELKĄ WODĘ

HUCIAŃSKIE OPOWIEŚCI: KOLONIE W OKOLICY HUTY STEPAŃSKIEJ

HUCIAŃSKIE OPOWIEŚCI: CARSCY DEZERTERZY

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

 

 Kursy walut

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

 

cz

 

 

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1