Artykuły
  • Register

16 października opublikowaliśmy pierwszą część zeznań, spisanych przez gen. Michała Tokarzewskiego-Karaszewicza, założyciela Służby Zwycięstwu Polski i Związku Walki Zbrojnej, w trakcie przesłuchiwań na Łubiance w styczniu 1941 r.

Dziś proponujemy naszym Czytelnikom zapoznanie się z drugą częścią dokumentu. W polskim tekście zachowaliśmy oryginalną pisownię.

***

II. Na płaszczyźnie jak w pierwszej części wstępu.

Doprowadzono do ostatecznego zespolenia w pracy SZP (potem ZWZ), PPS, PSL, (…) ND, a poprzez osobę Janusza Radziwiłła zapewniono temu i współdziałanie konserwy. Praktycznie (…) – poza małymi nieopanowanymi jeszcze wtedy samodzielnymi grupkami w terenie – prócz prawego odłamu ONR i różnych prób organizacyjnych przedwojennego OZN, bezpośrednio lub pośrednio kontrolowano SZP (ZWZ), całość pracy organizacji wojskowych na terenie okupacyji niemieckiej tak w protektoracie jak i na terenach włączonych. Naturalnie stały poza tym jeszcze i różne próby proniemieckiego nastawienia organizowane przez Studnickiego, a częściowo i Ronikiera – nie miały one jednak żadnego wojskowego charakteru – a z tego, co o nich wiedziałem, nie przywiązywano do nich żadnego znaczenia.

III. Stan samej organizacji oceniłem z końca stycznia następująco:
Ilościowo: okręg Lublińca 3000, Kraków 2500, Śląsk 1000, Kielce 2000, Warszawa-Miasto 3–4000, Warszawa-Województwo 1500, Łódź 3000, Poznań i Pomorze 1000–1500, w tym około 25 % elementu kadrowego, szybko mobilizowanego (do 24 godz.), reszta pierwszej rezerwy dająca się uruchomić w ciągu do 48 godz., z tym, że mogła ona częściowo drugą rezerwę wchłonąć i pozwoliła na ruszenie organizacyjne, które dopiero z końca stycznia zaczęliśmy organizować, a którego cyfry nie potrafię określić.

Wszystko to było dowodzone zadowalająco, można było liczyć na 65 % najmniej stawiennictwa i zadowalające uświadamianie ideologiczne oraz wyszkolenie.

Teoretyczne zestawienia stanu broni zapewniały pokrycie wszelkich zapotrzebowań dla tego stanu (kadra i pierwsza rezerwa) oraz wykazywały możliwości tak w broni ręcznej, jak w amunicji do niej oraz materiałów wybuch[owych] na stan 3 razy większy (…). Praktycznie było w ręku wszystko potrzebne dla tych 25 % kadr – o reszcie miałem w szeregu wypadków sprawdzone wprawdzie dane, ale nie dające się nawet w 50 % określić z całą pewnością, zwłaszcza odnośnie czasu wydobycia i stanu zakonserwowania.

Prace tak nad tym, jak i planem powolnego przemieszczania składów, aby odpowiadały terytorialnej dyslokacji, były w toku w ciągu stycznia i lutego 1940 r.

Słabo przedstawiał się w ramach tego stan ręcznej broni krótkiej (pistolety), tak że zaledwie połowę drużyn szturmowych, i to nie wszędzie, można było zaopatrzyć w nią.

Prawdopodobnie – poza tymi możliwościami ze stanu w listopadzie 1939 – istniały i inne, o których mieliśmy niepewne meldunki, z czego jednak, jako sugeruję, nawet procent mógł okazać się realnym.

Nie liczono w tym broni znajdującej się w rękach innych organizacji poza SZP i prywatnych ludzi, czego nawet przypuszczalnej cyfry nie potrafię określić. Z materiałowego zaopatrzenia bardzo słabo przedstawiał się sprzęt radiowy i samochody. Co do pierwszego, mieliśmy dwie stacje w Warszawie i jedną w Krakowie (krótkofalową) oraz materiał na dwie jeszcze stacje, były robione próby zdobycia u różnych amatorów więcej tego materiału, jaki to po tym dało wynik, nie wiem.

Z samochodów mieliśmy w ręku tylko dwa wozy w Warszawie, a na ewidencji dość wprawdzie dużą, ale pod względem pewności nie dającą się ściśle określić ilość wozów, będących w posiadaniu samorządów i osób prywatnych, które praktycznie w każdej chwili można było wziąć w ręce, nie mieliśmy jednak zapasu benzyny ani (do lutego 40 r.) nie zdążyliśmy przerobić zagadnienia warsztatów reperacyjnych, części zapasowych itp.
Pod względem pieniężnym mieliśmy pokrycie budżetowe na okres do maja, a nawet czerwca 40 r. włącznie oraz rezerwę z oszczędności budżetowych w styczniu 1940 r. wystarczającą na 2–3 miesiące pracy przy stanach ze stycznia.

