Artykuły
  • Register

34228849

Kiedyś – zachwycająca przyroda, dziś – oligarchowie i politycy

Już kilka lat z rzędu mam możliwość bywać w okolicach Kijowa, na terenach znanych chyba każdemu Ukraińcowi, terenach Koncza-Zaspy. Okolice te od dawna słyną ze swej niepowtarzalnej przyrody, z obfitych w ryby stawów i rozlewisk Dniepru, z bogactwa rozmaitych zwierząt i ptaków, z osobliwego świata roślin.

 

Za czasów carskiej Rosji unikalna przyroda była bardziej ceniona niż za władzy radzieckiej, czy w niezależnej Ukrainie. Nie bez powodu, jeszcze za carskiej Rosji, to miejsce nazwano pierwszym rezerwatem przyrody. Poza tym, zakonnicy z klasztorów Wwedeńskiego і Wydubickiego zaopatrywali się tu w lecznicze zioła dla pielgrzymów, którzy podążali do Kijowa w poszukiwaniu uzdrowienia duszy i ciała.

W 1921 roku uroczysko «Koncza-Zaspa» stało się Narodowym Rezerwatem Rybnym, ponieważ w tym miejscu panowały wyjątkowo sprzyjające warunki dla ich rozmnażania.

Kiedy przeniesiono stolicę Ukrainy z Charkowa do Kijowa, ówcześni działacze partyjni upodobali sobie to rajskie miejsce dla służbowych dacz. Rezerwat, rybne gospodarstwo, zostały zlikwidowane, a w ich miejscu wyrosły kamienne sklepienia dla świeckich uciech radzieckiej elity. Z czasem, zaczęto wydzielać tu działki letniskowe nie tylko urzędnikom, ale także wybitnym malarzom, rzeźbiarzom i pisarzom. Swój wolny czas uwielbiał spędzać tu Andrij Hołowko i Mykoła Bażan. W leczniczych wodach kąpał się Oleś Honczar. Całkiem niedawno łowił ryby Jurij Muszketyk, a Iwan Dracz spaceruje ze swoim wiernym towarzyszem, owczarkiem Reksem.

Wraz z niezależnością pojawiły się nowe stosunki rynkowe i amoralne prawa, które umożliwiły zagarnięcie tych terenów pod budowę pałaców dla oligarchów, polityków, czy urzędników. Na początku wycięto unikalną roślinność wzdłuż trasy Kijów – Kozin. Później grunty skończyły się, a mieszkać wśród wspaniałej przyrody, blisko samego Kijowa nadal chciałoby wielu.

 

Zamiast czapli siwej, gnieżdżą się tu oligarchowie i politycy. W 2006 roku przedsiębiorczy bogacze postanowili zawłaszczyć nawet bagna, stawy i jeziora, które wchodzą do ekosystemu Dniepru. Dzięki tym zbiornikom wodnym, Kijów unikał podtopień podczas każdej nadmiernie mokrej wiosny. Zbędna woda nie wychodziła z brzegów Dniepru, zatapiając stolicę, ale naturalną drogą wpływała do kiedyś pełnowodnej rzeczki Konczy, a stamtąd napełniała stawy, jeziora i rozlewiska. Teraz tak nie będzie. Praktycznie cały naturalny obszar wodny razem z wiekowymi dębami, soczystymi łęgami wierzbowymi, unikalnymi trawami i kwiatami, chatkami bobrów i wydr został zasypany kilkumetrową warstwą piasku, który ogromnymi rurami pod ciśnieniem wydobywano z dna Dniepru, zasypując niezwykle bogatą przyrodę Konczy. Przeraziłem się, kiedy trzy lata temu w miejscu hektarów gęstych bagien, stawów, sitowia zobaczyłem najprawdziwszą Saharę. Gdzie okiem sięgnąć ¾ wszędzie piasek. I to około 10 km od stolicy. Cmentarzysko przyrody, raj dla oligarchiczno-politycznej elity. Na tym piasku firma budowlana wybudowała kilka różnych kilkupiętrowych pokazowych «domków» i proponuje potencjalnym nabywcom wybrać pałac według gustu, upatrzyć dla niego miejsce, a firma zrobi wszystko «pod klucz» w jak najkrótszym czasie.

Miejscowi pisarze i obrońcy przyrody starali się walczyć z tym chaosem. Listy otwarte do prezydenta, premiera, wszystkich możliwych rad i ministerstw nie przyniosły pozytywnego rezultatu. Nawet Prokuratura Generalna nie znalazła właściciela tego, niegdyś, bogactwa naturalnego. Oczywiście jest to zbyt znane nazwisko, żeby je wymieniać.

Jedynym okresem odpoczynku dla przyrody stał się światowy kryzys ekonomiczny. W ciągu ostatnich dwóch lat nie znalazło się wielu chętnych do postawienia nowego budynku na Konczy. Wprawdzie w ciągu ostatnich kilku miesięcy znów pojawili się geodeci, którzy liczą i dzielą sztuczną pustynię na setki działek dla bogaczy. A po nich znów przyjdą budowniczy.

Pojedyncza siwa czapla przelatuje nad pozostałościami usychających dębów i sitowia i litościwie wykrzykuje pożegnalne słowa niegdyś bogatym w zieleń okolicom Kijowa. Być może, w następnym roku trzeba będzie budować gniazdo w innym miejscu. Czapli wtóruje bóbr, który wychylił spod wierzby głowę i niby sprzecza się z przechodniami. Prawdopodobnie chce, by jego słowa przekazano najwyższym urzędnikom: «Ratujcie przed bezdusznymi i niecnymi ludźmi. Umieramy!». Najprawdopodobniej jego wołanie nigdy nie zostanie usłyszane.

 

Wiktor Jaruczyk
FB

Biblioteka MW

Jency wrzesnia 1939 foto 240 2

dzien

Informacja

logoGranica

 

 

Konkursy, festiwale, wydarzenia

gaude2017

 

Partnerzy

 

LOGO MonitorInfo mini

 

PastedGraphic-1 

 

VolynMedia

 

cz

 

tittle

Reklama

 

po polsku po polsce 1

 

SC Corporate Services Sp 1