Artykuły
  • Register

Krzemieniec obrazki 1W sobotni wieczór planujemy wyjazd w celu poszukiwania ładnych zakątków. Dokąd? Do Krzemieńca. Dlaczego? Bo Ateny Wołyńskie, bo miasto królewskie. I blisko Łucka.

 

W piękny czerwcowy poranek znaleźliśmy się pod synagogą w Krzemieńcu – jest obecnie użytkowana jako dworzec autobusowy. Urocze widoki i niezwykła atmosfera – jakby zatrzymał się czas.

 

Rekonesans po okolicy i na piechotę, półgodzinnym spacerkiem do centrum. Po drodze szybka kawa i… Można odnieść wrażenie, że za chwilę sowiecki żołnierz rzuci granatem w przejeżdżające dołem samochody. Czyżby nie dotarła tu dekomunizacja? Przecież teren przed byłym kościołem pw. Św. Ignacego Loyoli i Stanisława Kostki (obecnie znajduje się tu Sobór Przemienienia Pańskiego) powinien być dawno oczyszczony od laicko zaplanowanego sowieckiego memoriału. Pomalowane na niebiesko-żółto sowieckie gwiazdy w ogrodzeniu memoriału nie bawią, nie śmieszą i nie rozczulają.

 

Gdzie idziemy? Oczywiście na Bonę. Po drodze obserwujemy stan spustoszenia i zaniedbania. Przepiękna architektura w stanie rozkładu, jeszcze można coś uratować. Za byłym kościołem, obecnie cerkwią Św. Mikołaja, ukryły się przed okiem podróżnika pozostałości Stacji Męki Pańskiej, obecnie służące za kurnik, śmietnik czy toaletę.


Uderza w nas z mijanego otoczenia dążenie przetrwania w obecnych warunkach ekonomicznych. Każdy radzi sobie jak może: jakiś barek, sklepik, napisy, nawet w języku polskim: «Zapraszamy…».


Wszystko łagodzą urocze bezpańskie psy, które nas witają radośnie w mieście i towarzyszą w podróży na Bonę. Serpentyna wybrukowana przedwojenną kostką prowadzi do ruin zamku. Po drodze oglądamy podmiejskie, a może i nawet już podgórskie pejzaże. Podzamcze jest czarujące. Mijamy opustoszały domek, niby z romantycznej przedwojennej opowieści. Robimy zdjęcie. «Jutro go nie będzie. Wykupili i będą wyburzać» – mówi pani mieszkająca naprzeciw.


Przed wejściem na górę – straganiki z jakimś uniwersalnie-turystycznym kramem oraz pobieranie opłaty. Niedrogo – 7 hrywien. Ponoć pieniądze idą na konto Ministerstwa Kultury Ukrainy.


Jesteśmy na miejscu. Ruiny i piękne krajobrazy. Wyciągamy «Ilustrowany przewodnik po Wołyniu» Mieczysława Orłowicza. Wszystko się zgadza: z jednej perspektywy widać kopułę Poczajowa, z drugiej – pola makowe. Łazimy wokół bez programu. Próbujemy wyciągnąć skąpe wiadomości z Orłowicza. Prawdopodobnie, nic się nie zmieniło od lat 20-tych, kiedy napisano tę książkę.


Schodzimy na dół krótszą drogą, ścieżką prowadzącą wprost do centrum miasta. Po drodze napotkaliśmy kotka wielkości dłoni, który został wyrzucony na śmietnik przez jakiegoś «dobrego człowieka». Zabieramy i znosimy na dół, bliżej ludzi, może ktoś da mu szansę.


Idziemy do Muzeum Słowackiego. Próbujemy wejść w klimaty wielkiego poety. Sprawę ułatwia nam stylizacja budynku i wnętrz z pierwszej połowy XIX wieku, przeprowadzona w trakcie remontu na początku wieku XXI.


Skala Krzemieńca jest bardzo ludzka, wszystko blisko, wszystko domowe – róże, cebulka i ogródki. Piękna i zaniedbana perełka turystyczna. Wiele budynków pamięta jeszcze czasy Konstytucji 3 Maja: domek Ireny Sandeckiej, teren słynnego Liceum Krzemienieckiego, gdzie obecnie mieści się uniwersytet, cerkiew – kościół, w którym ochrzczono Juliusza Słowackiego. I wydaje się, że panuje wszędzie stan oczekiwania na przyjście kogoś, kto coś z tym wszystkim zrobi.

 

MW

 

img_0455
img_0456
img_0461
img_0470
img_0474
img_0476
img_0482
img_0491
img_0492
img_0495
img_0496
img_0497
img_0504
img_0507
img_0510
img_0511
img_0514
img_0522
img_0606
img_0614
img_0616
img_0622
img_0633
img_0651
img_0652
img_0654

FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

VolynMedia

 

cz

 

tittle

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1