Inne zagadnienia materialne jak żywność (z zapasami), mieszkania, konne i mechaniczne bez napędu środki przewozowe itp. nie nasuwały trudności.

IV. Z końcem listopada 39 r. przystąpiłem do opracowania planów: mob[ilizacyjnego] i op[eracyjnego]. Ponieważ pod tym względem nie mieliśmy żadnych danych od Rządu ani co do zamierzeń aliantów, ani co do stawianych nam wymagań – na okres (...) oparłem całość na trzech wariantach: a) Niemcy walczą intensywnie na zachodzie lub mają trudności wewnętrzne – cel akcji: odciągnięcie sił w rejon protektoratu i terenów włączonych; b) rozpoczyna się wojna rosyjsko-niemiecka – cel akcji: dywersja na tyłach armii niemieckiej; c) alianci rozpoczynają działania z bazy rumuńskiej, Rosja współdziała z Niemcami lub też Niemcy sami na swoim lewym skrzydle przez Węgry przeciwstawiają się temu – cel akcji: jak pod b.

Opracowania te w okresie do połowy lutego 40 r. były w stanie studium – miały być gotowe na koniec marca 40 r. – przed moim wyjazdem wydałem tylko wstęp planu mobilizacyjnego jako wytyczne dla opracowania kadry i pierwszej rezerwy oraz studium nad drugą rezerwą i pospolitym ruszeniem, a z planu op[eracyjnego] opracowano i wydano tylko dla celów alarmowych zagadnienie łączności.

V. Z terenami zajętymi przez Rosję próbowałem nawiązać łączność na Wilno i Lwów. Dwukrotnie wysłano kurierki, przeniosły mi bardzo skąpy materiał, z którego wynikało, że w Wilnie jest kilka organizacji raczej zużywających energię na wzajemne tarcia, próbuje tam oddziaływać w kierunku prolitewskim A. Prystor, że organizuje się baza rządu generała Sikorskiego w Kownie, przy czym postawę społeczeństwa określano jako bardzo poprawną, a stosunek władz litewskich jako względny. We Lwowie natomiast miał działać generał Boruta (…) w kierunku angażowania wychodźstwa oficerów zawodowych i rezerwy do Węgier i Rumunii; sam miał w grudniu przejść granicę. Poza tym ustalono trzy organizacje, tj. pułkownika Żebrowskiego, pułkownika Sokołowskiego i majora Dobrowolskiego. Ostatnia miała być resztą tego, co zostało po wyjeździe gen. B. S. Określano, że stan tych organizacji pod względem ideologicznym jest w ogóle nieokreślony, konspiracyjnie pracują bardzo źle, wpływ ich na społeczeństwo jest zupełnie nieuchwytny. Określono, że Rosjanie po początkowym bardzo tolerancyjnym ustosunkowaniu się do Polaków, od listopada rozpoczęli masowe aresztowania i wywóz (przesiedlania) w głąb Rosji, natomiast w postawie samego społeczeństwa nie dopatrywano się jakiegoś załamania poza naturalnymi reakcjami przeciw wrześniowi 39 r. b[yłemu] Rządowi i b[yłemu] naczelnemu wodzowi.

Nie pamiętam pseudonimu oficera, którego zdaje się w grudniu wysłano do Lwowa, aby ustalił ściślej istotny stan rzeczy tam i nawiązał łączność z tamtejszymi organizacjami – mieliśmy od niego tylko jeden meldunek (w styczniu), że organizacje te są w bezpośredniej łączności z rządem generała Sikorskiego przez Rumunię. Wysłano również w styczniu po jednym oficerze do Białegostoku i na Wołyń w celu ustalenia tam położenia – meldunki jednak od nich, do czasu mojego wyjazdu z Warszawy, nie doszły.

