Artykuły
  • Register

Kolejny wyjątkowy malarz, należący, niestety, do grona artystów nieco dzisiaj zapomnianych. Dziwnymi prawami rządzą się czasem sympatia i uwielbienie kolejnych pokoleń dla uznanych mistrzów.

Nazwisko, które nie powinno pokryć się kurzem, dziś wymaga przypomnienia.

A że był to niegdyś malarz szczególnie modny i ceniony, niech zaświadczy scena ze znakomitego polskiego serialu «Kariera Nikodema Dyzmy» nakręconego na podstawie powieści (o tym samym tytule) Tadeusza Dołęgi Mostowicza. Książka, a za nią i film, opowiada historię niebywałej kariery, jaką nieco za sprawą przypadku i szczęśliwego zrządzenia tzw. losu robi na salonach międzywojennej Warszawy nieokrzesany i niewykształcony, prowincjonalny Nikodem Dyzma. W jednej ze scen tytułowy bohater, piastujący już poważne stanowisko prezesa Banku Zbożowego, ogląda swoje nowo urządzone mieszkanie. Oprowadza go po nim jego sekretarz Krzepicki, człowiek wyjątkowo inteligentny i niezwykle starannie wykształcony:

– «[…] Ostatni krzyk mody i szyku. Będzie to z pewnością najbardziej znana garsoniera w Warszawie. Ekspresjonizm, dadaizm przeskoczył wszystko. […] To jest wspaniałe! To jest jeden z najbardziej intrygujących malarzy naszego wieku. No może jeszcze niezbyt doceniony, ale już się zaczyna o nim słyszeć. Panie prezesie, sztuka to jest najlepsza lokata kapitału…

– Co to?

– Żmurko.

– Co proszę?

– Żmurko, panie prezesie. Rarytas. Zdobyłem go specjalnie dla pana. Kosztowało to! Ale dzieło!

– Niczego i dziewczyna przy kości […]»

Tak, Franciszek Żmurko malował dziewczyny przy kości. Malował mocno roznegliżowane, właściwie półnagie kobiety, które były uosobieniem miłosnej ekstazy i rozkoszy. Patrząc na płótna artysty musimy zadać sobie pytanie, jak to możliwe, że w czasach, gdy panie odziane były od stóp po czubki włosów, gdy ściskały swe ciała koszmarnymi gorsetami, a wyuzdaniem było pokazanie światu kawałeczka niewieściego ciała, ów malarz zdobył takie uznanie i wzbudzał zachwyty bardzo pruderyjnej w końcu społeczności.

Franciszek Zmurko Una Donna

Una Donna (Hetera), około 1900. Zródło: Wikipedia

Gdy żył, jego współcześni pisali o nim: «artysta natchniony, o szerokim locie skrzydeł». Nazywano go «malarzem – poetą, który jak nikt inny wyśpiewuje czarowny wdzięk i piękność ciała kobiecego» (obydwa cytaty za «Tygodnikiem Ilustrowanym»). Każda wystawa Żmurki gromadziła tłumy. Ludzie z zapartym tchem oraz grubymi portfelami czekali na kolejny obraz mistrza. Brak wiszącego w gabinecie Żmurki uchodził w tamtych czasach za towarzyski faux pas.

Nikomu nie przyszło do głowy nazywać sztukę artysty bezwstydną. Nikt nigdy, żaden krytyk ani marszand, nie dopatrzył się niczego niewłaściwego w ociekających erotyzmem płótnach. Był to swego rodzaju fenomen i szaleństwo, jakie ogarnęło publiczność. Trzeba dodać, że owo uwielbienie wcale malarza nie dziwiło. Tak naprawdę uważał, że jest skazany na sukces. Możliwe, że wpływ na takie zachowanie artysty miał jego ojciec Wawrzyniec, który przez swoje życie szedł, jak przysłowiowa burza. Wprawdzie odnosił sukcesy w całkowicie innym obszarze, ale były one niezwykłe. Ojciec Franciszka Żmurki był matematykiem, profesorem Uniwersytetu Lwowskiego i Politechniki Lwowskiej. Z chłopskiej chałupy w Jaworowie przebojem wdarł się na salony. W wieku 27 lat objął katedrę matematyki na Akademii Technicznej we Lwowie.