VI. Ze strony Niemców poza (…) ujawnieniem wobec mnie mojego nazwiska (liczne moje konferencje na początku roboty, konieczność posługiwania się moim nazwiskiem w rozmowach ze stronnictwami i organizacjami oraz wybitniejszymi ludźmi, fakt, że nie byłem w niewoli, choć byłem w Warszawie do ostatniej chwili oblężenia itp.), nie obserwowaliśmy jednak, aby cokolwiek pewnego wiedzieli o nas. Do czasu mojego wyjazdu nie było ani jakiego wypadku aresztowań związanych z przynależnością do organizacji, a te, które były (np. 3 rozstrzelania w Łodzi), były spowodowane tym, że znaleziono broń przy zatrzymanych, względnie w czasie rewizji w mieszkaniu. Nasz Kontrwywiad na szeregu poważnych danych – częściowo sprawdzanych przeze mnie – opierał twierdzenie, że przypuszczając nasze istnienie – naturalnie rozumiejący się sam zakład roboty – o SZP niczego, względnie bardzo mało konkretnego wiedzieli. Potwierdzały mi to rozmowy naszych wywiadowczyń z oficerami Gestapo i schutzpolicai, kontrobserwacja naszych wyjazdów, mieszkań, zebrań itp., zupełny brak aresztowań poza tymi, których powody nie były związane z organizacją. Sami natomiast kolejno zdobywaliśmy: a) stan i dyslokację sił niemieckich wojsk policyjnych, oddziałów roboczych, tak, że w styczniu mieliśmy już względnie dokładny – dwukrotnie sprawdzany obraz tego; b) stan prac nad rozbudową umocnień przeciwrosyjskich; c) szereg poważnych danych kolejowych o transportach zaopatrzeniowych z Rosji i ich przebiegu przez protektorat i tereny włączone; d) bogaty materiał co do niemieckich zamierzeń eksploatacyjnych naszego terenu na wiosnę 40 r.; e) względnie dobre możliwości rozszyfrowania polskiej służby wywiadowczej (…). Natomiast prawie zupełnie nie udało nam się rozpracowanie niemieckiej sieci łączności i stanu oraz zawartości tych składów, magazynów itp., których unieszkodliwienie na wypadek akcji byłoby najważniejszym.

VII. W grudniu (z końcem) otrzymaliśmy (po 4–5 naszych meldunkach jeszcze doszły) pierwszego, a na początku stycznia drugiego kuriera od rządu w Paryżu (Angers). Pierwszy przyjechał, jak twierdził, w celach informacyjnych, drugi przywiózł rozkazy, z których nie wynikało nic, co było potrzebne nam w pracy – napisano nam tylko system i zasady organizacyjne moim zdaniem niezręczne, a w każdym razie gorsze od wypróbowanych naszych oraz zarządzano jedyną zmianę personalną, tj. objęcie całej okupacji niemieckiej przez mego zastępcę a przydział mnie na Lwów (województwo lwowskie, stanisławowskie, tarnopolskie i wołyńskie). W zadaniach postawiono mnie ustnie (przez kuriera) obowiązek scalenia prac organizacyjnych na tamtym terenie oraz zabezpieczenie pracy przed wywoływaniem represji ze strony władz z tym, że do czasu dalszych rozkazów winno ono pójść w kierunku zrzeszenia małej ilości (do 500) wykazanych ludzi, opieki nad resztą i powstrzymania jej od kroków tak przeciw władzom jak i przekraczania granic rumuńskiej czy węgierskiej (za wyjątkiem oficerów i pobor[owych] lotnictwa i broni panc[ernej]) oraz opieki nad rodzinami wojskowych, inwalidami i (...) wrześniowej kampanii. Dodatkowo ustnie i od siebie tylko wyjaśnił mi kurier (młody porucznik – nazwiska nie znam), że powodem tego były skargi ND i prawego skrzydła Stronnictwa Ludowego na moją lewicowość i nie bezwzględnie podporządkowującego się stosunku do rządu.

Nie chcąc do czasu wyjaśnienia się stanowiska Rosji być zmuszonym przedsięwziąć na tamtym terenie czegokolwiek, co byłoby rzuceniem kart przeciw Rosji, a i nie uważając (…) postawienie kwestii było słusznym, przez 2go kuriera prosiłem, abym został w Warszawie, względnie aby zawołano mnie do Francji, a przez 3go, który bezpośrednio po 2gim przyjechał (o ile pamiętam (...) z jakimś drugim oficerem) zameldowałem, że o ile nie otrzymam (zdaje się do 6 czy 11/II 1940 r.) odpowiedzi przez radjo lub inną drogą – wyjadę do Francji.

Chociaż potem był jeszcze 4 i 5ty kurier z (…) i mieliśmy łączność radiową – odpowiedzi nie dostałem i wobec tego po zdaniu pracy mojemu zastępcy koło 20/II wyjechałem z zamiarem przejścia na stronę rosyjską i stamtąd na Węgry lub Rumunię zależnie od możliwości.

Przechodziłem pod Musziną (powiat jarosław[ski] w nocy 6–7/III) i zostałem zaraz nad granicą aresztowany.

Dopiski

(str. 3). (…) jednak w stosunku sprawy polskiej do Rosji równie ze względów wychowawczych, jak i praktycznie zaznaczałem, że gdyby osiągnięcia jedności okazały się niemożliwe tak ze względów prestiżowych, jak i dla braku jakiegokolwiek innego wyjścia, trzeba głosić a ewentualnie i podjąć walkę o naszą niepodległość i z Nią. Walkę tę rozumiałem nie jako zagadnienie dosłownie przyjmowanych granic na wschodzie przed wrześniem 39 r., bo to ani dla nas, ani dla Rosji nie było sprawą najważniejszą i zawsze mogło znaleźć obopólne zadowalające rozwiązanie (według mojego przekonania) – lecz jako sprawę życiową naszą na wypadek, gdyby postawa Rosji nadawała możliwość naszego samodzielnego państwowego bytu lub wyobrażałem go sobie w warunkach, które z naszego punktu widzenia praktycznie uniemożliwiłyby go.

(do str. 12) Wyjaśniam, że I rezerwą nazywaliśmy te jednostki organizacyjne, które do akcji w okresie przed ogólnym wystąpieniem nie były potrzebne, składały się jednak z zaprzysiężonych członków organizacji i były pod każdym względem pełnowartościowe, II rezerwą [były] jednostki bojowe organizacji kontrolowanych przez SZP, które ze względów na konspirację nie wciągano ani nie zaprzysięgano w SZP, natomiast pod pojęcie pospolitego ruszenia podciągaliśmy to wszystko pozostałe, co z organizacji niewojskowych lub wprost ze społeczeństwa w opracowaniach naszych mobilizacyjnych przygotowywaliśmy, aby objąć naszymi kadrami wg. terytorialnego systemu.

Pisałem w ciągu 3ch razy – 23/I. 41 r.

M[ichał]. Tokarzewski

P. S.: Dokument został opracowany przez Tetianę Samsoniuk – głównego specjalistę Działu Udostępniania Informacji z Dokumentów Państwowego Archiwum Obwodu Rówieńskiego. Materiały rubryki «Ocaleni od zapomnienia» zostały opracowane według akt radzieckich organów ścigania, przechowywanych w Państwowym Archiwum Obwodu Rówieńskiego, w zbiorach Zarządu KGB Ukraińskiej SRR w Obwodzie Rówieńskim (1919–1957) oraz w Archiwum Zarządu Służby Bezpieczeństwa Ukrainy.

CZYTAJ TAKŻE:

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: POLSKIE ANTYSOWIECKIE PODZIEMIE. CZĘŚĆ 1

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: POLSKIE ANTYSOWIECKIE PODZIEMIE. CZĘŚĆ 2

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: STANISŁAW ZIĘTARA

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: WITOLD ZDZISŁAW LAZUREK

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: EUGENIUSZ MIASKOWSKI

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: LEON KOWAL

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: JANINA SUŁKOWSKA

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: ANTONI HERMASZEWSKI

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: TERESA TRAUTMAN

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: JAN KORNAFEL

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: JADWIGA TRAUTMAN

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: BRONISŁAW SZEWCZYK

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: BRONISŁAW RUMEL

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: HENRYK SOKOŁOWSKI

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: STANISŁAW BĄK

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: INSTRUKCJA NAUCZYCIELA. DOKUMENT

STANISŁAW BĄK: LOS HARCERZA

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: WŁADYSŁAW KĘDZIERSKI

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: WITOLD BIDAKOWSKI

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: TADEUSZ KOWALSKI

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: LONGIN BOCHAŃCZYK

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: ANTONI ŁUKARZEWSKI

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: LEOPOLD ADAMCIO

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: LEON ROGOWSKI

LEOPOLD ADAMCIO: LOS HARCERZA

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: STEFAN GÓRNIAK

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: JÓZEF ZAGRODNIK

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: WINCENTY DZIERZBIŃSKI

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: JADWIGA WOJNAROWSKA

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: IZABELA PECZKIS

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: HALINA PECZKIS

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: JADWIGA ZAGÓRSKA

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: WŁODZIMIERZ ANDRUSZKO

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: JÓZEF SIDOROWICZ

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: STANISŁAW KANIKUŁA

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: WILHELM JURAGO

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: MICHAŁ TOKARZEWSKI-KARASZEWICZ. CZĘŚĆ 1

OCALENI OD ZAPOMNIENIA: MICHAŁ TOKARZEWSKI-KARASZEWICZ. CZĘŚĆ 2

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

 

 Kursy walut

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

 

cz

 

 

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1