Cóż zatem pozostało młodemu Frankowi, jak tylko słuchać ojca i sięgnąć po sławę i sukces. Żmurko junior cenił się zawsze bardzo wysoko, unikał kompromisów, uczył się i pracował. Najpierw we Lwowie, pod okiem Franciszka Tepy, później w Krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych, wreszcie, jak większość malarzy, w Monachium. Pierwsze, wielkie sukcesy stają się udziałem zaledwie osiemnastoletniego malarza. W 1880 r. «Tygodnik Ilustrowany» pisał: «Od pewnego czasu nazwisko pana Żmurki zajmuje mocno nasz świat artystyczny». Album z dziełami artysty wydrukowany w Dreźnie szedł, jak przysłowiowa woda. Niebawem kolejne wydania pojawiły się w Londynie, Paryżu i Nowym Jorku.

Franciszek Zmurko

Franciszek Zmurko. Zródło: Wikipedia

Franciszek Żmurko wdrapał się, choć właściwiej byłoby rzec – wskoczył bez wysiłku na piedestał. Zapewne pragnął na nim pozostać do końca świata i dłużej, jednak życie i jego bezlitosne prawa okazały się silniejsze. Ciężka i nagła choroba serca przerwała wspaniałe pasmo życia artysty. Zmarł w październiku 1910 r. w wieku zaledwie 51 lat.

«Żmurko pozostanie zwierciadłem duszy kobiecej, kobiecej psychologii, której poznaniu poświęcił całe swoje życie… Dusza malarza żyła dzięki fantastycznym wizjom, a technika jego była techniką mistrza. Obrazy jego były współdźwięczne z wysoką poezją» – napisał w «Tygodniku Ilustrowanym» polski malarz i krytyk sztuki Henryk Piątkowski.

Franciszek Zmurko Woman with a fan

Kobieta z wachlarzem. 1884. Zródło: Wikipedia

Gabriela WOŹNIAK-KOWALIK,
nauczycielka skierowana do Łucka i Kowla przez ORPEG

CZYTAJ TAKŻE:

ABC KULTURY POLSKIEJ: WŁADYSŁAW ŚLEWIŃSKI – POLSKI GAUGUIN

ABC KULTURY POLSKIEJ: EDWARD OKUŃ – MALARZ NIE(CO) ZAPOMNIANY

ABC KULTURY POLSKIEJ: OLGA BOZNAŃSKA – «SZARA MALARKA»

ABC KULTURY POLSKIEJ: ANDRZEJ PĄGOWSKI – CHŁOPAK Z PLAKATEM

ABC KULTURY POLSKIEJ: SZTUKA JEST UCIECZKĄ

ABC KULTURY POLSKIEJ: WŁADYSŁAW PODKOWIŃSKI – MALARZ WIELU I TYLKO JEDNEGO OBRAZU

ABC KULTURY POLSKIEJ: ANDRZEJ WRÓBLEWSKI – BUNTOWNIK, LEGENDA POLSKIEJ SZTUKI WSPÓŁCZESNEJ

ABC KULTURY POLSKIEJ: WIECZNIE POSZUKUJĄCY TADEUSZ MAKOWSKI

ABC KULTURY POLSKIEJ: PIOTR MICHAŁOWSKI – ROMANTYK W SŁUŻBIE NIEPODLEGŁEJ

ABC KULTURY POLSKIEJ: JACEK MALCZEWSKI – OBSESJA ŚMIERCI I PASJA ŻYCIA

ABC KULTURY POLSKIEJ: ARTUR GROTTGER – MALARZ NIEPODLEGŁEJ

ABC KULTURY POLSKIEJ: KOSSAKOWIE – DZIADEK, OJCIEC I SYN

ABC KULTURY POLSKIEJ: MAŁY WIELKI CZŁOWIEK – JAN MATEJKO

 

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

VolynMedia

 

cz

 

tittle

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1